Archiwa tagu: sucha skóra

Zatrzymać wilgoć

Zima to bardzo trudny czas dla naszej skóry. Co prawda, może ona odpocząć od promieniowania słonecznego, ale za to zmaga się z mrozem, przesuszonym, gorącym powietrzem w domach i biurach, smogiem który nawiedza nasze miasta najczęściej właśnie zimą. Człowiek jest zwierzęciem afrykańskim- to z tamtego kontynentu pochodzą pierwsi ludzie. I chociaż przystosowaliśmy się do życia na północy, dla naszych organizmów zima stanowi spore wyzwanie, a skóra jest organem narażonym bezpośrednio na atak zimy.

Jednym z największych wyzwań jakiemu musi sprostać nasza skóra zimą jest utrzymanie wilgoci. Mroźne powietrze jest bardzo, bardzo suche. Im niższa temperatura powietrza, tym mniej wilgoci się w nim znajduje. Nasze ciało, które jest ciepłe wysycha w takim suchym powietrzu momentalnie. Również w pomieszczeniach, zastałe, rozgrzane i przesuszone powietrze nie sprzyja utrzymaniu wilgoci w skórze. Skóra wysycha, w naskórku powstają mikroubytki, przez co nie chroni on jej już tak dobrze.  Wówczas rozwijają się podrażnienia, stany zapalne- skóra piecze, jest zaczerwieniona, ściągnięta, łuszczy się. Oprócz dyskomfortu jaki to wszystko sprawia, to powoduje, że szybciej się starzejemy, a osoby z wszelkimi problemami skórnymi typu zapalenie atopowe, trądzik różowaty, łojotokowe zapalenie skóry, są narażone na silniejszy ich rozwój.

Możemy bardzo wiele zrobić by pomóc skórze w  walce z wysychaniem, trzeba tylko odrobina chęci.

Zaczynamy od nawilżania od wewnątrz. Nie tylko latem musimy dużo pić , zimą jest to równie ważne. Pijcie wodę, ciepłe herbatki, róbcie zupy, to wszystko pomoże nawilżyć wam organizm od wewnątrz. Nie tylko wasza skóra na tym skorzysta. Nawilżone śluzówki są mniej podatne na infekcje, a nawet gdy jakaś się przypląta, to łatwiej jest się jej pozbyć.

Sama woda nie wystarczy by utrzymać nawilżenie skóry, potrzebne są też inne substancje, najważniejszymi z nich są tłuszcze. Tak, właśnie tłuszcze! Niestety nie te twarde tłuszcze w postaci czekolady L ale tłuszcze nienasycone. Można kupić suplementy diety np. z olejem z ogórecznika, są bardzo skuteczne, ale namawiam was raczej na spożywanie naturalnych tłuszczy: zimno tłoczone oleje, tłuste ryby, orzechy, awokado są pełne zdrowych tłuszczy. Nie powinnaś ograniczać ich spożycia zwłaszcza zimą. Zamień masło do smarowania pieczywa na awokado, albo spryskuj chleb oliwą w sprayu. Zjedz codziennie kilka orzechów. Jednym z najlepszych kosmetyków jest … tran. Ma mnóstwo witamin, w tym tak potrzebną nam zimą witaminę D. Jeżeli chodzi o oleje, najcenniejsze do spożywania na zimno są oliwa z oliwek i tłoczony na zimno olej rzepakowy. Twoja skóra Cię pokocha za uwzględnienie w diecie tych tłuszczy.

Gdy już poprawiłyśmy naszą dietę, zabieramy się za kosmetyki. Sklepowe półki uginają się po różnego rodzaju kosmetykami i zazwyczaj same nie wiemy co mamy wybrać.

Stara szkoła kosmetyczna mówi, żeby zimą używać  bardziej tłustego, cięższego kremu i pod żadnym pozorem nie stosować na dzień kremu nawilżającego, ponieważ on zamarznie na twarzy lub ją wychłodzi. Zapomnij o tych starych poradach. To mity, które czas odłożyć do lamusa.

Jeżeli twoja skóra lubi ciężkie kremy, olejki itp. to możesz je używać także zimą. Jeżeli jednak twoja skóra niezbyt je toleruje, to ich nie nakładaj. To nieprawda, że gruba warstwa tłuszczu obroni twoją twarz przed mrozem. Twoja skóra ma własne mechanizmy obronne by chronić się przed wychłodzeniem. Mianowicie rozszerza ona naczynka krwionośne, więcej ciepłej krwi napływa do niej, podgrzewając  ją. Po powrocie do ciepłego pomieszczenia naczynka ponownie się kurczą, wracając do normy. Niestety proces rozszerzania i kurczenia się naczynek trwa kilka sekund, nie jest to proces natychmiastowy. W momencie gdy mamy na twarzy tłusty krem, wracając do ciepłego pomieszczenia, skóra ma problem z oddaniem nadmiaru ciepła, co powoduje jej przegrzanie. Na przegrzanie skóra reaguje w identyczny sposób jak na mróz- rozszerzając naczynka włosowate, więc tak naprawdę nie mają one możliwości się skurczyć. Takie postępowanie może skończyć się trwałym rumieniem. Jeżeli chcemy pomóc naszemu organizmowi, to zmieniajmy temperaturę stopniowo, wystarczy zatrzymać się na sekundę na chłodnej klatce schodowej. Nasza skóra nie jest zachwycona wyskakiwaniem z sauny na śnieg i z powrotem.

Drugi mit mówi o nieużywaniu zimą kremów nawilżających, przez co wiele kobiet z nich rezygnuje i pogarszają stan swojej skóry jeszcze bardziej. To wielki błąd, nawilżanie to podstawa. Nawilżaj dużo i często, a zaraz Ci napiszę jakich substancji szukać w kremach.

Substancje nawilżające w kosmetyce dzielą się na dwie wielkie grupy: emolienty i humektanty. Wyobraź sobie, że twoja skóra to wilgotna gąbeczka. Łatwo wyparowuje z niej woda prawda? Emolienty to substancje, które tworzą na powierzchni skóry warstwę uniemożliwiającą parowanie wody. To tak, jakbyś gąbeczkę zawinęła w folię, nie wyschnie prawda? Emolienty to z reguły różnego rodzaju tłuszcze, oprócz zmniejszenia parowania z powierzchni skóry, zmiękczają ją i wygładzają. Problemem emolientów jest to, że same nie dostarczają wilgoci. Sucha gąbka, najszczelniej zawinięta nie staje się wilgotna prawda? Ich warstwa nie jest też nigdy wystarczająco szczelna by całkiem zatrzymać parowanie, więc same emolienty nie wystarczą, potrzebne są humektanty.

Humektanty to substancje, które są w stanie wchłonąć w siebie wiele wody. Przykład z życia to np. chusteczka higieniczna, może wchłonąć wiele wody i położona mokra na naszą gąbeczkę nawilży ją. Oczywiście humektanty są lepsze od gąbeczki ponieważ nie tylko leżą na powierzchni skóry, ale potrafią wniknąć też w jej głąb dostarczając i zatrzymując tam wilgoć. Problem z humektantami polega na tym, że nie zatrzymują parowania i same dość szybko wysychają, więc najlepiej działają w połączeniu z emolientami.

Gdy wybieramy krem, powinniśmy szukać w nim tych dwóch rodzajów substancji. Jeżeli chodzi o emolienty, to wybór jest bardzo szeroki, bo tłuszczy w przyrodzie jest mnóstwo rodzajów, a i tak trudno jest wybrać właściwy dla siebie. Mają one to do siebie, że często: zatykają pory, powodują przetłuszczanie się skóry, zostawiają lepką warstwę itp. Każdy więc powinien szukać swojego ideału. W kremach „zwykłych” emolientem jest zazwyczaj parafina, w kremach naturalnych jest to jakiś naturalny olejek. Polecam wam poszukiwanie kosmetyków z olejkiem Marula, który cudownie się wchłania i jest wspaniały nawet dla cery tłustej, olejkiem Arganowym fantastycznie zmiękczającym suchą skórę lub olejkiem z róży Mosqueta, działającym przeciwstarzeniowo dzięki dużej zawartości witaminy A. Naturalne olejki mają tą przewagę w stosunku do parafiny, że parafina jest czysta- jest to produkt otrzymywany z ropy naftowej . Natomiast naturalne olejki są pełne witamin, minerałów, kwasów tłuszczowych. Dobrym emolientem, bardzo przyjaznym dla ludzkiej skóry jest lanolina. Nie spodoba się ona wegetarianom, ponieważ jest to tłuszcz zdjęty z owczej wełny, podczas jej oczyszczania, ale jest to substancja bardzo podobna składem do ludzkiego serum, dlatego jest dobrze tolerowana.

Teraz humektanty. Dobry humektant to podstawa nawilżania.  Szukajcie w kremach takich składników:

Mocznik czyli jak często piszą producenci Urea. Urea to łacińska nazwa i taka powinna być podana w składzie INCI produktu, ale często producenci podają ją wszędzie, bo mocznik kiepsko się kojarzyJ Mocznik to naturalna substancja, którą nasz organizm również wytwarza trawiąc białka. Jest wydalany wraz z potem i moczem stąd jego nazwa. Wbrew temu co sądzicie, mocznik jest bezzapachowy i  bezbarwny, cudownie nawilża skórę. Po kilku dniach aplikacji skóra staje się miękka jak u niemowlaka. Niestety nie jest łatwo znaleźć kosmetyki z tą substancją albo są one bardzo drogie. To dlatego, że mocznik jest mało stabilny i bardzo szybko ulega rozpadowi w kosmetyku.

Kwas hialuronowy. To fantastyczny nawilżacz i również substancja naturalnie występująca w naszej skórze. Kwas hialuronowy występuje w kilku rozmiarach cząstek, każdy rozmiar ma nieco inne działanie. By wykorzystać w pełni jego możliwości, warto wybierać kosmetyki, które zawierają różne rozmiary cząstek kwasu hialuronowego.

Kwasy. Kwasy doskonale nawilżają, ale niestety wysokie ich stężenia powodują rozluźnienie warstwy rogowej naskórka. Tego byśmy  nie chciały podczas mroźnej zimy. Natomiast kwasy w niewielkich stężeniach nawilżają fantastycznie. Wspaniały jest np. kwas L-mlekowy, który nie tylko znajdziesz w kosmetykach, ale także w jogurcie czy zsiadłym mleku. Tak ! Maseczka z tych produktów też Ci dobrze zrobi.

Aloes. To wspaniale nawilżający kosmetyk, wielu producentów kosmetyków naturalnych dodaje go do swoich kosmetyk i jest to naprawdę świetne posunięcie. Uwaga: aloes uczula niektóre osoby.

Algi. Algi w postaci maseczki wchłaniają dużo wody, a potem oddają ją skórze wraz z minerałami. Choć są trochę kłopotliwe w użyciu, to jednak warto się pomęczyć, bo efekt maseczki z alg jest spektakularny.