Archiwa tagu: kwas hialuronowy

Co wybrać: botoks czy kwas hialuronowy ?

Dzisiaj trochę odbiegam od kosmetyki i zajmę się medycyną estetyczną. Nie, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale zajmuję się urodą od lat, rozmawiam z wieloma kobietami, a i mam pewne własne doświadczenia związane z tym tematem. Dlatego moje porady czy opinie to nie będą eksperckie wywody, ale praktyczne informacje osoby, która na to patrzy okiem pacjenta.

Zdajecie sobie zapewne sprawę z tego, że żaden krem nie zlikwiduje zmarszczek, ani nie ujędrni skóry. Nie oznacza to, że kosmetyki są w ogóle nie ważne, można używać byle co albo nie używać ich wcale a potem poprawić wszystko u chirurga. Niestety tak nie jest. Kosmetyki są najważniejsze, to one utrzymują dłużej naszą skórę w dobrej kondycji, zapobiegają podrażnieniom, wysuszeniu i przebarwieniom. Żaden chirurg nie pomoże jeżeli zaniedbamy nawilżanie i ochronę przeciwsłoneczną. Natomiast medycyna estetyczna może wspierać kosmetykę w dążeniu do piękna.

Wszystko jednak ma swoje zalety i wady a medycyna estetyczna ma  wyjątkowo dużo zarówno zalet jak i wad, więc postaram się je wszystkie przedstawić. Nie będę pisała o tym, że wszelka przesada jest szkodliwa, bo te zabiegi są już tak rozpowszechnione, że każdy widział ofiary nieumiarkowania w ostrzykiwaniu się. Każdy chyba zdaje sobie sprawę, że lepiej wygląda zmarszczka tu i ówdzie niż niedomykające się oczy  czy wygląd glonojada.

No dobrze, więc jeśli chcesz poprawić urodę, co masz wybrać? Przede wszystkim, musisz wiedzieć, że przeciwskazaniami do wszelkich zabiegów są ciąża i karmienie piersią, a także odstęp od poprzedniego wstrzykiwania wypełniaczy czy botoksu krótszy niż 3 miesiące. Poza tym obie metody mają jeszcze własne przeciwskazania.

Botoks

Botoks to naturalna toksyna, która paraliżuje mięśnie. Jak to bywa z wieloma toksynami, w dużych stężeniach stanowi zagrożenie, natomiast w małych jest lekarstwem. Botoks jest wykorzystywany w medycynie (nie tylko estetycznej) od wielu, wielu lat. Jego działanie zostało poznane tak dobrze, że został uznany za bezpieczną substancję i podaje się go nawet maleńkim dzieciom. Jest bardzo dobrze tolerowany przez nasz organizm, w tym sensie, że nie ma na niego praktycznie uczuleń i jest rozkładany w ciągu 3-6 miesięcy. Tak więc, mimo że to toksyna, jest „biozgodny” z naszym ciałem. Przeciwskazaniami do botoksu oprócz ciąży i karmienia piersią są również niektóre choroby neurologiczne oraz przyjmowanie pewnych typów antybiotyków.  Generalną zasadą powinno być to, że zanim weźmiemy się za poprawianie urody, to leczymy wszelkie choroby, jeżeli są uleczalne, aby nie obciążać dodatkowo organizmu.

zbyt dużo botoksu ?
zbyt dużo botoksu ?

Botoks nie jest wypełniaczem, jego działanie polega tylko na sparaliżowaniu mięśni które napinają skórę i powodują zmarszczkę. Człowiek cały czas, zupełnie bezwiednie i mimowolnie napina  mięśnie twarzy. Mówiąc potocznie marszczymy się: mrużymy oczy, marszczymy brwi, unosimy czoło, układamy usta w dziubek. Część osób o wyrazistej mimice lub bardzo zestresowanych robi to tak często i mocno, że zmarszczki zostają na stałe. Są to tzn. zmarszczki mimiczne i pojawiają się nawet u młodych osób. Tylko takie zmarszczki mamy szansę wygładzić botoksem. I do tego celu botoks jest naprawdę doskonały. Paraliżuje mięsień, który mimo naszych wysiłków przestaje pracować i zmarszczka nam znika. Ponadto, poprzez to, że przez kilka miesięcy nie możemy się marszczyć, zmieniamy swoją mimikę i zmarszczki długo nie powracają. Nasze samopoczucie wpływa na naszą mimikę, ale nasza mimika wpływa również na nasze samopoczucie. Wiele razy spotkałam się z opiniami kobiet, że po botoksie są bardziej pogodne, ponieważ nie mogą zmarszczyć brwi ! No a jak tu się gniewać nie marszcząc brwi. Ponadto botoks podnosi brwi i powiekę, przez co wyglądamy o wiele młodziej, nawet gdy nasze zmarszczki są nie tylko mimiczne, ale znacznie głębsze.

Paraliż mięśni ma również drugą stronę- często w miejscu podania botoksu odczuwa się dyskomfort, tak jakby ktoś przylepił na ciało taśmę klejącą, która nie pozwala poruszać tym obszarem. Jeżeli zamierzasz zrobić „kurze łapki” to koniecznie kup dobre okulary przeciwsłoneczne, bo nie zmrużysz w pełni oczu by ochronić je przed słońcem.

Botoks podaje się głównie w górną część twarzy- w okolice oczu i na czoło. Teoretycznie jest możliwe podawanie go w okolice ust, ale lekarze robią to bardzo niechętnie z uwagi na możliwy paraliż części twarzy i dziwne odczucia pacjentek. Okolice ust są o wiele bardziej wrażliwe niż okolice oczu i częściowe ich sparaliżowanie może utrudnić mówienie czy uśmiech.

Zabieg jest bardzo prosty. Lekarz najpierw prowadzi z tobą wywiad, wypytuje o wszelkie schorzenia, przyjmowane leki itp. Potem ogląda okolice, które chcesz poprawić i mówi Ci co może zrobić i za ile oczywiście:) Następnie bierze strzykawkę z maleńką igiełką i wykonuje kilka- kilkanaście wkłuć. To naprawdę nic nie boli, igiełka jest bardzo cieniutka, wstrzykiwane ilości są maleńkie. Na pewno przeżyłaś już w życiu jakieś zastrzyki, choćby szczepionki. Botoks jest o wiele, wiele, wiele mniej bolesny. Jeżeli bardzo boisz się zastrzyków, to lekarz użyje maści znieczulającej, albo zmrozi miejsce wkłucia. W porównaniu do botoksu, depilacja to krwawa jatka:).Tak jak przy każdym wkłuciu, tak i tutaj istnienie ryzyko pęknięcia naczynka krwionośnego i powstania siniaka, dlatego osoby o skłonnościach do pękania naczynek mogą 2 tygodnie przed zabiegiem przyjmować Rutinoscorbin. I to już wszystko. Po zabiegu nie widać efektów, aby botoks zadziałał musisz odczekać od kilku dni do 2 tygodni.

za dużo kwasu hialuronowego w ustach ?
za dużo kwasu hialuronowego w ustach ?

Jak przy każdym zabiegu, również przy botoksie coś może pójść nie tak. Zdarza się, że nie złapie on równomiernie i jedna brew wyląduje wyżej niż druga. Zdarza się, że pacjentka miała już jakiś mięsień sparaliżowany (np. przez niewielki wylew w mózgu) i po wstrzyknięciu botoksu, powieka zaczyna opadać, bo jedyny mięsień który ją trzymał został unieruchomiony. Takie ryzyko występuje szczególnie u pacjentek w starszym wieku. Te niepożądane efekty utrzymają się dopóki toksyna nie zostanie rozłożona przez organizm.

Nie wiadomo zbyt wiele o długotrwałym oddziaływaniu botoksu na organizm. Co prawda jest używany w medycynie od wielu lat, ale stosuje się go w znikomych ilościach. Jak dotąd nie ma jednoznacznych badań wskazujących na istnienie długofalowych skutków ubocznych używania botoksu. Biorąc pod uwagę to jak często, w jakich ilościach i jak długo stosują go celebryci, myślę że gdyby rzeczywiście były skutki uboczne związane z botoksem, to już by się one ujawniły. Gwiazdy zaczynają stosować zapobiegawczo botoks tuż po dwudziestce, zanim ujawnią się jakiekolwiek zmarszczki, a kończą chyba dopiero po śmierci. Można sobie tylko wyobrazić jakimi ilościami są szpikowane przez te 50 lat! I jak na razie (oprócz komicznego czasem wyglądu) nie mają żadnych skutków ubocznych.

Cena zabiegu: 300 – 600 zł  za okolicę np. kurze łapki

Kwas hialuronowy

kości policzkowe ?
kości policzkowe ?

To naturalna substancja występująca w skórze człowieka. Kwas hialuronowy jest odpowiedzialny między innymi za nawilżenie skóry, ponieważ wiąże dużo wody. Kwas stosowany w medycynie estetycznej jest jednak inny od tego naturalnego. Naturalny kwas hialuronowy po rozpuszczeniu w wodzie tworzy bardzo rzadki, podobny do wody roztwór, natomiast ten do wypełnień jest w postaci galaretki. Postać galaretki jest konieczna, aby kwas wypchał nasze zmarszczki od środka a także by dłużej utrzymał się w skórze. Aby uzyskać tą galaretkę stosuje się sieciowanie, czyli kwas do wypełnień to kwas „usieciowany”. Sieciowanie to proces chemiczny i niestety resztki chemikaliów użytych do tego procesu pozostają w preparacie. Dlatego pomimo, że kwas hialuronowy jest substancją występującą w organizmie ludzkim, to ten usieciowany może powodować alergie. Z tego powodu przeciwskazaniem do zabiegu oprócz ciąży i karmienia są także silne alergie, zakażenia skóry (w tym opryszczka), skłonność do bliznowacenia, zaburzenia krzepliwości i jeszcze kilka innych.

Kwas działa inaczej niż botoks- jest to typowy wypełniacz. Zostaje on wstrzyknięty pod skórę, lub do wnętrza skóry gdzie tworzy zgrubienie i wypycha na zewnątrz miejsce wstrzyknięcia. Można wypełniać nim zmarszczki, bruzdy np. nosowo – wargowe, ubytki skóry spowodowane bliznami, powiększać usta i piersi. Wstrzykuje się go także do stawów w różnych chorobach stawowych.  Kwas sobie siedzi w skórze, np. w ustach, wypycha nam je na zewnątrz, powiększa i uwypukla, a po 3-12 miesiącach się rozpuszcza i znika. Oczywiście nasze usta z powrotem się zapadają. Czym głębiej zostanie podany, tym szybciej jest rozkładany przez organizm, czym płycej, tym dłużej nam służy.

Lekarze stosują różne rodzaje kwasu hialuronowego do różnych zastosowań, są kwasy bardziej miękkie i twarde. Gdy np. trzeba unieść kości policzkowe, wstrzykując na nie poduszeczki z kwasu (widziałyście Hannę Lis?) stosuje się twardy kwas i wstrzykuje głęboko pod skórę. Gdy trzeba wypełnić zapadnięte oczodoły- stosuje się mięciutki, rzadki kwas, który daje bardziej naturalny efekt. Twardy kwas jest bardziej trwały ponieważ zawiera wyższe stężenie, ale jest mniej komfortowy „w noszeniu”, po prostu jest bardziej wyczuwalny pod skórą.

W przeciwieństwie do botoksu, kwas nie uniesie powiek ani brwi, więc nie da efektu „odświeżenia” twarzy. Dlatego rzadziej stosuje się go wokół oczu, lub stosuje się go w połączeniu z botoksem.

Trzeba wiedzieć jeszcze jedno o kwasie – ma on swoją masę. 1 ampułka kwasu waży mniej więcej tyle samo co 1 grosz. Niby to malutko, ale jeżeli ma to dźwigać delikatna skóra np. wokół oczu, to jest to całkiem sporo. Efekt jest taki, że skóra może zacząć szybko obwisać i straci jędrność. Z przerażeniem parzę na młodziutkie dziewczyny aplikujące sobie w usta mnóstwo kwasu hialuronowego. Skóra się niestety łatwo naciąga i po pięćdziesiątce wargi  będą wisieć do podbródka.

metody wypełniania ust w plemionach afrykańskich
metody wypełniania ust w plemionach afrykańskich
i w plemionach Ameryki Płn.
i w plemionach Ameryki Płn.

Sam zabieg jest bardziej skomplikowany niż przy botoksie. Kwas wstrzykuje się głęboko i jest go dużo i to po prostu boli. Dlatego konieczne jest znieczulenie, albo maścią, albo miejscowe, również zastrzykiem. Niektóre preparaty zawierają w sobie substancję znieczulającą, dlatego dobrze jest wiedzieć czy przypadkiem nie jesteś na nią uczulona. Lekarz wykonuje zastrzyki w wybranych miejscach wciskając odpowiednią ilość kwasu. Następnie rozmasowuje ten kwas pod skórą aby gładko się ułożył. Na koniec jeszcze maść antyseptyczna, zapobiegająca zakażeniom i już. Efekt jest od razu widoczny.

Niestety po zabiegu skóra zazwyczaj jest opuchnięta i obolała. Często też posiniaczona. Może to potrwać nawet do 2 tygodni.

Możliwe komplikacje to nierównomierne rozłożenie materiału i w związku z tym grudki i nierówności (to ewidentna wina lekarza), może być zaczerwienienie, opuchlizna, zsinienie, przebarwienia skóry, utrata jędrności w miejscu podania i niestety martwica skóry w rzadkich przypadkach. Na szczęście, jeżeli nie jesteś zadowolona z efektów wstrzyknięcia kwasu hialuronowego, istnieje substancja, którą się również wstrzykuje w skórę i ona ten kwas rozłoży.

Tak samo jak w botoksie, nie ma danych świadczących o ujemnych skutkach długotrwałego stosowania kwasu hialuronowego.

Cena zabiegu: 800 – 1200 zł za ampułkę (która zazwyczaj starcza na 1 okolicę,  np. usta)

Ja myślę że najgorszym powikłaniem w przypadku tych zabiegów, jak na razie jest uzależnienie się od nich i znaczna przesada w ich stosowaniu. Moim zdaniem, jeżeli skorzystałaś z pomocy chirurga plastyka i wszyscy Ci mówią, że pięknie wyglądasz, to wspaniale. Ale jeżeli zaczynają mówić ” o zrobiłaś usta !” to już jest kiepsko. Nie po to też natura stworzyła tak różne typy urody, żebyśmy miały wszystkie wyglądać jak lalki barbie.

I pamiętajcie, uśmiech dodaje więcej urody niż dziesięciu chirurgów plastyków!

 

Zatrzymać wilgoć

Zima to bardzo trudny czas dla naszej skóry. Co prawda, może ona odpocząć od promieniowania słonecznego, ale za to zmaga się z mrozem, przesuszonym, gorącym powietrzem w domach i biurach, smogiem który nawiedza nasze miasta najczęściej właśnie zimą. Człowiek jest zwierzęciem afrykańskim- to z tamtego kontynentu pochodzą pierwsi ludzie. I chociaż przystosowaliśmy się do życia na północy, dla naszych organizmów zima stanowi spore wyzwanie, a skóra jest organem narażonym bezpośrednio na atak zimy.

Jednym z największych wyzwań jakiemu musi sprostać nasza skóra zimą jest utrzymanie wilgoci. Mroźne powietrze jest bardzo, bardzo suche. Im niższa temperatura powietrza, tym mniej wilgoci się w nim znajduje. Nasze ciało, które jest ciepłe wysycha w takim suchym powietrzu momentalnie. Również w pomieszczeniach, zastałe, rozgrzane i przesuszone powietrze nie sprzyja utrzymaniu wilgoci w skórze. Skóra wysycha, w naskórku powstają mikroubytki, przez co nie chroni on jej już tak dobrze.  Wówczas rozwijają się podrażnienia, stany zapalne- skóra piecze, jest zaczerwieniona, ściągnięta, łuszczy się. Oprócz dyskomfortu jaki to wszystko sprawia, to powoduje, że szybciej się starzejemy, a osoby z wszelkimi problemami skórnymi typu zapalenie atopowe, trądzik różowaty, łojotokowe zapalenie skóry, są narażone na silniejszy ich rozwój.

Możemy bardzo wiele zrobić by pomóc skórze w  walce z wysychaniem, trzeba tylko odrobina chęci.

Zaczynamy od nawilżania od wewnątrz. Nie tylko latem musimy dużo pić , zimą jest to równie ważne. Pijcie wodę, ciepłe herbatki, róbcie zupy, to wszystko pomoże nawilżyć wam organizm od wewnątrz. Nie tylko wasza skóra na tym skorzysta. Nawilżone śluzówki są mniej podatne na infekcje, a nawet gdy jakaś się przypląta, to łatwiej jest się jej pozbyć.

Sama woda nie wystarczy by utrzymać nawilżenie skóry, potrzebne są też inne substancje, najważniejszymi z nich są tłuszcze. Tak, właśnie tłuszcze! Niestety nie te twarde tłuszcze w postaci czekolady L ale tłuszcze nienasycone. Można kupić suplementy diety np. z olejem z ogórecznika, są bardzo skuteczne, ale namawiam was raczej na spożywanie naturalnych tłuszczy: zimno tłoczone oleje, tłuste ryby, orzechy, awokado są pełne zdrowych tłuszczy. Nie powinnaś ograniczać ich spożycia zwłaszcza zimą. Zamień masło do smarowania pieczywa na awokado, albo spryskuj chleb oliwą w sprayu. Zjedz codziennie kilka orzechów. Jednym z najlepszych kosmetyków jest … tran. Ma mnóstwo witamin, w tym tak potrzebną nam zimą witaminę D. Jeżeli chodzi o oleje, najcenniejsze do spożywania na zimno są oliwa z oliwek i tłoczony na zimno olej rzepakowy. Twoja skóra Cię pokocha za uwzględnienie w diecie tych tłuszczy.

Gdy już poprawiłyśmy naszą dietę, zabieramy się za kosmetyki. Sklepowe półki uginają się po różnego rodzaju kosmetykami i zazwyczaj same nie wiemy co mamy wybrać.

Stara szkoła kosmetyczna mówi, żeby zimą używać  bardziej tłustego, cięższego kremu i pod żadnym pozorem nie stosować na dzień kremu nawilżającego, ponieważ on zamarznie na twarzy lub ją wychłodzi. Zapomnij o tych starych poradach. To mity, które czas odłożyć do lamusa.

Jeżeli twoja skóra lubi ciężkie kremy, olejki itp. to możesz je używać także zimą. Jeżeli jednak twoja skóra niezbyt je toleruje, to ich nie nakładaj. To nieprawda, że gruba warstwa tłuszczu obroni twoją twarz przed mrozem. Twoja skóra ma własne mechanizmy obronne by chronić się przed wychłodzeniem. Mianowicie rozszerza ona naczynka krwionośne, więcej ciepłej krwi napływa do niej, podgrzewając  ją. Po powrocie do ciepłego pomieszczenia naczynka ponownie się kurczą, wracając do normy. Niestety proces rozszerzania i kurczenia się naczynek trwa kilka sekund, nie jest to proces natychmiastowy. W momencie gdy mamy na twarzy tłusty krem, wracając do ciepłego pomieszczenia, skóra ma problem z oddaniem nadmiaru ciepła, co powoduje jej przegrzanie. Na przegrzanie skóra reaguje w identyczny sposób jak na mróz- rozszerzając naczynka włosowate, więc tak naprawdę nie mają one możliwości się skurczyć. Takie postępowanie może skończyć się trwałym rumieniem. Jeżeli chcemy pomóc naszemu organizmowi, to zmieniajmy temperaturę stopniowo, wystarczy zatrzymać się na sekundę na chłodnej klatce schodowej. Nasza skóra nie jest zachwycona wyskakiwaniem z sauny na śnieg i z powrotem.

Drugi mit mówi o nieużywaniu zimą kremów nawilżających, przez co wiele kobiet z nich rezygnuje i pogarszają stan swojej skóry jeszcze bardziej. To wielki błąd, nawilżanie to podstawa. Nawilżaj dużo i często, a zaraz Ci napiszę jakich substancji szukać w kremach.

Substancje nawilżające w kosmetyce dzielą się na dwie wielkie grupy: emolienty i humektanty. Wyobraź sobie, że twoja skóra to wilgotna gąbeczka. Łatwo wyparowuje z niej woda prawda? Emolienty to substancje, które tworzą na powierzchni skóry warstwę uniemożliwiającą parowanie wody. To tak, jakbyś gąbeczkę zawinęła w folię, nie wyschnie prawda? Emolienty to z reguły różnego rodzaju tłuszcze, oprócz zmniejszenia parowania z powierzchni skóry, zmiękczają ją i wygładzają. Problemem emolientów jest to, że same nie dostarczają wilgoci. Sucha gąbka, najszczelniej zawinięta nie staje się wilgotna prawda? Ich warstwa nie jest też nigdy wystarczająco szczelna by całkiem zatrzymać parowanie, więc same emolienty nie wystarczą, potrzebne są humektanty.

Humektanty to substancje, które są w stanie wchłonąć w siebie wiele wody. Przykład z życia to np. chusteczka higieniczna, może wchłonąć wiele wody i położona mokra na naszą gąbeczkę nawilży ją. Oczywiście humektanty są lepsze od gąbeczki ponieważ nie tylko leżą na powierzchni skóry, ale potrafią wniknąć też w jej głąb dostarczając i zatrzymując tam wilgoć. Problem z humektantami polega na tym, że nie zatrzymują parowania i same dość szybko wysychają, więc najlepiej działają w połączeniu z emolientami.

Gdy wybieramy krem, powinniśmy szukać w nim tych dwóch rodzajów substancji. Jeżeli chodzi o emolienty, to wybór jest bardzo szeroki, bo tłuszczy w przyrodzie jest mnóstwo rodzajów, a i tak trudno jest wybrać właściwy dla siebie. Mają one to do siebie, że często: zatykają pory, powodują przetłuszczanie się skóry, zostawiają lepką warstwę itp. Każdy więc powinien szukać swojego ideału. W kremach „zwykłych” emolientem jest zazwyczaj parafina, w kremach naturalnych jest to jakiś naturalny olejek. Polecam wam poszukiwanie kosmetyków z olejkiem Marula, który cudownie się wchłania i jest wspaniały nawet dla cery tłustej, olejkiem Arganowym fantastycznie zmiękczającym suchą skórę lub olejkiem z róży Mosqueta, działającym przeciwstarzeniowo dzięki dużej zawartości witaminy A. Naturalne olejki mają tą przewagę w stosunku do parafiny, że parafina jest czysta- jest to produkt otrzymywany z ropy naftowej . Natomiast naturalne olejki są pełne witamin, minerałów, kwasów tłuszczowych. Dobrym emolientem, bardzo przyjaznym dla ludzkiej skóry jest lanolina. Nie spodoba się ona wegetarianom, ponieważ jest to tłuszcz zdjęty z owczej wełny, podczas jej oczyszczania, ale jest to substancja bardzo podobna składem do ludzkiego serum, dlatego jest dobrze tolerowana.

Teraz humektanty. Dobry humektant to podstawa nawilżania.  Szukajcie w kremach takich składników:

Mocznik czyli jak często piszą producenci Urea. Urea to łacińska nazwa i taka powinna być podana w składzie INCI produktu, ale często producenci podają ją wszędzie, bo mocznik kiepsko się kojarzyJ Mocznik to naturalna substancja, którą nasz organizm również wytwarza trawiąc białka. Jest wydalany wraz z potem i moczem stąd jego nazwa. Wbrew temu co sądzicie, mocznik jest bezzapachowy i  bezbarwny, cudownie nawilża skórę. Po kilku dniach aplikacji skóra staje się miękka jak u niemowlaka. Niestety nie jest łatwo znaleźć kosmetyki z tą substancją albo są one bardzo drogie. To dlatego, że mocznik jest mało stabilny i bardzo szybko ulega rozpadowi w kosmetyku.

Kwas hialuronowy. To fantastyczny nawilżacz i również substancja naturalnie występująca w naszej skórze. Kwas hialuronowy występuje w kilku rozmiarach cząstek, każdy rozmiar ma nieco inne działanie. By wykorzystać w pełni jego możliwości, warto wybierać kosmetyki, które zawierają różne rozmiary cząstek kwasu hialuronowego.

Kwasy. Kwasy doskonale nawilżają, ale niestety wysokie ich stężenia powodują rozluźnienie warstwy rogowej naskórka. Tego byśmy  nie chciały podczas mroźnej zimy. Natomiast kwasy w niewielkich stężeniach nawilżają fantastycznie. Wspaniały jest np. kwas L-mlekowy, który nie tylko znajdziesz w kosmetykach, ale także w jogurcie czy zsiadłym mleku. Tak ! Maseczka z tych produktów też Ci dobrze zrobi.

Aloes. To wspaniale nawilżający kosmetyk, wielu producentów kosmetyków naturalnych dodaje go do swoich kosmetyk i jest to naprawdę świetne posunięcie. Uwaga: aloes uczula niektóre osoby.

Algi. Algi w postaci maseczki wchłaniają dużo wody, a potem oddają ją skórze wraz z minerałami. Choć są trochę kłopotliwe w użyciu, to jednak warto się pomęczyć, bo efekt maseczki z alg jest spektakularny.