Archiwa tagu: kosmetyki naturalne

Olejek kameliowy (herbaciany)

Kamelia (Camelia Oleiferaoi)  to krzew z rodziny herbatowatych o przepięknych kwiatach. Niestety do życia potrzebuje bardzo łagodnego, ciepłego i wilgotnego klimatu, dlatego w Polsce może być uprawiana tylko jako roślina pokojowa. Jej nasiona zawierają 70% olejku, który chętnie jest wykorzystywany w kosmetyce.

Olejek kameliowy jest tradycyjnie używany w krajach azjatyckich do pielęgnacji włosów. To właśnie dzięki niemu włosy azjatek są tak gładkie i błyszczące. Dlatego producenci chętnie dodają go do kosmetyków do włosów. Równie dobrze działa on na paznokcie, pielęgnując je i odżywiając.

W czystej postaci można go stosować, wcierając kropelkę w suche lub mokre włosy. Osoby o cienkich włosach mogą wmasować go we włosy i skórę głowy przed myciem, jako maseczkę nawilżająco- odżywczą. Można również wzbogać swoją odżywkę do włosów dodając do niej trochę tego olejku.

Olejek Marula

Ten wyjątkowy olejek pozyskiwany jest z owoców drzewa Marula, rosnącego w głębi Afryki.

Olej Marula (Sclerocarya birrea oil) jest jadalny i jest też doskonale tolerowany przez skórę. Wśród olejków kosmetycznych jest zupełnie wyjątkowy, ponieważ bardzo dobrze się wchłania i pozostawia skórę matową. T sprawia, że jest doskonały do pielęgnacji nie tylko skóry suchej, ale także tłustej, mieszanej i trądzikowej.

Skórze tłustej pomaga oczyścić się z wyprysków i zanieczyszczeń, ponieważ rozpuszcza sebum i odblokowuje ujścia gruczołów łojowych. Nawilża, mocno odżywia, ale nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Świetnie nadaje się pod makijaż.

Jest fantastyczny do oczyszczania twarzy- po umyciu jej tym olejkiem nie potrzeba stosować żadnych kremów. Tradycyjnie, w Afryce jest stosowany przez kobiety właśnie do mycia twarzy.

Tradycyjne zastosowanie olejku Marula to również pielęgnacja niemowląt. Olej Marula fantastycznie łagodzi wszelkie podrażnienia, zmniejsza zaczerwienie skóry, zmniejsza świąt i jest doskonale tolerowany nawet przez najwrażliwszą cerę. Dlatego też, jako jeden z niewielu olei jest polecany do cery wrażliwej, podrażnionej, zaczerwienionej.

Można go stosować również w maleńkich ilościach do włosów, którym nadaje połysk i sprężystość. Aby nie obciążać włosów, wetrzyj w nie olejek, który pozostał na dłoniach, po masażu twarzy.

Olejek z drzewa sandałowego

Uważa się, że czysty olejek eteryczny z drzewa sandałowego wzmacnia tkankę łączną i skórę właściwą i pomaga w utrzymaniu wody w skórze. Jest to idealny olejek nawilżający dla suchej skóry. Jego właściwości gojące i antybakteryjne, sprawiają że jest idealny do skóry trądzikowej i swędzącej. Ponadto olejek drzewa sandałowego pięknie pachnie.

Syntetyki kontra składniki biologiczne

W czasach zaawansowanej technologii, może wydawać się dziwne, że jednym z największych wyzwań dla dzisiejszych chemików jest stworzenie produktu chemicznego tak naturalnego,  jak roślina z której pochodzą składniki. Ale  utrzymanie naturalnej czystości i prostoty w nowoczesnej recepturze kosmetyku, bez udziału żadnych sztucznie stworzonych chemikaliów to, według chemika kosmetycznego, Scotta Ralpha z firmy New Direction w Sidney Marrickville, nie jest łatwe zadanie. „Dzisiejszy konsument niezbyt lubi  surowe receptury z dawnych lat”, tak mówi, odnosząc się do czasów, gdy toniki to były rośliny moczone w alkoholu i aplikowane prosto na skórę, a kremy nawilżające to nic innego, jak tłuste smarowidła z wyciągami z ziół i roślin.

„ Klienci oczekują skutecznego działania od produktów pielęgnacyjnych. Używali i przyzwyczaili się do konsystencji i kremowej gładkości syntetycznych kosmetyków”, mówi Scott, „takich kosmetyków, które idealnie się pienią, nie są tłuste, pięknie pachną i ślizgają się po skórze”. Ale wierzy, że jest rosnące zainteresowanie naturalnymi składnikami, stawia to wyzwanie chemikom aby za pomocą naturalnych emulsyfikatorów, środków powierzchniowo czynnych i konserwantów, po prostu wszystkich potrzebnych składników, stworzyć świetny, jednolity krem, który może konkurować z jego syntetycznymi konkurentami. „Możemy manipulować syntetykami tak, by zachowywały się jak tylko chcemy, pachniały tak jak chcemy, a natura oferuje nam substancje dużo trudniejsze do okiełznania”. Niektóre rośliny, mówi Scott, jak np. mydlnica, wytwarzają bardzo delikatną dla skóry pianę, ale z marketingowego punktu widzenia, nie umywa się ona do dramatycznego efektu pienienia jaki wytwarza sodium lauryl sulfate, środek powierzchniowo czynny wytwarzający trwałe i duże bąbelki. „Mimo tego”, dodaje, „ ludzie z bardzo delikatną skórą przysięgają na zdrowotne właściwości mydlnicy”, a stosowanie sodium  lauryl sulfate musi być teraz oznaczane jako produkt niebezpieczny dla zdrowia na niektórych produktach w Stanach Zjednoczonych.

W przeszłości, branża kosmetyczna wybierała składniki syntetyczne, dlatego że są one dużo tańsze. Ale, jak mówi Scott, są też inne względy. „np. syntetyczne konserwanty są dużo, dużo łatwiejsze w użyciu, bardziej przewidywalne w tym co i w jaki sposób zakonserwują, oferują szerokie spektrum zabezpieczenia, co oznacza że niszczą więcej rodzajów bakterii i grzybów”.

Konserwanty są kluczowym składnikiem wielu kosmetyków dlatego, że pomagają  zachować na dłużej jakość składników kosmetyku, zapobiegają wzrostowi grzybów i bakterii w produkcie. Ewentualny rozwój drobnoustrojów zmniejszył by działanie kosmetyku i wystawił na niebezpieczeństwo zdrowie użytkownika. „Jeżeli na skórze byłoby zranienie, każdy grzyb czy bakteria mogłaby spowodować infekcję”, mówi Scott.

„Stosowanie naturalnych konserwantów wymaga wielu eksperymentów, trzeba ich też dodawać do kosmetyku dużo więcej i często więcej niż jeden na raz, aby osiągnąć szerokie spektrum ochrony produktu”, mówi Scott. „Jest wiele naturalnych konserwantów które mają działanie antyoksydacyjne i antybiotyczne, konserwanty te to np. olejki eteryczne, ekstrakty roślinne i witaminy, jest także kilka konserwantów naturalnych na rynku, które samodzielnie dobrze konserwują produkt.  Nie dadzą one trwałości produktu tak długiej  jak syntetyczne konserwanty, ale jeżeli są odpowiednio zastosowane, mogą zakonserwować produkt aż do dwóch lat- co jest w rzeczywistości więcej niż trzeba”.  Wiele firm, mówi Scott, używa naturalnych składników w połączeniu z syntetycznymi konserwantami ponieważ są one dużo łatwiejsze w użyciu z innymi składnikami i tańsze. Zazwyczaj takie firmy oznajmiają, że ich produkty są naturalne w 99%. Niektórzy zwolennicy kosmetyki naturalnej, twierdzą, że gdy produkt jest nasycony syntetycznymi konserwantami, to traci  istotnie odżywczość i żywotność składników oraz że syntetyczne konserwanty są bardziej drażniące dla skóry niż naturalne. Wierzą że naturalne konserwanty pracują synergicznie z innymi naturalnymi składnikami kosmetyku, aby utrzymać kosmetyk w świeżości i wzbogacają nienaruszone substancje odżywcze. Scott mówi: „ To może być prawda w zależności od tego jakie składniki i konserwanty są użyte, ale zazwyczaj syntetyczne konserwanty są dodawane do kosmetyku w ilości około 0,5%- 1%, a to nie jest dużo.” Ludzie nastawieni ekologicznie, są bardziej zaniepokojeni kumulacją w organizmie mnóstwa syntetycznych substancji pochodzących z kosmetyków, środków higieny osobistej, pożywienia które mogą przekroczyć barierę bezpieczeństwa dla organizmu i dla środowiska.

Od niedawna, firmy produkujące kosmetyki naturalne wybierają opakowania air less, które minimalizują ilość powietrza dostającego się do produktu, a tym samym ilość dostających się do niego bakterii, pozwalając na użycie mniejszych ilości środków konserwujących. Jak mówi Scott, używanie tego typu opakowań pomaga zachować bardziej delikatne formuły, ale wciąż wymaga dość dużej dozy środków konserwujących.

Debata na temat bezpieczeństwa środków syntetycznych włączając w to konserwanty pomaga także podnieść zieloną flagę. Parabeny były dotąd szeroko używane w kosmetykach, ale ostatnio zaczęły być łączone z wieloma problemami zdrowotnymi, włączając w to raka. Jest wiele innych syntetycznych składników pod mikroskopem różnych grup badających kosmetyki, jak np. Environmental  Working Group w USA.  Zielona rewolucja, która rozgrywa się w tej chwili globalnie, odzwierciedla zapotrzebowanie na naturalne i przyjazne dla środowiska produkty, nie ma tu wyjątku dla kosmetyków. Biznes kosmetyki naturalnej i organicznej rozkwita i chemicy którzy potrafią tworzyć receptury oparte na naturalnych składnikach są bardzo poszukiwani. Klienci chcą by każda część produktu była naturalna.

Scott tłumaczy, „składniki botaniczne były używane przez tysiące lat, więc posiadamy dobre rozumienie i dużą wiedzę o zagrożeniach i korzyściach z użycia tych składników, podczas gdy o wielu składnikach syntetycznych nie mamy podstawowych informacji. Niezaprzeczalna jest podstawowa synergia którą organizm ludzki posiada z roślinami. Kiedy używamy ich w pielęgnacji skóry, mają działanie zdrowotne, odżywcze i odmładzające.”

Istnieją nieustające badania naukowe potwierdzające skuteczność użycia roślin w pielęgnacji skóry. Na przykład wiele badań pokazuje, że kwiaty rumianku, użyte do pielęgnacji skóry, mają działanie przeciwzapalne, sprawiając że są one bardzo ważnym składnikiem dla ludzi z wrażliwą skórą, cierpiących na odczyny zapalne.  „Rośliny są wspaniałe dla cery” mówi Scott „ a także dają więcej korzyści niż tylko kosmetyczne. Na przykład olejki eteryczne pomagają zbalansować umysł i ciało poprzez swój zapach.”

Swobodne prawo metkowania produktów w świecie kosmetyki, pozwalają firmom na poetycką inwencję twórczą w nazywaniu ich produktów jako naturalnych czy organicznych, nawet jeżeli zawierają śladowe ilości substancji naturalnych.  Wiele substancji naturalnych zostało przekształconych syntetycznie, aby były łatwiejsze do użycia w recepturze, ale firmy nadal nazywają je składnikami naturalnymi.  „ Zupełnie inną sprawą jest jakiego poziomu naturalności wymaga klient. Dla niektórych jest wystarczające jeżeli produkt pozostaje naturalny w 90%, z 10% udziałem składników syntetycznych. Inni żądają w 100% naturalnych produktów, bez nawet kropli syntetyku.  Dodatkowym zabezpieczeniem jest produkt certyfikowany. Oczywiście wszystko to dużo kosztuje i czym  bardziej naturalny jest produkt i czym więcej ma certyfikatów, tym będzie droższy.”

W stosunku do produktów, które nie mają certyfikatu organiczności, dobrym pomysłem jest zostanie detektywemJ Procent składników naturalnych i syntetycznych nie musi być podawany na opakowaniu, chyba że producent chce Ci to przekazać. Jednym z prostych sposobów, żeby się przekonać czy produkt jest naturalny jest spojrzenie na listę składników, jeżeli wygląda ona bardziej jak z lekcji biologii niż z lekcji chemii, jest to dobry znak, że produkt jest raczej naturalny. Składniki są podawane w kolejności od największej zawartości do najmniejszej w produkcie, więc dobrze jest jeżeli biologiczne składniki dominują na początku listy. Jeżeli chodzi o zapachy, jest kolosalna różnica pomiędzy olejkiem zapachowym a olejkiem eterycznym. Jeżeli na etykiecie jest podane:  grapefruit fragrance oil, a nie Citrus Paradisi (botaniczna nazwa grejpfruta) lub grapefruit essencial oil, to wtedy jest to zapach syntetyczny.

Przykłady naturalnych konserwantów:

– grapefruit seed extract

-rosemary extract (anty-oksydant)

– vitamin E (anty-oksydant)

– essencial oils

-benzyl alcohol

-ethanol

Żyjemy w chemicznej zupie.

Żyjemy w chemicznej zupie. Chemikalia są wszędzie, we wszystkim i tak  już  pozostanie. Jak wiele? Szacuje się, że od II wojny światowej, na świecie pojawiło się ponad 80 000 syntetycznych związków chemicznych. Na całym świecie zostało wyprodukowanych ponad 40 milionów ton chemikaliów. Jest szokujące, że bardzo niewiele tych substancji zostało przetestowanych pod kątem bezpieczeństwa ludzi. Pomimo tego, są one dodawane do żywności, kosmetyków, wody, środków czyszczących itd. Bez naszej zgody, i przede wszystkim, bez ostrzeżenia o potencjalnym niebezpieczeństwie. Każdego roku jest produkowanych ok. 1000 zupełnie nowych chemikaliów.

Co jest zaskakujące, mieszkańcy miast zużywają więcej chemikaliów na zamieszkaną powierzchnię, niż rolnicy i wydają na nie ponad billion dolarów rocznie. Średnio w ciągu życia, około 22kg toksycznych substancji dostaje się do ciała człowieka tylko z wody pitnej i przynajmniej 204kg może dostać się do ciała przez skórę. Organochloryny są chemikaliami opartymi na chlorze. Są wyjątkowo toksyczne i zabójcze. Są to np. herbicydy, pestycydy,  włącznie z DDT, jego metabolitem DDE, dieldryna, atrazyna, metoksychlor, hetachlor, keton, chlor do wybielania, najbardziej popularne środki dezynfekujące, a również składniki różnych plastików, takie jak chloroetylen, używane do produkcji miękkich zabawek dla dzieci i butelek plastikowych. Te substancje dostają się do  naszych organizmów na różne sposoby: poprzez wodę pitną, poprzez rośliny uprawiane z użyciem środków chemicznych, z plastików w które opakowana jest żywność, z kontaktu żywności lub naszych ciał z chlorowanym papierem (filtry do kawy, tampony, kubki papierowe, papier toaletowy).

Pomimo, że pestycydy zostały wyprodukowane aby zwalczać insekty i inne szkodniki, nie jest to ich jedyne działanie. Fakt jest taki, że tylko 2% z 0,5 biliona kg pestycydów, które są rozpylane na uprawy, spełnia założone zadania ! Pozostałe 98% jest absorbowane w powietrze, wodę, glebę , w żywność- więc i w nasze ciała. Większość organochloryn jest przechowywana  w naszych ciałach, w komórkach tłuszczowych i w tkankach gruczołów piersiowych. Tendencja organochloryn do pozostawania w naszych ciałach, jest udowodniona poprzez fakt, że próbki mleka i tłuszczu pobrane od kobiet w USA i Kanadzie, były zanieczyszczone DDT, chlordanem i  dieldryną. Organochlorynami, które są zakazane w użyciu od ponad trzech dekad (zanieczyszczone były również środkami używanymi obecnie, takimi jak DDE i PCB). Kobiety z wysokim poziomem zanieczyszczeń krwi organochlorynami używanymi w rolnictwie, są 4 do 10 razy bardziej narażone na nowotwory piersi, niż kobiety z niskim poziomem zanieczyszczeń. Kobiety, które już zachorowały na raka piersi, mają 50-60% więcej PCB, DDE, innych pestycydów i organochloryn w swoich tkankach niż kobiety u których nie rozwinął się rak piersi.

Naprawdę przerażającą sprawą na temat tych panoszących się wszędzie chemikaliów jest to, że płody oraz dzieci mogą zostać uszkodzone poprzez ekspozycję na takie ilości substancji, które nie szkodzą osobom dorosłym. Te substancje zaburzają pracę systemu hormonalnego i  mogą oddziaływać w sposób szkodliwy na dzieci, przy bardzo niskich dawkach, sięgających nawet części trylionowej. Mieszanki chemikaliów mogą mieć inny wpływ na organizmy, niż każda z substancji wchodząca w skład mieszanki. Na przykład udowodniono, że  kombinacja tylko dwóch różnych organochloryn w drobnych dawkach , ma 1000 razy większy wpływ na ludzkie receptory estrogenowe niż każda z tych substancji osobno.

Tak, więc nie mamy ucieczki. Jesteśmy otoczeni. Produkty, które wyglądają niewinnie, takie jak komercyjne mydła, szampony, mogą ukrywać substancje zaburzające pracę hormonów, kancerogeny. Taka jest nasza żywność. Nasza ulubiona zielona sałata może być spryskana pestycydami nawet 12 razy w ciągu swojego krótkiego życia. Trawniki na których się bawią nasze dzieci, środki czyszczące, które używamy w naszych piekarnikach, umywalkach, toaletach. Woda w której się kąpiemy. To są tylko niektóre z dróg, którymi zanieczyszczenia chemiczne po cichu wkraczają do naszego organizmu i narażają nasze zdrowie na ryzyko.

Co zrobimy aby przetrwać ten toksyczny szturm? Stało się już oczywiste, że bycie organicznym tak naprawdę nie jest już tylko jedną z możliwości życia. W tej chwili spożywanie organicznych produktów, używanie organicznych środków higieny osobistej, środków czystości, organicznej kontroli szkodników, stało się dla nas jedyną drogą którą możemy pójść. Ostatnie badania na przedszkolakach, wykazały że dzieci, które spożywają żywność głównie organiczną, mają mniejszą zawartość pestycydów w ciałach nawet 6-9 razy! Nawet małe zmiany w życiu mogą dać wielką różnicę!

EXCERPTS FROM:

MOTHERS, Preven

Sherrill Sellman autorka ” Matki, uchrońcie swoje córki przed rakiem piersi”ur Daughters From Getting Breast Cancer

Sherrill Sellman, author of

MOTHERS, Prevent Your

Daughters From Getting

Breast Cancer

Olea europea (olive) leaf extract- ekstrakt z liścia oliwki europejskiej

oliwka
oliwka

Ekstrakt z liścia oliwki to niezwykle silny anty-oksydant. Chroni on zarówno naszą skórę, jak i składniki naszych produktów przed atakiem wolnych rodników. Zmniejsza uszkodzenia skóry spowodowane zanieczyszczeniem środowiska i promieniowaniem UV. W ten sposób opóźnia foto-starzenie skóry. Poprawia także nawilżenie i elastyczność skóry.