Zatrzymać wilgoć

Zima to bardzo trudny czas dla naszej skóry. Co prawda, może ona odpocząć od promieniowania słonecznego, ale za to zmaga się z mrozem, przesuszonym, gorącym powietrzem w domach i biurach, smogiem który nawiedza nasze miasta najczęściej właśnie zimą. Człowiek jest zwierzęciem afrykańskim- to z tamtego kontynentu pochodzą pierwsi ludzie. I chociaż przystosowaliśmy się do życia na północy, dla naszych organizmów zima stanowi spore wyzwanie, a skóra jest organem narażonym bezpośrednio na atak zimy.

Jednym z największych wyzwań jakiemu musi sprostać nasza skóra zimą jest utrzymanie wilgoci. Mroźne powietrze jest bardzo, bardzo suche. Im niższa temperatura powietrza, tym mniej wilgoci się w nim znajduje. Nasze ciało, które jest ciepłe wysycha w takim suchym powietrzu momentalnie. Również w pomieszczeniach, zastałe, rozgrzane i przesuszone powietrze nie sprzyja utrzymaniu wilgoci w skórze. Skóra wysycha, w naskórku powstają mikroubytki, przez co nie chroni on jej już tak dobrze.  Wówczas rozwijają się podrażnienia, stany zapalne- skóra piecze, jest zaczerwieniona, ściągnięta, łuszczy się. Oprócz dyskomfortu jaki to wszystko sprawia, to powoduje, że szybciej się starzejemy, a osoby z wszelkimi problemami skórnymi typu zapalenie atopowe, trądzik różowaty, łojotokowe zapalenie skóry, są narażone na silniejszy ich rozwój.

Możemy bardzo wiele zrobić by pomóc skórze w  walce z wysychaniem, trzeba tylko odrobina chęci.

Zaczynamy od nawilżania od wewnątrz. Nie tylko latem musimy dużo pić , zimą jest to równie ważne. Pijcie wodę, ciepłe herbatki, róbcie zupy, to wszystko pomoże nawilżyć wam organizm od wewnątrz. Nie tylko wasza skóra na tym skorzysta. Nawilżone śluzówki są mniej podatne na infekcje, a nawet gdy jakaś się przypląta, to łatwiej jest się jej pozbyć.

Sama woda nie wystarczy by utrzymać nawilżenie skóry, potrzebne są też inne substancje, najważniejszymi z nich są tłuszcze. Tak, właśnie tłuszcze! Niestety nie te twarde tłuszcze w postaci czekolady L ale tłuszcze nienasycone. Można kupić suplementy diety np. z olejem z ogórecznika, są bardzo skuteczne, ale namawiam was raczej na spożywanie naturalnych tłuszczy: zimno tłoczone oleje, tłuste ryby, orzechy, awokado są pełne zdrowych tłuszczy. Nie powinnaś ograniczać ich spożycia zwłaszcza zimą. Zamień masło do smarowania pieczywa na awokado, albo spryskuj chleb oliwą w sprayu. Zjedz codziennie kilka orzechów. Jednym z najlepszych kosmetyków jest … tran. Ma mnóstwo witamin, w tym tak potrzebną nam zimą witaminę D. Jeżeli chodzi o oleje, najcenniejsze do spożywania na zimno są oliwa z oliwek i tłoczony na zimno olej rzepakowy. Twoja skóra Cię pokocha za uwzględnienie w diecie tych tłuszczy.

Gdy już poprawiłyśmy naszą dietę, zabieramy się za kosmetyki. Sklepowe półki uginają się po różnego rodzaju kosmetykami i zazwyczaj same nie wiemy co mamy wybrać.

Stara szkoła kosmetyczna mówi, żeby zimą używać  bardziej tłustego, cięższego kremu i pod żadnym pozorem nie stosować na dzień kremu nawilżającego, ponieważ on zamarznie na twarzy lub ją wychłodzi. Zapomnij o tych starych poradach. To mity, które czas odłożyć do lamusa.

Jeżeli twoja skóra lubi ciężkie kremy, olejki itp. to możesz je używać także zimą. Jeżeli jednak twoja skóra niezbyt je toleruje, to ich nie nakładaj. To nieprawda, że gruba warstwa tłuszczu obroni twoją twarz przed mrozem. Twoja skóra ma własne mechanizmy obronne by chronić się przed wychłodzeniem. Mianowicie rozszerza ona naczynka krwionośne, więcej ciepłej krwi napływa do niej, podgrzewając  ją. Po powrocie do ciepłego pomieszczenia naczynka ponownie się kurczą, wracając do normy. Niestety proces rozszerzania i kurczenia się naczynek trwa kilka sekund, nie jest to proces natychmiastowy. W momencie gdy mamy na twarzy tłusty krem, wracając do ciepłego pomieszczenia, skóra ma problem z oddaniem nadmiaru ciepła, co powoduje jej przegrzanie. Na przegrzanie skóra reaguje w identyczny sposób jak na mróz- rozszerzając naczynka włosowate, więc tak naprawdę nie mają one możliwości się skurczyć. Takie postępowanie może skończyć się trwałym rumieniem. Jeżeli chcemy pomóc naszemu organizmowi, to zmieniajmy temperaturę stopniowo, wystarczy zatrzymać się na sekundę na chłodnej klatce schodowej. Nasza skóra nie jest zachwycona wyskakiwaniem z sauny na śnieg i z powrotem.

Drugi mit mówi o nieużywaniu zimą kremów nawilżających, przez co wiele kobiet z nich rezygnuje i pogarszają stan swojej skóry jeszcze bardziej. To wielki błąd, nawilżanie to podstawa. Nawilżaj dużo i często, a zaraz Ci napiszę jakich substancji szukać w kremach.

Substancje nawilżające w kosmetyce dzielą się na dwie wielkie grupy: emolienty i humektanty. Wyobraź sobie, że twoja skóra to wilgotna gąbeczka. Łatwo wyparowuje z niej woda prawda? Emolienty to substancje, które tworzą na powierzchni skóry warstwę uniemożliwiającą parowanie wody. To tak, jakbyś gąbeczkę zawinęła w folię, nie wyschnie prawda? Emolienty to z reguły różnego rodzaju tłuszcze, oprócz zmniejszenia parowania z powierzchni skóry, zmiękczają ją i wygładzają. Problemem emolientów jest to, że same nie dostarczają wilgoci. Sucha gąbka, najszczelniej zawinięta nie staje się wilgotna prawda? Ich warstwa nie jest też nigdy wystarczająco szczelna by całkiem zatrzymać parowanie, więc same emolienty nie wystarczą, potrzebne są humektanty.

Humektanty to substancje, które są w stanie wchłonąć w siebie wiele wody. Przykład z życia to np. chusteczka higieniczna, może wchłonąć wiele wody i położona mokra na naszą gąbeczkę nawilży ją. Oczywiście humektanty są lepsze od gąbeczki ponieważ nie tylko leżą na powierzchni skóry, ale potrafią wniknąć też w jej głąb dostarczając i zatrzymując tam wilgoć. Problem z humektantami polega na tym, że nie zatrzymują parowania i same dość szybko wysychają, więc najlepiej działają w połączeniu z emolientami.

Gdy wybieramy krem, powinniśmy szukać w nim tych dwóch rodzajów substancji. Jeżeli chodzi o emolienty, to wybór jest bardzo szeroki, bo tłuszczy w przyrodzie jest mnóstwo rodzajów, a i tak trudno jest wybrać właściwy dla siebie. Mają one to do siebie, że często: zatykają pory, powodują przetłuszczanie się skóry, zostawiają lepką warstwę itp. Każdy więc powinien szukać swojego ideału. W kremach „zwykłych” emolientem jest zazwyczaj parafina, w kremach naturalnych jest to jakiś naturalny olejek. Polecam wam poszukiwanie kosmetyków z olejkiem Marula, który cudownie się wchłania i jest wspaniały nawet dla cery tłustej, olejkiem Arganowym fantastycznie zmiękczającym suchą skórę lub olejkiem z róży Mosqueta, działającym przeciwstarzeniowo dzięki dużej zawartości witaminy A. Naturalne olejki mają tą przewagę w stosunku do parafiny, że parafina jest czysta- jest to produkt otrzymywany z ropy naftowej . Natomiast naturalne olejki są pełne witamin, minerałów, kwasów tłuszczowych. Dobrym emolientem, bardzo przyjaznym dla ludzkiej skóry jest lanolina. Nie spodoba się ona wegetarianom, ponieważ jest to tłuszcz zdjęty z owczej wełny, podczas jej oczyszczania, ale jest to substancja bardzo podobna składem do ludzkiego serum, dlatego jest dobrze tolerowana.

Teraz humektanty. Dobry humektant to podstawa nawilżania.  Szukajcie w kremach takich składników:

Mocznik czyli jak często piszą producenci Urea. Urea to łacińska nazwa i taka powinna być podana w składzie INCI produktu, ale często producenci podają ją wszędzie, bo mocznik kiepsko się kojarzyJ Mocznik to naturalna substancja, którą nasz organizm również wytwarza trawiąc białka. Jest wydalany wraz z potem i moczem stąd jego nazwa. Wbrew temu co sądzicie, mocznik jest bezzapachowy i  bezbarwny, cudownie nawilża skórę. Po kilku dniach aplikacji skóra staje się miękka jak u niemowlaka. Niestety nie jest łatwo znaleźć kosmetyki z tą substancją albo są one bardzo drogie. To dlatego, że mocznik jest mało stabilny i bardzo szybko ulega rozpadowi w kosmetyku.

Kwas hialuronowy. To fantastyczny nawilżacz i również substancja naturalnie występująca w naszej skórze. Kwas hialuronowy występuje w kilku rozmiarach cząstek, każdy rozmiar ma nieco inne działanie. By wykorzystać w pełni jego możliwości, warto wybierać kosmetyki, które zawierają różne rozmiary cząstek kwasu hialuronowego.

Kwasy. Kwasy doskonale nawilżają, ale niestety wysokie ich stężenia powodują rozluźnienie warstwy rogowej naskórka. Tego byśmy  nie chciały podczas mroźnej zimy. Natomiast kwasy w niewielkich stężeniach nawilżają fantastycznie. Wspaniały jest np. kwas L-mlekowy, który nie tylko znajdziesz w kosmetykach, ale także w jogurcie czy zsiadłym mleku. Tak ! Maseczka z tych produktów też Ci dobrze zrobi.

Aloes. To wspaniale nawilżający kosmetyk, wielu producentów kosmetyków naturalnych dodaje go do swoich kosmetyk i jest to naprawdę świetne posunięcie. Uwaga: aloes uczula niektóre osoby.

Algi. Algi w postaci maseczki wchłaniają dużo wody, a potem oddają ją skórze wraz z minerałami. Choć są trochę kłopotliwe w użyciu, to jednak warto się pomęczyć, bo efekt maseczki z alg jest spektakularny.

Życie bez kąpieli- czy właśnie taka przyszłość nas czeka ?

Z wielkim przerażeniem przeczytałam ostatnio, że  David Whitlock, inżynier biochemii z Bostonu nie kąpał się przez 12 lat. Co będzie, pomyślałam, jeżeli właśnie taka moda zapanuje wśród inżynierów? Jeżeli to rozprzestrzeni się też na inne grupy społeczne i inne kraje? No cóż, świat może wyglądać (a raczej pachnieć ) zupełnie inaczej w przyszłości.

Nie myślcie jednak, że David Whitlock jest jakimś zapuszczonym menelem. Wręcz przeciwnie, bardzo dba o higienę, spryskując się codziennie … sprayem z bakteriami.

David Whitlock pryska się sprayem z bakteriami
David Whitlock pryska się sprayem z bakteriami

Ten utalentowany inżynier doszedł do wniosku, że nasze zamiłowanie do kąpieli i mycia ciała detergentami ma niewiele wspólnego z naturą. Co więcej, nigdy nie przeprowadzono badań w jaki sposób na nasze zdrowie wpływa częste mycie ciała. Choć mydła używamy od wielu lat, nikt nie zbadał czy ono nam przypadkiem nie szkodzi.  Hmmm, coś tu jest na rzeczy.

Nasze ciało, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz jest zasiedlone przez tryliony bakterii. Na każdą komórkę naszego ciała przypada 10 mikroorganizmów. U zdrowego człowieka większość z nich to bakterie nieszkodliwe, a duża ich część ma pozytywne działanie na zdrowie człowieka. To właśnie dlatego antybiotyki mają tak negatywny wpływ na nasze zdrowie. Wraz ze szkodliwymi bakteriami, zabijają te dobre, bez których nasz organizm kiepsko sobie radzi.

Warto sobie uświadomić, że każdorazowe umycie ciała mydłem (lub nawet tylko chlorowaną wodą), to taka właśnie antybiotykoterapia dla naszej skóry. Zabija wszelkie znajdujące się na niej drobnoustroje. Zarówno te chorobotwórcze, jak i te mające dobroczynne dla niej działanie. Nie wszystkie bakterie są jednakowo podatne na działanie mydła. Niestety szczególnie podatne na zniszczenie są dobroczynne bakterie nitryfikacyjne (AOB). Są to bakterie bardzo rozpowszechnione w środowisku, znajdują się w wodzie, glebie, ale zabrakło ich na ludzkim ciele z powodu naszej nadmiernej higieny- tak twierdzi pan David. Bakterie te rozkładają amoniak oraz mocznik do nieszkodliwych związków, które mają pozytywny wpływ na naszą skórę. Amoniak i mocznik są to jedne z tych substancji, które nadają niemytemu ciału brzydki zapach. Wniosek stąd taki, że jeżeli popryskamy się odpowiednimi bakteriami a one „zjedzą  nasz pot”, to nadal będziemy dobrze pachnieć. Dodatkowo, bakterie te, z amoniaku i mocznika wytwarzają azotyn oraz tlenek azotu. Te dwa związki, mówiąc najogólniej, uczestniczą w leczeniu podrażnień i ran w naszym ciele. Są więc niezwykle przydatne, szczególnie dla skóry z problemami. Udowodniono nawet, że bakterie AOB mogą być bardzo pomocne w leczeniu trądziku oraz owrzodzeń.  Badanie przeprowadzono na 24 ochotników, którzy pryskali skórę głowy bakteriami przez 2 tygodnie. Niestety podczas terapii bakteriami, nie można stosować żadnych  kosmetyków, czyli trzeba zrezygnować również z mycia.

Pan inżynier, jak sam przyznaje, wcale nie miał zamiaru przestać się kąpać. Zrobił to początkowo, ponieważ prowadził eksperymenty z bakteriami nitryfikacyjnymi na własnym ciele i nie chciał ich zabić mydłem. Po jakimś czasie uznał, że wcale nie potrzebuje kąpieli, o ile nie jest czymś ubrudzony. Z zapachem ciała doskonale poradzą sobie bakterie. Whitlock stworzył nawet linię kosmetyków z wyizolowanymi przez siebie bakteriami o nazwie Mother Dirt (matka ziemia). Można je kupić w USA, ale z powodu bardzo krótkiego terminu przydatności do użycia, raczej nie będą szybko dostępne w Polsce.

Gdy myślę o takim sprayu z bakteriami, to coś mi on nie bardzo skleja się z  rzeczywistością. Po pierwsze, widziałam już w życiu ludzi, którzy się wcale nie myli i na pewno byli zasiedleni przez wszelkiego rodzaju  bakterie. Uwierzcie mi, śmierdzieli niesamowicie. Po drugie, mój pies, który na pewno ma na sobie mnóstwo tych bakterii (pływanie w jeziorze, tarzanie się na ziemi), też bez kąpieli nieładnie pachnie.Z tego wynika, że wyłącznie bakterie nie wystarczą. Skóra oprócz amoniaku wytwarza także łój i inne „aromatyczne” związki. Zresztą, skoro te bakterie są tak rozpowszechnione w przyrodzie, to nie lepiej spryskać się deszczówką, zamiast płacić 50$ za butelkę?

Jest jednak w tym całym pomyśle kilka idei, które bardzo mi się podobają i wierzę, że będą przyszłością higieny naszej i naszego otoczenia. Po pierwsze, musimy zacząć odróżniać czystość od sterylności. Nie zawsze, nie wszędzie i nie codziennie musimy zabijać 99,99% bakterii. Nadmierna sterylność rodzi problemy w postaci alergii i innych chorób autoimmunologicznych. Po drugie, bardzo podoba mi się idea używania dobroczynnych bakterii, zamiast detergentów. To rozwiązanie bardzo ekologiczne.

Bakterie AOB zjadają pot
Bakterie AOB zjadają pot

Już w tej chwili mamy na rynku wiele preparatów, zawierających żywe bakterie do usuwania zapachów organicznych. Spryskujesz takim preparatem śmietnik, bakterie „wyjadają” resztki pokarmowe i przestaje cuchnąć! Firma Miessence od dawna ma płyn do mycia, oparty na enzymach, który zawiera bakterie probiotyczne. Bakterie probiotyczne zasiedlają czyszczone powierzchnie i nie pozwalają mikrobom chorobotwórczym się na nich rozwijać. Płyn jest tak skuteczny, że ma dopuszczenia do stosowania w szpitalach. Jednocześnie nie ma też żadnego ryzyka, że te bakterie mogłyby jakoś zmutować i nam zaszkodzić. Dzięki temu nie wprowadzamy w środowisko agresywnych chemikaliów, a bakterie z reguły giną po zastosowaniu.  Jest również bardzo wiele osób z chorobami skóry, dla których taka terapia może okazać się wybawieniem. Wiele osób uczulonych na środki czystości, będzie mogło odetchnąć z ulgą, gdy zmniejszą częstotliwość kąpieli. Jak na razie nie ma takich preparatów wiele i nie są one tanie niestety, ale kto wie, może w przyszłości zamiast brać prysznic, będziemy się pryskać bakteriami.

Czas na intensywne odmładzanie – 3 najskuteczniejsze kosmetyki wszechczasów

Jesień to pora kiedy zaczynamy zauważać szkody, które wyrządziło naszej skórze: plamki, przebarwienia, przesuszenie i drobne zmarszczki. Do tego dochodzą normalne zmiany spowodowane wiekiem: utrata jędrności, głębsze zmarszczki, zmiana kolorytu cery. Do tego krótki dzień, często również kiepska pogoda, to wszystko sprawia, że późną jesienią wiele kobiet ma kiepski nastrój. W tym czasie warto uświadomić sobie, że jest to najlepszy czas w roku na intensywną pielęgnację dla naszej skóry.

Listopad i grudzień to miesiące o najmniejszym nasłonecznieniu, ale zazwyczaj też niezbyt mroźnej pogodzie. Takie warunki są idealne by zastosować intensywne kuracje w gabinecie kosmetycznym lub w domu. Poniżej przeczytacie o trzech najbardziej skutecznych kosmetykach:

1. Po pierwsze kwasy.

Co zdziała kwas: rozjaśni przebarwienia, mocno nawilży, wygładzi skórę, poprawi owal twarzy oraz… wyleczy trądzik młodzieńczy.

Peeling kwasami AHA - odmładzanie
Peeling kwasami AHA – odmładzanie

Jest wiele różnych rodzajów kwasów stosowanych w kosmetyce. Mają one różne właściwości i stosuje się je samodzielnie lub w mieszankach. Nie będę Was teraz zanudzać aby wymieniać różne kwasy i ich właściwości, a to dlatego, że na kurację kwasami warto się udać do kosmetyczki, do dermatologa lub lekarza medycyny estetycznej. Zabiegi kwasami są niezwykle skuteczne, ale trzeba dobrać odpowiedni kwas w odpowiednim stężeniu. Potrzeba dużego doświadczenia by dobrać odpowiedni czas trzymania go na skórze i częstotliwość zabiegów. Kwasy działają na skórę jak mocne peelingi. Stopień złuszczenia naskórka może być od bardzo delikatnego wygładzenia skóry, aż po całkowite usunięcie zrogowaciałej warstwy komórek i odsłonięcie żywego naskórka. Cząsteczki kwasu wnikają głęboko w skórę i stymulują ją do odnowy i regeneracji oraz bardzo intensywnie nawilżają. Otwierają też drogę dla innych składników odżywczych które mogą być wprowadzone wgłąb skóry. Podczas kuracji kwasami oraz przez jakiś czas po niej ( w zależności od zabiegu) musisz koniecznie używać kremów przeciwsłonecznych z wysokim filtrem.

Peeling kwasami na trądzik
Peeling kwasami na trądzik

Efekty działania kwasów są bardzo szybkie- od natychmiastowego do kilkutygodniowego w zależności od kuracji. Przed kuracją wypytaj się dokładnie o terminy, przy niektórych typach peelingów kwasami będziesz wyłączona z życia na jakiś czas !

Jeżeli nie są Ci  potrzebne intensywne zabiegi lub nie masz na to czasu, to i tak możesz skorzystać z dobroczynnego działania kwasów. Rób domowe maseczki ze świeżych owoców, które zawierają kwasy AHA. Są to jabłka, cytryny, maliny, brzoskwinie itp. Możesz też użyć jogurtu lub zsiadłego mleka, które zawierają kwas mlekowy. Tutaj pisałam o zastosowaniu cytryny.

2. Po drugie witamina A

Witaminy A  jest  jedną z bardzo niewielu substancji stosowanych w kosmetyce, która jest gruntownie przebadana i rzeczywiście jest skuteczna. Jeżeli potrzebujecie skutecznego kosmetyku to zapomnijcie o wyciągach z orchidei, ekstraktach z diamentów i tego typu składnikach. Witamina A naprawdę działa: rozjaśnia przebarwienia, ujędrnia, poprawia owal twarzy, zagęszcza skórę, leczy trądzik i długo można  jeszcze wymieniać. Działa ona tak rewelacyjnie, ponieważ nasza skóra jest wyposażona w receptory, które potrafią wychwytywać ją z otoczenia. Kosmetyczny problem z tą substancją polega na tym, że występuje ona w wielu różnych postaciach: czym bardziej aktywna postać, tym skuteczniejsza, ale też tym większe jest ryzyko, że będzie podrażniać naszą skórę.

Efekty stosowania retinolu
Efekty stosowania retinolu po 4 miesiącach stosowania

Najbardziej aktywną formą witaminy A jest kwas retinowy (tretinoina), wykazuje on najsilniejsze działanie odmładzające oraz przeciwtrądzikowe. Jego stosowanie jednak niesie z sobą ryzyko uszkodzenia skóry, dlatego jest dostępny tylko na receptę. Jest stosowany tylko w poważnych przypadkach, jest traktowany jak lek, a nie kosmetyk.

Formą bezpieczną do stosowania w kosmetyce jest Retinol. Jest to również aktywna forma, w miarę bezpieczna w odpowiednich stężeniach. Kosmetyczną trudnością jest uzyskanie formy na tyle stabilnej by była w stanie wytrzymać czas od wyprodukowania, do nałożenia na twarz. Dlatego kosmetyki z prawdziwym retinolem są dosyć drogie. Gdy kupujecie kosmetyk, który ma mieć w składzie retinol, zawsze sprawdźcie czy na pewno on się tam znajduje. Wg. INCI jest to: Retinol ewentualnie Hydrogenated Retinol.

Uwaga: stosując którąkolwiek z dwóch powyższych form witaminy A nie wolno się opalać, należy stosować krem z filtrem przeciwsłonecznym. Kobiety w ciąży oraz karmiące nie powinny w ogóle ich używać.

Popularnymi składnikami kremów są inne formy witaminy A:  palmitynian retinylu i octan retinylu. Nie mają działania odmładzającego, za to doskonale nawilżają skórę i zapobiegają jej rogowaceniu. Działają głównie na powierzchni skóry, nie podrażniają i są bezpieczne do stosowania dla każdego.

Spore ilości różnorakich pochodnych retinolu znajduje się w różnych warzywach i owocach, dlatego warto sięgnąć po naturalne kosmetyki z tą witaminką. Ogromne ilości naturalnych pochodnych retinolu zawiera np. olejek z róży Mosqueta, którego działanie jest również potwierdzone wieloma badaniami naukowymi.

Stosując retinol czy pochodne powinnaś uzbroić się w cierpliwość, pierwsze efekty ujędrniania pojawią się po ok. 6 miesiącach.

3. Po trzecie witamina C

Witamina C to trzeci przeciwstarzeniowy hit, który możesz stosować w domu. Najlepsze efekty kuracji osiąga się stosując naprzemiennie produkty z witaminą C i z retinolem. Witamina C rozjaśnia, ujędrnia, zagęszcza skórę. Dodatkowo stosując ją nie potrzebujesz szczególnej ochrony przeciwsłonecznej, to ona chroni twoje komórki przed uszkodzeniami związanymi z ekspozycją na słońce ! Witamina C miałaby szansę zostać kosmetycznym hitem wszechczasów, gdyby nie jej kapryśna natura. Niestety jest ona bardzo nietrwała, a jej trwałe syntetyczne formy są bardzo drogie. Na szczęście witamina C zamknięta w warzywach i owocach nie utlenia się tak szybko jak ta laboratoryjna, dlatego używając naturalnych produktów możemy w łatwy sposób dostarczyć ją skórze (patrzy maseczki owocowe powyżej). Producenci zresztą chętnie korzystają z naturalnych wyciągów by wzbogacić kosmetyki o witaminę C, np. kremy Rosalia, są tworzone na bazie ekstraktu z czarnej porzeczki, która zawiera duże ilości tej witaminy. Trzeba też wspomnieć o olejku Marula, który jest wyjątkiem wśród wszystkich olejków, bo również zawiera witaminę C właśnie.

Kuracja rozjaśniająca witaminą C
Kuracja rozjaśniająca witaminą C

Warto wykorzystać ten czas w roku na intensywne kuracje kosmetyczne. Gdy przyjdą jaśniejsze dni nie będziecie cieszyć się piękną cerą. Nie musicie także rozstawać się z tymi 3 super składnikami, zamieńcie je po prostu na delikatniejsze, naturalne odpowiedniki.

Życzę wszystkim pięknej jesieni !

Prosty i szybki makijaż na Halloween

Już wkrótce Halloween i z pewnością spora część z Was stanie przed wyzwaniem zrobienia upiornego makijażu sobie lub dziecku. Poniżej przedstawiam Wam sposób na wykonanie super prostego i szybkiego, aczkolwiek bardzo efektownego makijażu w stylu zombie.

Po pierwsze napiszę Wam troszkę o kosmetykach czy też produktach użytych do tego makijażu.  Po pierwsze nigdy, przenigdy nie używaj zwykłych farbek, flamastrów, pasteli czy kredek do wykonania makijażu. Nawet jeżeli są one oznaczone jako nietoksyczne, mogą wywołać bardzo ciężkie alergie. To nie jest kwestia wysypki, tylko ciężkiego uszkodzenia skóry i utraty włosów. Niestety zdarzały się wypadki śmiertelne, np. w USA zmarło kilkoro dzieci pomalowanych metaliczną farbką do szkolnego przedstawienia :((( Takie alergie zdarzają się co prawda rzadko, ale lepiej nie ryzykować. Z tych samych względów nie polecam używać tzn. farbek do malowania twarzy, które sprzedaje się dzieciom w zabawkowym. Musisz mieć świadomość, że te produkty, są często sprowadzane z Chin, nie jako kosmetyki ale jako zabawki. Gdy trafia na rynek produkt oznaczony jako kosmetyk, podlega szeregowi szczegółowych przepisów: nie może zawierać zakazanych składników, jego skład musi być odpowiednio oznaczony itp. Natomiast zabawki mają zupełnie inne przepisy i nie gwarantują bezpieczeństwa takiego jak kosmetyki.  O wiele bezpieczniej jest pomalować dziecko własnym kosmetykiem lub kupić specjalnie do tego celu nawet najtańsze kosmetyki w drogerii, niż używać mazideł z zabawkowego. Można też użyć wielu bezpiecznych produktów o których napiszę przy kolejnych etapach makijażu:

0. Jeżeli posiadasz bazę pod makijaż, to dobrze będzie ją teraz użyć, sprawi, że makijaż będzie wyraźniejszy i utrzyma się dłużej.

1. Całą twarz pokryj białym kolorem

Idealny do tego celu jest matowy biały puder, ale dobrze sprawdzi się też : skrobia wszelkiego rodzaju (np. mąka ziemniaczana), mocny krem do opalania z dwutlenkiem tytanu, biała kredka (namalować kreski i rozetrzeć), krem na odparzenia np. sudocrem, białą maseczkę z glinki, w ostateczności mąka pszenna.

Makijaż na halloween krok po kroku
Makijaż na halloween krok po kroku

2. Namaluj na twarzy w różnych miejscach kolorowe plamy. Polecane kolory: żółty, brązowy, czarny, fiolet, khaki, oczywiście matowe. Oprócz kosmetyków można użyć: kakao, kolorową glinkę (jeżeli masz np. maseczkę z glinki), algi (też maseczka), węgiel drzewny (uwaga: nigdy nie używaj sadzy z węgla, zawiera ona bardzo szkodliwe związki a jej drobinki są ostre i gdy wbiją się w skórę, będzie bardzo trudno je usunąć).

 

Makijaż zombie
Makijaż zombie

3. Namaluj brązowe plamy wokół oczu, można dodać do nich trochę żółtego, fioletu lub zielonego.

 

Halloween makijaż krok 3
Halloween makijaż krok 3

4. Robimy sztuczną krew.

Tutaj będziemy koniecznie potrzebować kosmetyku w czerwonym kolorze. Najlepsza będzie pomadka, lub miękka kredka.Może też być  sos pomidorowy lub ketchup byle nie pikantny. Aby krew wyglądała prawdziwiej, dobrze jest dodać trochę koloru brązowego (kakao).  Krew jest gęsta i lepka, zastyga na skórze kroplami, ma swoją specyficzną strukturę. Aby zbliżyć się do oryginału należy barwnik wymieszać z miodem lub kiślem.

Z miodem: odłóż odrobinę miodu do naczynia, dodać kawałek pomadki i mieszaj aż się połączą. Z miodem nie można wymieszać ketchupu ani sosu pomidorowego, bo całość będzie za rzadka i spłynie z twarzy.

Z kiślem: wymieszaj pół szklanki wody i 2 łyżki stołowe mąki ziemniaczanej. Całość zagotuj. W ten sposób uzyskasz kisiel do którego dodasz wybrane barwniki. Całość możesz zrobić bardziej lub mniej gęstą, w zależności od potrzeb.

Uzyskaną sztuczną krew nakładaj na twarz. Brzegi „rany” dobrze jest pokolorować na czarno, czego ja już niestety nie zrobiłam z braku czasu.

Makijaż na halloween
Makijaż na halloween

Miłej zabawy !

PS. Ja użyłam do makijażu kosmetyków mineralnych Rhea: Black, Yellow concealer, Cafe i skrobi ziemniaczanej. Efekt na zdjęciach jest bardziej kolorowy, w rzeczywistości był dużo bardziej stonowany i naturalny.

Trendy w makijażu jesień – zima 2015- wino i śliwki

Makijażyści rozróżniają tylko dwie pory roku: jesień/zima i wiosna/lato. Akuratnie zbliża się ta pierwsza, więc wraz z nastaniem chłodniejszych dni, zmienimy ubrania na grubsze, zmieni się światło wokół nas i opalenizna zniknie. To wszystko wymaga od nas dostosowania również naszego makijażu, aby nie wyglądał sztucznie czy wręcz śmiesznie.

W tym sezonie wizażystów najwyraźniej zainspirowały kolory czerwonego wina, śliwek, czy bakłażana.

Wracają smoky eyes, co staje się już regułą chłodniejszych sezonów. Wracają także, po wielu latach nieobecności, bardzo mocno zarysowane usta, do tego w ciemnych kolorach. Takie kolory mocno zmniejszają usta, co być może jest odpowiedzią stylistów na powszechne pompowanie warg silikonem 😉 ? W każdym razie osoby o niewielkich ustach powinny się mocno zastanowić czy na pewno taki makijaż będzie dla nich korzystny. Zaletą tego typu kolorów jest to, że zęby przy nich wydają się bielsze i jaśniejsze.

Artdeco jesień/zima 2015
Artdeco jesień/zima 2015

Artdeco zaproponowało klasyczny makijaż typu smoky eyes w odcieniach fioletu, bladą cerą i intensywnymi w kolorze ustami. Powiem szczerze, że niezbyt przekonuje mnie tego typu połączenie. Jeżeli nie jest się profesjonalnym wizażystą, bardzo trudno jest zachować dobry balans pomiędzy ustami i oczyma i nie stworzyć karykatury samej siebie. Taki makijaż najlepiej zarezerwować jest na duże okazje (i niech lepiej wykona go profesjonalista) lub stosować do miejsc gdzie będzie naprawdę ciemno (tylko nie pozwól zrobić sobie zdjęcia z fleszem:) ).

Chanel trendy 2015 zima
Chanel trendy 2015 zima

 

Ładny makijaż, dość łatwy w wykonaniu, ale jednocześnie wyrafinowany i nowoczesny zaproponowała Chanel. Również tutaj mamy usta w kolorze ciemnego burgunda, matowe i bardzo mocno zarysowane, ale za to oczy są o wiele delikatniejsze. W zasadzie najmocniejszym akcentem w makijażu oczu są brwi. Kreska na powiekach jest delikatna a cała powieka jest w delikatnych odcieniach szaro- morelowych. Chłodno-ciepłe połączenie szarości i moreli  w różnych wariantach widzimy już  kolejny sezon. Zdaje się, że ta kombinacja nie zniknie szybko z makijażu, a może się nawet umocni. Jest ciekawa, nowoczesna i twarzowa co daje jej szansę by się utrwalić. W sumie cały makijaż wygląda świeżo i lekko i na pewno jest wart wypróbowania.

bobbi brown trendy 2015 makijaż zima
bobbi brown trendy 2015 makijaż zima

Bardzo podobny i równie ładny jest makijaż Bobbi Brown. Oko jest nieco bardziej obrysowane, ale za to powieka jaśniejsza, w odcieniach złotego beżu. Pomadka jest połyskująca w kolorze czekolady z domieszką fioletu. Cera bardzo jasna. Tej zimy zapomnijcie o solarium, a na narty zabierajcie mocny krem przeciwsłoneczny, bo opalenizna będzie bardzo niemodna. Na zdjęciach słabo to widać, ale cienie na powiekach w większości są połyskujące, lekko perłowe, co zresztą bardzo dobrze wygląda w sztucznym świetle.

arabesque makijaż zima  2015
arabesque makijaż zima 2015

Wśród propozycji różnych firm pojawia się również bardzo ciekawy  trend w stylu bohemian czy hippie, jak kto woli. Łączy on jasną cerę, śliwkowe usta i ekstrawagancki makijaż oczu w wyrazistych kolorach. Kolor na powiekach jest wyraźny, ale nie ciemny. Zazwyczaj jest to tyko jeden kolor położony na całej powiece, prawie „po sufit” czyli brwi. Kolor błękitny lub zielony. Usta śliwkowe, bordo, czekoladowe, ale nie aż tak wypracowane jak w poprzednich propozycjach.

Kiko makeup zima 2015
Kiko makeup zima 2015

Raczej niezobowiązująco muśnięte pomadką. Całość jest lekka, dziewczęca i romantyczna ale wcale nie jest  słodka.  Jest niewinna i jest drapieżna zarazem. Bardzo dobre połączenie dla skomplikowanych kobiet. Poza tym makijaż jest łatwy do wykonania i nie wymaga wielkiej precyzji, ani przy malowaniu oczu ani ust.

 

Jeżeli chciałybyście wypróbować nowy kolor pomadki, to dam Wam kilka rad jak zrobić tak idealny makijaż ust, jak na powyższych zdjęciach (pomijam kroki związane z photoshopem):

1. Nałóż na całe usta bazę pod makijaż

2. Wokół linii warg nałóż korektor w dopasowanym do koloru skóry kolorze.

3. Miejsce pod nosem, nad górną wargą rozjaśnij, możesz użyć rozświetlacza, korektora, jaśniejszego podkładu, byle było nieco jaśniej. Ten zabieg powiększy wargi i doda Ci świeżości.

4. Obrysuj całe usta konturówką w kolorze pomadki ( przynajmniej jak najbardziej zbliżonym. Konturówka musi być idealnie nałożona i mocno zaostrzona, aby rysowała ostre kontury.

5. Dokładnie wypełnij powstały obrys pomadką.

No cóż, takiego makijażu nie da rady wykonać prowadząc jednocześnie samochód, ale efekt wart jest wysiłku. Dlatego też dobrze jest zainwestować w dobrą trwałą pomadkę by efekt przetrwał jak najdłużej.

I pamiętajcie: na każdych ustach najlepiej wygląda uśmiech !

Gorący hit sezonu-siwizna glamour !

Nadszedł czas by obalić kolejne stereotypy. Możecie już zapomnieć o skojarzeniach typu siwe włosy = babcia. Siwe włosy podbijają serca kobiet na całym świecie. Nie tylko mistrzowie fryzjerstwa promują srebrne włosy, ale też ulice zaczynają być pełne siwych kobiet, pinterest i google aż roi się od dziewczyn pokazujących się w siwiźnie. Tylko patrzeć gdy ta moda wkroczy także do nas. Siwy kolor, czy raczej srebrny, jak wolą go nazywać wizażyści, noszą z dumą na głowie nie tylko Panie w starszym czy średnim wieku, ale również zupełnie młode dziewczyny.

Siwe włosy na wybiegu
Siwe włosy na wybiegu

Nie będę ukrywać, bardzo mnie to ucieszyło, ponieważ jest to trend zgodny z naturą ( przynajmniej u tej starszej części płci żeńskiej) ponadto naprawdę dobrze wygląda ! O ile zafarbowanie włosów na odcień siwy wiąże się z ryzykiem poważnego ich zniszczenia (trzeba je zupełnie pozbawić pigmentu) oraz ze stosowaniem silnych środków chemicznych, o tyle spora część społeczeństwa ma naturalnie siwe włosy czasem w bardzo wczesnym wieku.

Wszystko zależy od odziedziczonych przez nas genach, niektóre osoby zaczynają siwieć już w wieku 20 lat ! Siwizna wiąże się z utratą pigmentu we włosie. Nie poznano dokładnie mechanizmu tego zjawiska, ale wygląda na to, że w pewnym momencie komórki produkujące barwnik naszych włosów przestają pracować, a po pewnym czasie nawet zanikają. U człowieka rasy białej obowiązuje zasada 50/50/50, czyli 50% osób w wieku 50 lat jest w 50% siwa. Inne rasy prezentują odmienne modele siwienia. Generalnie siwizna u człowieka dorosłego nie jest niczym niezwykłym, ani żadną chorobą.

wiele młodych dziewczyn farbuje włosy na szary kolor
wiele młodych dziewczyn farbuje włosy na szary kolor

Efekt srebrnych włosów jest uderzający, to nie jest kolor dla grzecznych dziewczynek. Pomimo, że jak najbardziej naturalny, to jednak wymaga sporo odwagi i pewności siebie, zwłaszcza jeżeli chcesz pokazać naturalnie siwe włosy. Szare włosy pasują wszystkim, szary to idealny kolor neutralny łączący się ze wszystkimi innymi. Wzmacnia kolor oczu i ust, uwypukla kolor skóry.

siwizna glamour :)
siwizna glamour 🙂

 

Jak  nosić siwe włosy aby wyglądać nowocześnie a nie babcinie?

Przede wszystkim zrób sobie nowoczesną fryzurę, obecnie modne są  albo całkiem krótkie włosy albo długie, nic po środku. Jeżeli długie, to na siwych włosach świetnie wyglądają rozmaite warkocze, które zresztą są bardzo modne.

dziś siwe włosy, jutro filcowe papcie ? ;)
dziś siwe włosy, jutro filcowe papcie ? 😉

Jeżeli masz całkowicie siwe włosy, to taki kolor zawsze wygląda super, możesz go jeszcze rozjaśnić i pozbyć się żółtych refleksów za pomocą specjalnych szamponów, odżywek, czy płukanek ziołowych.  Jeżeli masz tylko częściowo siwe włosy, to w zależności od rozłożenia siwizny, możesz dodać u fryzjera trochę więcej srebrnych pasm, rozjaśnić końcówki, czy partie włosów. Świetnie wyglądają też na siwych włosach rozmaite kolorowe akcenty w postaci pasemek, czy kolorowych końcówek.

Jeżeli chciałabyś w sposób naturalny lekko zmienić refleks swoich włosów, to przedstawiam listę ziółek, które Ci w tym pomogą. Należy zrobić z nich napar, odcedzić i płukać włosy podczas ostatniego płukania po myciu. Do płukanki dobrze jest dodać troszkę octu- wspaniale zamyka łuski i nabłyszcza włosy !

nagietek pospolity
nagietek pospolity

Refleksy jasne ciepłe: dziewanna, nagietek, rumianek, lipa

rumianek pospoliy
rumianek pospolity

Refleksy jasne chłodne: bławatek, cytryna, rabarbar, miód, korzeń pietruszki

Refleksy rude: łuski z cebuli, nagietek, szafran, hibiskus,rooibos

pokrzywa
pokrzywa

Refleksy brązowe: kora dębu, kora i kwiaty kasztanowca, liście i młode owoce orzecha włoskiego, kawa, czarna herbata, pokrzywa, rozmaryn, szałwia

Od dziś koniec martwienia się, że czas płynie ! Ciesz się swoimi siwymi włosami, to twój atut a nie wada !

Szare mydło: mało seksowne – mocno praktyczne

Szare mydło to bardzo popularna marka w Polsce. Kogokolwiek byś nie zapytała to bez zastanowienia wyjaśni Ci co to jest szare mydło. Niestety w większości przypadków wyjaśnienia te będą błędne. Szare mydło kojarzy nam się z szarą kostką mydła gospodarczego, lub płatkami mydlanymi, najczęściej typu „Biały Jeleń”. Nie perfumowane, dobrze czyszczące, za to kiepsko pielęgnujące. Niestety to nie jest wcale szare mydło.

Szare mydło to mydło wytworzone za pomocą ługu potasowego, a nie sodowego. Ług potasowy wytwarza mydło miękkie, ma ono postać pasty. Nie można uformować z niego kostki, za to dosyć łatwo się rozpuszcza i z wodą tworzy przezroczyste roztwory. Często więc mydło szare, potasowe nazywane jest „mydłem w płynie”. Pamiętaj: szare mydło nie może być w postaci kostki.

Szare mydło jest niezwykle przydatne w każdym domu. Jest doskonałe do prania i czyszczenia. Niesamowicie usuwa tłuszcz- czyszczenie przypalonego tłuszczu tym mydłem to prawie przyjemność. Z łatwością myje piekarniki, ruszty do grilla, kominki itp. rzeczy. Ja robię szare mydło w domu, takie świeżo zrobione mydło jest dosyć żrące- wystarczy rozpuścić je w gorącej wodzie i włożyć w to na parę minut przypalone blachy czy ruszt z grilla, brud schodzi praktycznie sam. Mydło potasowe zostawia bardzo niewielki osad, w przeciwieństwie do mydła sodowego w kostkach, dlatego doskonale nadaje się do mycia większości rzeczy w domu. Osad, choć niewielki to jednak pozostaje, więc nie polecam tego mydła do mycia szyb. Jeżeli umyjesz nim np. szklane drzwiczki od piekarnika i zależy Ci na krystalicznej czystości- to zmyj resztki mydła wodą z octem. Kwaśny odczyn zmyje resztki mydła. Oczywiście, nie muszę Wam tłumaczyć, że szare mydło, szczególnie takie zrobione w domu, jest bardzo ekologiczne- nie zawiera żadnej niepotrzebnej chemii, substancji alergizujących, jest całkowicie biodegradalne, nietoksyczne dla środowiska. Takie mydło ma specyficzny zapach naturalnego mydła i pozostałości zapachu oleju z którego je przygotowano, możesz go zmienić dodając dowolne olejki eteryczne.  Pranie wyprane w szarym mydle niestety zachowa jego zapach, zaletą jest to że takie mydło doskonale wywabia plamy. Spróbuj je zawsze w niewidocznym miejscu, bo niektóre kolory też może usunąć:)

Szare mydło jest również bardzo przydatne w ogrodzie. Jest naturalnym środkiem zwalczającym mszyce, przędziorki i inne szkodliwe owady. Stosowanie go zmniejsza ryzyko zachorowania roślin na choroby grzybowe i bakteryjne. Do użycia w ogrodzie mydło rozpuszcza się w wodzie i wykonuje oprysk lub przemywa się nim rośliny. Najlepiej w słoneczny dzień. Takie opryski są dopuszczone w ogrodnictwie ekologicznym, choć niestety całkowicie ekologiczne też nie są, ponieważ oprócz szkodliwych owadów giną również te pożyteczne. Jednak użycie szarego mydła jest całkowicie bezpieczne dla ludzi oraz większych niż owady zwierząt, a poza tym nie używamy niezwykle szkodliwych środków chemicznych. Szczególnie zapobieganie infekcjom grzybowym u roślin jest szczególnie ważne, ponieważ środki grzybobójcze są niezwykle szkodliwe dla naszego zdrowia.

Szare mydło stosuje się również dość często w aptekach do sporządzania maści, płukanek i tym podobnych leków. Szare mydło zmniejsza barierę jaką stanowi naskórek i sebum i pomaga leczniczym substancjom dostać się w głąb skóry. Teraz już pewnie domyślasz się dlaczego nie jest polecane do pielęgnacji skóry- jest po prostu zbyt agresywne aby stosować je w codziennej pielęgnacji. Również podczas prac domowych zaleca się używanie rękawiczek- to mydło nie tylko odtłuści twój piekarnik- twoją skórę też. Jedynym szarym mydłem używanym do pielęgnacji ciała jest savon noir – czarne mydło. Jest to mydło potasowe wytworzone w 100% z oliwy z oliwek, czasem z dodatkiem zmielonych czarnych oliwek. Jest to tradycyjne mydło używane w zabiegu Hammam, czyli łaźni typowej dla krajów o tradycjach arabskich, np. Turcji, Maroka.  Mydła tego nie używa się do codziennej pielęgnacji, tylko od czasu do czasu do peelingu. Nałożone na skórę w łaźni parowej niezbyt mocno się pieni, ale bardzo zmiękcza naskórek, przygotowując go do peelingu. Następnie wykonuje się peeling szorstką rękawicą tzw. Kessa, czasem z dodatkiem glinki Rhassoul. To pozwala uzyskać niezwykłą gładkość skóry, nie osiągalną innymi sposobami peelingu. Użycie czarnego mydła bez peelingu rękawicą działa jak delikatny peeling enzymatyczny.

Przeglądałam oferty różnych sklepów i stwierdzam, że choć nazwa jest nadal popularna w społeczeństwie, to wcale nie tak łatwo jest kupić szare mydło w dzisiejszych czasach. Można je kupić jako mydło malarskie- do zmywania ścian, mydło ogrodnicze do oprysków roślin oraz… w aptekach do sporządzania różnorakich maści. W internecie jest dostępne czarne mydło do peelingu- savon noir. Ceny są dość wysokie, zważywszy na to, że to co kupujesz, to nie czyste mydło szare, tylko jego wodny rozwór, np. 1l mydła ogrodniczego kosztuje ok. 14 zł. To wystarczy na zaledwie 5 litrów roztworu do oprysków. Na szczęście takie mydło dość łatwo i niezwykle tanio można zrobić w domu. Jest bardzo skuteczne oraz ekologiczne- spróbujcie je zrobić sami.  poniżej znajdziecie recepturę oraz film pokazujący jak je zrobić. Identycznie robi się czarne mydło, tylko receptura jest inna, znajdziesz ją również poniżej.

Obejrzyj film na YOUTUBE: https://youtu.be/4ORFfqkpvSw

Szare mydło do celów gospodarczych:

400gr olej rzepakowy

78 gr wodorotlenek potasu 90% (KOH)- wodorotlenek potasu występuje w różnych stężeniach, sprawdź jakie jest stężenie twojego, być może będziesz musiała dostosować ilość!

152gr woda destylowana

Savon noir

Sposób wytwarzania jest taki sam jak zwykłego szarego mydła- zobacz na filmie. A oto receptura:

400gr oliwa z oliwek

77 gr wodorotlenek potasu 90% (KOH)- wodorotlenek potasu występuje w różnych stężeniach, sprawdź jakie jest stężenie twojego, być może będziesz musiała dostosować ilość!

152gr woda destylowana

Mydło wytwarzanie, historia i skład.

Mydło jest najczęściej używanym kosmetykiem. Sięgamy po nie wielokrotnie w ciągu dnia, towarzyszy nam praktycznie przez całe życie. Główne jego zadanie to zmycie z naszych ciał brudu, zlikwidowanie nieprzyjemnych zapachów, likwidacja drobnoustrojów, które mogły się na nich znaleźć.

Z punktu widzenia chemicznego, mydło jest solą 🙂 Jest to wynik reakcji silnej zasady (ługu) i kwasów tłuszczowych, czyli popularnie mówiąc tłuszczu. Jeżeli chodzi o ług to używa się wodorotlenku sodu( NaOH), który wytwarza mydła twarde lub wodorotlenku potasu (KOH) z którego uzyskuje się mydła w płynie. Tłuszczy można użyć dowolnych. Sprawdzą się zarówno tłuszcze roślinne, jak i te pochodzenia zwierzęcego.  Mydła wytworzone z różnych tłuszczy różnią się pod wieloma względami. Każdy tłuszcz wytwarza mydło o innej twardości, innej pianie, innym kolorze i innych właściwościach czyszczących.

Mydło było znane już w czasach starożytnych. Przez starożytnych było  wykorzystywane do prania, natomiast nie  było używane do mycia ciała. Mydło w tamtych czasach było wytwarzane z ługu pozyskiwanego z popiołu oraz tłuszczu, często łoju pozostałego po uboju zwierząt. Oczywiście starożytni nie mogli dokładnie wymierzyć stężenia zasady w ługu, wszystko było robione „na oko”, więc mydła te były często bardzo żrące. W sam raz do czyszczenia i prania, ale zbyt drażniące dla skóry. Dlatego starożytni oczyszczali ciało oliwą z oliwek.

Mydlarnia w Marsylii
Mydlarnia w Marsylii

Produkcja mydła na większą skalę rozpowszechniła się w Europie w średniowieczu. Nadal było ono środkiem czyszczącym, nie używanym do mycia ciała. Wytwarzano mydło z tłuszczów najpopularniejszych i najtańszych w danym regionie- w rejonie morza Śródziemnego z oliwy z oliwek, w krajach północnych z tłuszczu zwierzęcego, w krajach skandynawskich nawet z tranu. Ług pozyskiwano płucząc popiół drzewny w deszczówce z następnie gotując go tak długo aż część wody wyparowała i ług miał odpowiednie stężenie. Ług musiał być tak silny, by rozpuścić wrzucone do niego piórko.

Savon Noir
Savon Noir
Gotowanie mydła dawniej
Gotowanie mydła dawniej

Była to praca niezdrowa i niebezpieczna a wytworzone mydło tworzyło szarą maź zamiast ładnych kosteczek. W Polsce jeszcze całkiem niedawno na wsiach, prano pościel gotując ją z popiołem. Zabrudzenia, które zazwyczaj są tłuszczowe, reagowały z ługiem, tworząc podczas gotowania mydło i piorąc pościel. Identyczny efekt uzyskujemy, szorując popiołem naczynia, o czym wie każdy harcerz. Ług uzyskiwany z popiołu to ług potasowy, dlatego mydło powstałe z niego jest płynne. Już wtedy zauważono, że mydła wytworzone z oliwy z oliwek są bardziej delikatne i nawilżające od tych wytworzonych z innych tłuszczów. Do dziś pozostała sława mydła marsylskiego czy kastylskiego, jako niezwykle przyjaznego dla skóry. Podobną metodą, jak mydła z popiołu,  po dziś dzień w krajach arabskich wytwarza się peelingujące czarne mydło, czyli savon noir. Oczywiście obecnie używa się wodorotleneku potasu wytworzonego laboratoryjnie, nie wypłukuje się już popiołu drzewnego. Taka technologia pozwala na kontrolę zasadowości mydła, a więc na wytwarzanie jak najbardziej łagodnych mydeł.

Innym sławnym mydłem pochodzącym z Syrii, jest mydło Alep– savon d’Alep. Zawiera ono olejek laurowy, który nadaje mu charakterystyczny ziołowy zapach, niezwykły kolor jasno brązowy na wierzchu i zielony w środku, oraz właściwości lecznicze. Mydło jest bardzo delikatne, można nim myć nawet twarz i doskonale nadaje się do cery tłustej, zanieczyszczonej trądzikowej.

Mydło Alep
Mydło Alep

Gdy nauczono się otrzymywać  wodorotlenek sodu, zaczęto robić również mydła przy jego udziale. Wytwarza on mydła twarde, dobrze myjące i białe, czyli podobne do tych jakie znamy ze sklepów. Podobne ponieważ… większość sklepowych mydeł to wcale nie są mydła ! Są to syntetyczne kostki, składające się ze środków powierzchniowo czynnych. Obecne ustawodawstwo zakazuje takie wyroby nazywać mydłem, dlatego uczciwi producenci nazywają je np. kostki myjące. Gdy spojrzysz na skład prawdziwego mydła to powinnaś zobaczyć z jakiego tłuszczu i z jakiej zasady jest wytworzone. Producenci albo piszą poszczególne składniki osobno, np: aqua (woda), coconut oil (olej kokosowy), Sodium hydroxide (wodorotlenek sodu), po czym następują dodatki zapachowe i barwiące, lub można  pisać w skrócie. Na przykład: Sodium Cocoate oznacza mydło sodowe wytworzone z olejku kokosowego i wodorotlenku sodu, a Potassium Olivate oznacza mydło z oliwy z oliwek i wodorotlenku potasu. Nowoczesne środki myjące, żele, mydła, szampony wytworzone są nie z mydeł a z detergentów SLS (Sodium Lauryl Sulfate) oraz SLES (Sodium Laureth Sulfate). Po wprowadzeniu tych detergentów, wydawało się, że są one cudownymi substancjami, które całkowicie wyprą mydło z obiegu. Nie mają one zapachu, są całkowicie przezroczyste, więc można je dowolnie barwić oraz perfumować, produkują przepiękną pianę oraz można z nich produkować kosmetyki które mają PH zbliżone do naturalnego PH skóry, czyli lekko kwaśne. Na dodatek, nie trzeba do ich produkcji używać drogich tłuszczy ! Niestety z biegiem czasu okazało się, że pomimo przyjaznego PH, detergenty te wysuszają i podrażniają skórę, nie usuwają tak dobrze drobnoustrojów jak mydło a co najgorsze, często są zanieczyszczone 1,4-dioxanem (używanym do ich produkcji), który jest rakotwórczy. Dlatego następuje powolny odwrót od SLSów w kierunku prawdziwego mydła. Pomimo, że mydło ma lekko zasadowy odczyn, to jednak znika on ze skóry po spłukaniu wodą. Ten właśnie odczyn sprawia, że mydło jest tak skuteczne w walce z wirusami i bakteriami. Jeżeli więc wokół panuje jelitówka a ty nie chcesz się zarazić, to lepiej zaopatrz się w prawdziwe mydło, inaczej mycie rąk ma niewielki sens.

Jeszcze o mydle przezroczystym, tzw. glicerynowym. To nieprawda, że wytwarza się je z gliceryny, czy też że zawiera ono więcej gliceryny niż inne. Każde naturalne mydło zawiera duże ilości gliceryny. Tłuszcz rozpadając się pod wpływem ługu tworzy sole oraz glicerynę. Mydło staje się przezroczyste po dodaniu do niego alkoholu. W rzeczywistości jest ono wysuszające i nieprzyjazne dla skóry, dlatego często dolewa się do niego trochę gliceryny, by choć trochę polepszyć jego właściwości.

Mydło jest naturalnym produktem, tak jak wino czy ogórki kiszone i kiedyś było wytwarzane przez gospodynie w domach. Ty też możesz zrobić w domu własne naturalne mydełko. Jest to i łatwe i trudne jednocześnie. Łatwe ponieważ wystarczy trzymać się receptury i zazwyczaj mydło wyjdzie dobre. Ale z drugiej strony, często się ono nie udaje- wychodzi zbyt kruche, zbyt miękkie czy w inny sposób złe. Dlaczego? Ponieważ na produkcję mydła ma wpływ bardzo wiele czynników: temperatury składników i otoczenia, wilgotność, jakość tłuszczy itp. I choć nie zawsze wyjdzie i też wcale nie jest taniej niż kupienie naturalnego mydła w sklepie, to jednak zabawa jest bardzo wciągająca.

Poniżej możesz zobaczyć film jak robię mydło sodowe. Jeszcze niżej zamieszczam jego recepturę, gdybyś chciała spróbować sama. Trzymaj się ściśle receptury,waż wszystko na dokładnej wadze, nie zamieniaj tłuszczy na inne, ani nie zmieniaj proporcji, bo mydełko może wyjść żrące !

200gr olej palmowy (może być margaryna „planta”)

200gr olej kokosowy (do kupienia w dobrym sklepie spożywczym lub przez internet)

80 gr oliwy z oliwek (najtańsza jaką znajdziesz, czym jaśniejsza i mniej pachnąca tym lepsza)

185gr woda destylowana (koniecznie destylowana, kupisz w sklepie a na pewno na stacji benzynowej, porządnie schłodź ją przed użyciem)

81gr wodorotlenku sodu (kupuj tylko czysty wodorotlenek w sklepie chemicznym lub przez internet)

barwniki, aromaty- możesz eksperymentować, nie mam w tym dużego doświadczenia, bo często otrzymuje się zupełnie coś innego niż się włożyło 🙂

Po pokrojeniu w kostki mydło musi leżakować od 4 do 6 tygodni zanim będzie nadawało się do użycia !

 

Olejek arganowy – ratunek dla suchej skóry.

Olejek arganowy pozyskuje się z owoców drzewa arganowego rosnącego w Maroku.

Tradycyjnie używa się go w celach kulinarnych a także kosmetycznych. Jak wiele innych olejów roślinnych jest bardzo zdrowy, zawiera kwasy tłuszczowe Omega, mnóstwo witaminy E, dużo karotenu. Jego lekko orzechowy smak wspaniale podkreśla smak wielu potraw.

Stosowany w pielęgnacji, ma bardzo wiele prozdrowotnych i pielęgnujących właściwości. Chętnie jest wykorzystywany przez producentów kosmetyków do produktów pielęgnacyjnych do ciała, włosów i twarzy. Olej wspaniale się wchłania i jest bardzo dobrze tolerowany przez nawet bardzo wrażliwą skórę. W czystej postaci jest bardzo tłusty i najlepiej nadaje się do pielęgnacji suchej skóry, której przynosi prawdziwą ulgę. Olejek arganowy można  nakładać bezpośrednio na skórę, nawet na okolice oczu, po czy lekko wmasowywać. Dla cery mieszanej czy tłustej, może okazać się jednak zbyt natłuszczający. Z powodu swojej „tłustości” niezbyt dobrze nadaje się pod makijaż. Za to sucha, odwodniona, dojrzała skóra będzie nim zachwycona.

Olejek arganowy bardzo dobrze służy włosom, jednak raczej jako maseczka, przed umyciem włosów niż do zastosowania na już umyte. Zastosowany na suche włosy może je znacznie obciążyć z powodu swojego bogatego składu.

Olejek kameliowy (herbaciany)

Kamelia (Camelia Oleiferaoi)  to krzew z rodziny herbatowatych o przepięknych kwiatach. Niestety do życia potrzebuje bardzo łagodnego, ciepłego i wilgotnego klimatu, dlatego w Polsce może być uprawiana tylko jako roślina pokojowa. Jej nasiona zawierają 70% olejku, który chętnie jest wykorzystywany w kosmetyce.

Olejek kameliowy jest tradycyjnie używany w krajach azjatyckich do pielęgnacji włosów. To właśnie dzięki niemu włosy azjatek są tak gładkie i błyszczące. Dlatego producenci chętnie dodają go do kosmetyków do włosów. Równie dobrze działa on na paznokcie, pielęgnując je i odżywiając.

W czystej postaci można go stosować, wcierając kropelkę w suche lub mokre włosy. Osoby o cienkich włosach mogą wmasować go we włosy i skórę głowy przed myciem, jako maseczkę nawilżająco- odżywczą. Można również wzbogać swoją odżywkę do włosów dodając do niej trochę tego olejku.