Archiwum kategorii: Zdrowie, styl życia

Tu znajdziesz różne artykuły na szeroko pojęte tematy ekologiczne, związane z urodą i zdrowym stylem życia.

Najlepszy naturalny odświeżacz powietrza do łazienki

Ciągle poszukuję pięknych zapachów do mojego domu. Nie mogę używać chemicznych zapachów w domu. Po pierwsze mój dom jest pełny alergików, a sztuczne zapachy, szczególnie w postaci sprayu mogą nasilać czy wręcz powodować astmę, a poza tym sama jestem dosyć wyczulona na zapachy i zazwyczaj przeszkadzają mi te sztuczne.

Poszukując naturalnych zapachów staram się znaleźć takie, które są trwałe i intensywne. Jeżeli porządnie zastanowicie się nad naturalnymi zapachami, to z pewnością stwierdzicie, że najsilniej i najtrwalej pachnie ryba, cebula i czosnek:) Hmmm, powinny jeszcze być świeże i przyjemne.

Dzisiaj chciałam napisać Wam o moim ostatnim odkryciu, jeżeli chodzi o odświeżanie atmosfery w łazience.  Jest to szczególne pomieszczenie, w którym świeżość jest jak najbardziej pożądane a tym trudniejsza do osiągnięcia, gdyż łazienki są z reguły niezbyt duże, pomieszczenia te stoją zamknięte i przepływ powietrza jest tam tylko wtedy gdy my tam przebywamy.

Moim łazienkowym hitem jest świeża mięta. Mam miętę w ogrodzie i wystarczy jeden malutki bukiecik w wazoniku aby bardzo skutecznie odświeżyć powietrze na kilka dni. Świeża mięta pachnie bardzo pięknie, ale dla kogoś kto wchodzi do łazienki wcale nie jest oczywiste że to mięta. Pachnie świeżością. Ponadto mięta w wazonie bardzo ozdobnie wygląda.  Jeszcze intensywniej pachnie mięta, która więdnie, czyli pozostawiona bez wody. Niestety jej zapach utrzymuje się krócej, no i sama niezbyt dekoracyjnie wygląda.

Mięta występuje w bardzo wielu gatunkach, jej wielkość i zapach mogą się bardzo różnić między sobą. Jeżeli nie masz ogrodu możesz miętę hodować na parapecie w doniczce.  Te osoby, które mają okno w łazience wygrały los na loterii. Ja niestety nie mam okna. Wyjście z tego jest takie, że można hodować miętę gdzie indziej i tradycyjnie zrywać z niej bukiet. Można też mieć więcej doniczek z miętą (3-4)  i rotacyjnie wkładać po jednej do łazienki na dzień- dwa a resztę trzymać na parapecie. Takie krótkotrwałe zaciemnienie roślinie nie zaszkodzi a będzie ona zapewniać nam piękny zapach. Mięta lubi półcień, obfite podlewanie i żyzną ziemię.

Pamiętaj też, że każda mięta jest jadalna. Kwiaty mięty również są jadalne i mogą stanowić niebanalny dodatek do deserów.

Mięta występuje w setkach odmian. Oto kilka ciekawych odmian dobrych do uprawy doniczkowej:

1. Mięta cytrynowa- Mentha spp Hillary’s Sweet Lemon- dorasta do wysokości 30cm, ma zielone liście i purpurowe kwiaty. Zapach bardzo silny miętowo- cytrynowy.

mentha lemon

2. Mięta bananowa- Mentha arvensis Banana- wolno rosnąca, niewielka mięta, której zapach ma domieszkę zapachu bananów.

mięta bananowa
mięta bananowa

3. Mięta czekoladowa – Mentha x piperita f. citrata Chocolate- niewielka mięta z domieszką zapachu czekolady. Ma ciemnozielone liście i białe kwiaty.

mięta czekoladowa
mięta czekoladowa

4. Mięta ananasowa-  Mentha suaveolens Variegata (Pineapple)- pachnie ananasowo i ma ozdobne biało- zielone listki.

mięta ananasowa
mięta ananasowa

5. Mięta jeżynowo-śmietankowa- Mentha spp Berries and Cream- ma bardzo ładne ciemnozielone listki, ładny pokrój i miętowy zapach. Jest ulubienicą barmanów i kucharzy z uwagi na swój niezwykły owocowy smak.

mięta jeżynowo-śmietankowa
mięta jeżynowo-śmietankowa

W poszukiwaniu pięknego zapachu- zrób bomby do toalety !

Nie będę Was przekonywać, że czystość i piękny zapach to wizytówka naszego domu. Te dwie cechy jest szczególnie trudno uzyskać w toalecie.

Proponuję Wam zrobienie naturalnych bomb czyszcząco- odświeżających do toalety. Zrobienie ich to świetna zabawa, możecie zaprosić do niej dzieci. Będą zachwycone mogąc spędzić z Wami czas i wytworzyć coś niezwykłego i pożytecznego. Również używanie bomb toaletowych jest przyjemne i łatwe – nie będziecie musiały przypominać o tym ani Waszym dzieciom ani mężczyznom 🙂

Taka bomba wpada do toalety, musuje, rozpuszcza się, czyści toaletę i wydziela przyjemny zapach.

Na końcu artykułu znajdziecie filmik pokazujący jak robię bomby toaletowe oraz prezentację ich działania, a tutaj jest spis potrzebnych rzeczy:

Warstwa musująca:

100gr kwasek cytrynowy

200gr soda oczyszczona (spożywcza)

100gr cukier puder

olejek zapachowy lub perfumy

opcjonalnie: barwniki

Wkład czyszczący:

soda do prania i/lub starte mydło i/lub chlor w proszku i/lub nadwęglan sodu (oxy clean, następnym razem napiszę jak go zrobić i do czego używać)

woda

A tutaj jak je wykonać:

Dieta przeciwko cellulitowi

Choć pogoda nas nie rozpieszczała tej wiosny, to tak naprawdę lato jest tuż, tuż. Wszyscy mamy nadzieję, że już niedługo zawita do nas przyjemna ciepła pogoda i będziemy mogli zrzucić z siebie ciepłe ubrania a z szafy wyciągnąć szorty i krótkie spodenki. Te przyjemne chwile niejednej z nas popsuje cellulit. Te mniejsze i większe, czasem bolesne grudki, umiejscawiają się na naszych udach, pośladkach, brzuchu i ramionach, wszędzie tam gdzie gromadzi się tkanka tłuszczowa. Cellulit, czyli pomarańczowa skórka dotyczy bardzo wielu kobiet. Szacuje się , że pojawia się u aż 85 % pań i to wcale nie tylko tych z nadwagą. To nieprawda również, że cellulit dotyczy tylko starszych pań, u osób podatnych na cellulit, pojawia się on już po 25 roku życia. U osób starszych zmiany są po prostu o wiele bardziej zaawansowane, a również bardziej widoczne z powodu osłabienia skóry. Wielu lekarzy uważa obecnie, że cellulit jest naturalnym sposobem magazynowania tkanki tłuszczowej u wielu kobiet. Naturalny czy nie, nie można powiedzieć , że jest to estetyczny standard o jakim marzymy.  Oprócz słabych doznań estetycznych, zaawansowany cellulit może też powodować doznania bólowe, puchnięcie, niedokrwienie części tkanek.

Jeżeli więc postanowiłaś walczyć u siebie z tym zjawiskiem, zacznij od podstaw, czyli zmiany diety. Jasne, jest bardzo wiele kosmetyków, które mają na celu pozbycie się problemu, ale odpowiednia dieta jest o wiele skuteczniejsza w zapobieganiu i leczeniu cellulitu od wszelkich mazideł. Ponadto, odpowiednia dieta, nie tylko pomoże wam w walce z cellulitem, ale także wpłynie pozytywnie na zdrowie i piękno całej skóry, a także włosów i paznokci.

Oto czynniki kluczowe w diecie antycellulitowej:

  1. Prawidłowe nawodnienie i drenaż. Mówiąc w skrócie, cellulit to nierównomiernie rozłożona tkanka tłuszczowa. Tkanka tłuszczowa rozrasta się w postaci grudek, blokując przepływ krwi i limfy w tkankach.  Utrudniony jest również transport składników pokarmowych oraz odprowadzanie toksyn powstałych podczas przemiany materii. To nakręca cellulitową spiralę, ponieważ słaby przepływ krwi i limfy osłabia tkankę łączną i powoduje nieprawidłowe odkładanie się tłuszczów. Dlatego tak bardzo ważny jest odpowiedni drenaż organizmu. Powinnyśmy więc zapewnić, aby przez nasz organizm przepływało odpowiednio dużo wody i oczywiście, żeby ona nigdzie nie zatrzymywała się powodując puchnięcie. Aby poprawić drenaż trzeba przede wszystkich odpowiednio nawadniać organizm, a więc sporo pić. Najlepiej jest oczywiście pić czystą wodę (jeżeli mineralna to tylko niskosodowa), mogą być też niesłodzone napoje, napary ziołowe, owocowe, z herbat dobra jest zielona herbata. Po drugie aby poprawić drenaż, dobrze jest spożywać pokarmy lekko moczopędne. Należą do nich np. seler, pietruszka, truskawki, czereśnie. Świetny efekt moczopędny zapewnia nam kawa, więc 2-3 filiżanki kawy bez cukru, pomogą zapobiegać i leczyć cellulit.
  2. Przeciwdziałanie obrzękom. Utrudniony odpływ limfy powoduje powstawanie obrzęków, te natomiast jeszcze bardziej utrudniają przepływ limfy, więc zamyka się błędne koło problemu puchnięcia. W tym zadaniu pomoże nam potas, zawarty w dużych ilościach w takich produktach jak suszone morele i figi,awokado, banany, pomidory, sałata i ziemniaki. Obrzęki pojawiają się nie tylko z powodu cellulitu, ale są powszechnym problemem kobiet pojawiającym się przed miesiączką w okolicach brzucha. Również worki pod oczami są spowodowane zastojem limfy i obrzękami. Warto więc zadbać o codzienne dostarczanie w diecie sporej ilości potasu.
  3. Pobudzanie powstawania kolagenu. Kolagen wzmacnia tkanki, zapobiega zwiotczeniu i utracie elastyczności.  Czynnikiem, który pobudza wytwarzanie kolagenu jest zwykła witamina C. Bardzo dużo jest jej w świeżych warzywach i owocach, szczególnie w papryce, brokułach, natce pietruszki (która działa również moczopędnie), porzeczkach, kiwi, owocach cytrusowych. Badania wykazały również, że duże spożycie witaminy C wspomaga spalanie tłuszczów podczas wysiłku fizycznego. Warto więc dostarczać sobie witaminy C. Problem z tą witaminą jest jednak taki, że jest ona nietrwała. To dlatego w każdym posiłku powinny być obecne świeże warzywa i owoce, W ten sposób zapewniamy sobie stałą podaż witaminy C.
  4. Przeciwdziałanie powstawaniu wolnych rodników. Wolne rodniki,  które krążą w naszym organizmie, to cząsteczki, które mają o jeden elektron za mało. Są bardzo agresywne i aktywne w poszukiwaniu tego brakującego elektronu. Bardzo szybko znajdują cząstkę której mogą  ukraść ten brakujący elektron. Jeżeli wezmą go od białka, tworzącego nasze ciało to zniszczą część naszej tkanki. Wolne rodniki naturalnie występują w środowisku, a także wytwarzają się w trakcie oddychania. Jednak szczególnie dużo jest ich w zanieczyszczonym powietrzu, podczas smogu, w niewietrzonych pomieszczeniach, zwłaszcza wyposażonych w klimatyzację, no i w dymie papierosowym. Substancjami, które neutralizują wolne rodniki, bez uszczerbku dla organizmu są antyoksydanty. Wszelkie surowe warzywa i owoce są bogate w antyoksydanty, ale szczególnie dużo mają ich owoce jagodowe, zielona herbata, kakao, czerwone wino. Generalnie wszelkie pokarmy roślinne, które mają intensywny czerwony, zielony lub fioletowy kolor są bogate w antyoksydanty.
  5. Wzmacnianie tkanki łącznej. Tkanka łączna ulegając osłabieniu pozwala na nieprawidłowy rozrost komórek tłuszczowych- to właśnie jest cellulit. Wzmocnienie tej tkanki zapobiega powstawaniu cellulitu oraz zmniejsza istniejące zmiany. Składnikiem pokarmowym wzmacniającą tkankę łączną,  jest witamina B6. Witamina ta znajduje się w dużych ilościach w pełnoziarnistych produktach zbożowych: kaszach, pełnoziarnistym pieczywie, makaronach pełnoziarnistych i tego typu produktach. Mnóstwo jest jej także w drożdżach, w żółtkach jaj i w wątróbce. Dobrym źródłem witamin z grupy B jest brokuł, który zawiera także kwas foliowy ułatwiający wchłanianie tychże witamin.

Jeżeli mówimy o diecie, to oczywiście należy wspomnieć jakie produkty działają niekorzystnie i pogłębiają problem cellulitu. Nie będzie na pewno zaskoczone jeżeli usłyszycie, że należy ograniczyć w diecie sól, cukier, alkohol i papierosy.

Przy tej okazji należy wspomnieć również o jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy. Naturalne produkty w diecie, są zawsze lepsze, niż nawet najlepsze suplementy. Producenci suplementów atakują nas ze wszystkich stron reklamami, ale nie można im do końca wierzyć. Suplementy diety, to nie leki, nie są wcale dokładnie przebadane a ich działanie nie musi być udowodnione. Badania wykazały, że minerały i witaminy z tabletki wchłaniają się o wiele słabiej niż te naturalne. Bogactwo witamin i minerałów zawartych w naturalnym produkcie jest nie do odtworzenia w tabletce. Ponadto warzywa czy owoce zawierają inne substancje, których tabletka nie zawiera: garbniki, błonnik, tłuszcze, mikroelementy, to wszystko sprawia, że ich skład jest tak wyjątkowy. Co więcej, niedawne badania wykazały, że przyjmowanie preparatów witaminowych, może być wręcz szkodliwe dla zdrowia.

Zdrowie i uroda w smogu

Od jakiegoś czasu, szczególnie zimą w większych miastach pojawiają się informacje o zanieczyszczeniu powietrza oraz alarmy smogowe. Media biją na alarm, burmistrzowie zamykają szkoły a mieszkańcy starają się „nie zaciągać” śmierdzącym powietrzem.

Czy mamy się czego bać? Niestety tak. Problem jest nawet większy niż pokazują to media. Po pierwsze smog nie pojawił się wcale kilka lat temu, on trwa od dziesięcioleci. Dawniej mało kto robił badania powietrza, a jeżeli nawet- to i tak nikt ich nie publikował. W tej chwili też nie wszystkie miasta monitorują jakość powietrza, właściwie robią to tylko duże aglomeracje. Jeżeli więc myślisz, że mieszkasz w małej miejscowości i problem smogu Cię nie dotyczy, to niestety się mylisz. W większości naszych miast i miasteczek, a nawet wsi pojawia się smog. Wszędzie tam gdzie ludzie palą w piecach, szczególnie węglem (nie wspominając o śmieciach) lub jest duży ruch samochodowy, normy zanieczyszczenia powietrza są przekroczone.

To okropne, bo nie mamy możliwości uniknięcia tego zanieczyszczenia. Oddychać musimy cały czas. Od dzieciństwa wchłaniamy trujące wyziewy, które niszczą nasz organizm na wiele sposobów. I pomimo, że wszelkie dane mówią o epidemii nowotworów w Polsce, raczej nie mamy co liczyć na to że rząd zainwestuje w odnawialne, bezpieczne dla zdrowia źródła energii. Na pewno nic się nie zmieni dopóki górnicy pozostają „przewodnią siłą narodu”.

maska-przeciwsmogowaJesteśmy zdani sami na siebie i  co prawda niewiele, ale zawsze coś możemy zrobić dla własnego zdrowia.

Maska przeciwsmogowa od projektanta
Tak niedługo będą wyglądać pokazy mody?

Zapewne już wiesz, że spacery w smogu, tym bardziej wszelkie sporty, nie są zdrowe. Najlepiej jest ograniczyć wychodzenie na zewnątrz do niezbędnego minimum. Jeżeli chcesz pospacerować czy pobiegać wybierz się w wyżej położoną okolicę- być może masz w pobliżu jakieś wzgórze. Smog z reguły snuje się dość nisko nad miastem, trochę wyżej powietrze jest lepsze.  W mieście możesz używać maski aby ograniczyć ilość wdychanych toksyn. Niestety zwykła maseczka przeciwpyłowa, czy nawet chirurgiczna nie wystarczy. Toksyny zawarte w smogu, bez problemu przenikną przez taką maseczkę. Potrzebujesz maskę z filtrem węglowym. Niestety takie maseczki nie są tanie i są dosyć trudno dostępne. Ale dla chcącego nic trudnego- w internecie można znaleźć skuteczne maski na smog. Co prawda ludzie chodzący w maskach to niezbyt przyjazny widok, ale szczególnie osoby z astmą, alergią, chorobami układu oddechowego, nie powinny się wahać. Dla nich spacer w smogu może mieć natychmiastowe katastrofalne skutki.

Maseczka dla motocyklistyWracając do domu z zapylonego miasta, dobrze jest wziąć prysznic i spłukać z siebie szkodliwe pyły. Należy umyć włosy, działają one jak filtr powietrza i zbierają w sobie wszelkie zanieczyszczenia. Niestety prawda jest taka, że w domu też musimy oddychać, a powietrze którym wietrzymy nasze pomieszczenia to właśnie szkodliwe powietrze ze smogiem. Nawet jeżeli nie będziemy otwierać okien, to ono i tak dostanie się do środka. Domy nie są szczególnie szczelne, zresztą specjalnie są konstruowane w ten sposób aby zapewnić w nich niewielki, ale stały przepływ powietrza. Zresztą, jak długo możemy nie wietrzyć pomieszczeń ? Dlatego, jeżeli mieszkasz w miejscu narażonym na smog, zaopatrz się w dobry filtr powietrza. Filtr HEPA zatrzymuje pyłki, węgiel aktywny pochłania toksyny a jonizator powietrza pomoże nam utrzymać zdrowie.

Pod względem wpływu na zdrowie i urodę, wdychanie smogu niewiele różni się od palenia papierosów. Przerażająca różnica jest taka, że na wdychanie smogu mamy bardzo niewielki wpływ.

Substancje zawarte w smogu to bardzo wiele szkodliwych czynników. Nie będę Was tu straszyła chorobami, które one wywołują, powiem o dwóch rodzajach substancji, które pomogą nam zneutralizować ich wpływ.

Pierwszą grupą substancji, które powinnyśmy stosować i wewnętrznie i zewnętrznie, w postaci kosmetyków są antyoksydanty. Zwalczają one wolne rodniki, które niszczą nasze tkanki i mogą powodować powstawanie nowotworów. Najsilniejszymi antyoksydantami są substancje garbnikowe oraz witaminy C i E. Substancje garbnikowe to kolorowe substancje zawarte w czerwonych i fioletowych owocach, w czerwonym winie. Warto włączyć na stałe do diety owoce jagodowe (jagody, jeżyny, maliny, porzeczki), również aronię, które zawierają szczególnie dużo antyoksydantów. Wiele substancji garbnikowych ma czerwone wino, niestety zawiera również inną toksynę, którą jest alkohol, więc trzeba je stosować z umiarem. Garbniki są kolorowe, więc rzadko są stosowane w kosmetyce. W końcu mało kto z nas jest w stanie zaakceptować purpurowy krem do twarzy:) Czasem natomiast można je spotkać w maseczkach do twarzy. Gdy żyjemy w smogu, nasza cera przypomina cerę palacza. Jest poszarzała, zmęczona, ma wyraźnie nieładny koloryt. W odzyskaniu ładnego wyglądu pomogą kosmetyki z witaminami C oraz E. W kosmetykach naturalnych często stosuje się skoncentrowane wyciągi z rozmarynu lub oregano, które są bardzo silnymi antyoksydantami. Natomiast wbrew pozorom tak skoncentrowane wyciągi nie są stosowane w kuchni z uwagi na ich bardzo silny smak i zapach.

Kolejną grupą substancji, które pomogą nam ochronić się przed smogiem, są składniki, które mają działanie przeciwzapalne. Toksyny dostające się wgłąb naszego organizmu, a także te osiadające na skórze powodują podrażnienia i mikro zapalenia, a czasem całkiem poważne stany zapalne. Dlatego niestety czerwone wino nie jest całkiem dobre na smog pomimo zawartości garbników. Alkohol również powoduje stany zapalne w wielu organach. Co zatem działa przeciwzapalnie? Wiele pokarmów ma właściwości przeciwzapalne. Są to np. przyprawy tj. imbir, kurkuma, goździki itp. , oleje szczególnie z oliwy z oliwek i rzepakowy z pierwszego tłoczenia, owoce w szczególności cytrusowe.  W przypadku pokarmów, określono dla każdego z nich czynnik IF (Inflammation Factor), który pokazuje czy dany pokarm ma właściwości prozapalne czy przeciwzapalne. Niestety w Polsce nie jest on oznaczany na etykiecie, ale dane na temat danych artykułów spożywczych można znaleźć w internecie. Czynnik IF ujemny oznacza, że pokarm ma właściwości prozapalne, IF = 0 oznacza, że jest neutralny. IF dodatni oznacza, że ten pokarm ma właściwości przeciwzapalne i takie pokarmy powinnyśmy wybierać !

Na przykład:

Jabłka suszone IF -49 – pokarm prozapalny

Ogórek surowy IF 0 -pokarm neutralny

Awokado IF +57 -pokarm przeciwzapalny

Najważniejszą substancją przeciwzapalną stosowaną w kosmetyce jest B-panthenol. Daje natychmiastową ulgę rozpalonej skórze, ale może być stosowana tylko doraźnie ponieważ zatyka pory, więc nie nadaje się do codziennego użycia. Naturalnymi substancjami przeciwzapalnymi stosowanymi w kosmetyce są wyciągi z rumianku i szałwii, oliwa z oliwek, olej migdałowy czy mleczko migdałowe.

Co wybrać: botoks czy kwas hialuronowy ?

Dzisiaj trochę odbiegam od kosmetyki i zajmę się medycyną estetyczną. Nie, nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale zajmuję się urodą od lat, rozmawiam z wieloma kobietami, a i mam pewne własne doświadczenia związane z tym tematem. Dlatego moje porady czy opinie to nie będą eksperckie wywody, ale praktyczne informacje osoby, która na to patrzy okiem pacjenta.

Zdajecie sobie zapewne sprawę z tego, że żaden krem nie zlikwiduje zmarszczek, ani nie ujędrni skóry. Nie oznacza to, że kosmetyki są w ogóle nie ważne, można używać byle co albo nie używać ich wcale a potem poprawić wszystko u chirurga. Niestety tak nie jest. Kosmetyki są najważniejsze, to one utrzymują dłużej naszą skórę w dobrej kondycji, zapobiegają podrażnieniom, wysuszeniu i przebarwieniom. Żaden chirurg nie pomoże jeżeli zaniedbamy nawilżanie i ochronę przeciwsłoneczną. Natomiast medycyna estetyczna może wspierać kosmetykę w dążeniu do piękna.

Wszystko jednak ma swoje zalety i wady a medycyna estetyczna ma  wyjątkowo dużo zarówno zalet jak i wad, więc postaram się je wszystkie przedstawić. Nie będę pisała o tym, że wszelka przesada jest szkodliwa, bo te zabiegi są już tak rozpowszechnione, że każdy widział ofiary nieumiarkowania w ostrzykiwaniu się. Każdy chyba zdaje sobie sprawę, że lepiej wygląda zmarszczka tu i ówdzie niż niedomykające się oczy  czy wygląd glonojada.

No dobrze, więc jeśli chcesz poprawić urodę, co masz wybrać? Przede wszystkim, musisz wiedzieć, że przeciwskazaniami do wszelkich zabiegów są ciąża i karmienie piersią, a także odstęp od poprzedniego wstrzykiwania wypełniaczy czy botoksu krótszy niż 3 miesiące. Poza tym obie metody mają jeszcze własne przeciwskazania.

Botoks

Botoks to naturalna toksyna, która paraliżuje mięśnie. Jak to bywa z wieloma toksynami, w dużych stężeniach stanowi zagrożenie, natomiast w małych jest lekarstwem. Botoks jest wykorzystywany w medycynie (nie tylko estetycznej) od wielu, wielu lat. Jego działanie zostało poznane tak dobrze, że został uznany za bezpieczną substancję i podaje się go nawet maleńkim dzieciom. Jest bardzo dobrze tolerowany przez nasz organizm, w tym sensie, że nie ma na niego praktycznie uczuleń i jest rozkładany w ciągu 3-6 miesięcy. Tak więc, mimo że to toksyna, jest „biozgodny” z naszym ciałem. Przeciwskazaniami do botoksu oprócz ciąży i karmienia piersią są również niektóre choroby neurologiczne oraz przyjmowanie pewnych typów antybiotyków.  Generalną zasadą powinno być to, że zanim weźmiemy się za poprawianie urody, to leczymy wszelkie choroby, jeżeli są uleczalne, aby nie obciążać dodatkowo organizmu.

zbyt dużo botoksu ?
zbyt dużo botoksu ?

Botoks nie jest wypełniaczem, jego działanie polega tylko na sparaliżowaniu mięśni które napinają skórę i powodują zmarszczkę. Człowiek cały czas, zupełnie bezwiednie i mimowolnie napina  mięśnie twarzy. Mówiąc potocznie marszczymy się: mrużymy oczy, marszczymy brwi, unosimy czoło, układamy usta w dziubek. Część osób o wyrazistej mimice lub bardzo zestresowanych robi to tak często i mocno, że zmarszczki zostają na stałe. Są to tzn. zmarszczki mimiczne i pojawiają się nawet u młodych osób. Tylko takie zmarszczki mamy szansę wygładzić botoksem. I do tego celu botoks jest naprawdę doskonały. Paraliżuje mięsień, który mimo naszych wysiłków przestaje pracować i zmarszczka nam znika. Ponadto, poprzez to, że przez kilka miesięcy nie możemy się marszczyć, zmieniamy swoją mimikę i zmarszczki długo nie powracają. Nasze samopoczucie wpływa na naszą mimikę, ale nasza mimika wpływa również na nasze samopoczucie. Wiele razy spotkałam się z opiniami kobiet, że po botoksie są bardziej pogodne, ponieważ nie mogą zmarszczyć brwi ! No a jak tu się gniewać nie marszcząc brwi. Ponadto botoks podnosi brwi i powiekę, przez co wyglądamy o wiele młodziej, nawet gdy nasze zmarszczki są nie tylko mimiczne, ale znacznie głębsze.

Paraliż mięśni ma również drugą stronę- często w miejscu podania botoksu odczuwa się dyskomfort, tak jakby ktoś przylepił na ciało taśmę klejącą, która nie pozwala poruszać tym obszarem. Jeżeli zamierzasz zrobić „kurze łapki” to koniecznie kup dobre okulary przeciwsłoneczne, bo nie zmrużysz w pełni oczu by ochronić je przed słońcem.

Botoks podaje się głównie w górną część twarzy- w okolice oczu i na czoło. Teoretycznie jest możliwe podawanie go w okolice ust, ale lekarze robią to bardzo niechętnie z uwagi na możliwy paraliż części twarzy i dziwne odczucia pacjentek. Okolice ust są o wiele bardziej wrażliwe niż okolice oczu i częściowe ich sparaliżowanie może utrudnić mówienie czy uśmiech.

Zabieg jest bardzo prosty. Lekarz najpierw prowadzi z tobą wywiad, wypytuje o wszelkie schorzenia, przyjmowane leki itp. Potem ogląda okolice, które chcesz poprawić i mówi Ci co może zrobić i za ile oczywiście:) Następnie bierze strzykawkę z maleńką igiełką i wykonuje kilka- kilkanaście wkłuć. To naprawdę nic nie boli, igiełka jest bardzo cieniutka, wstrzykiwane ilości są maleńkie. Na pewno przeżyłaś już w życiu jakieś zastrzyki, choćby szczepionki. Botoks jest o wiele, wiele, wiele mniej bolesny. Jeżeli bardzo boisz się zastrzyków, to lekarz użyje maści znieczulającej, albo zmrozi miejsce wkłucia. W porównaniu do botoksu, depilacja to krwawa jatka:).Tak jak przy każdym wkłuciu, tak i tutaj istnienie ryzyko pęknięcia naczynka krwionośnego i powstania siniaka, dlatego osoby o skłonnościach do pękania naczynek mogą 2 tygodnie przed zabiegiem przyjmować Rutinoscorbin. I to już wszystko. Po zabiegu nie widać efektów, aby botoks zadziałał musisz odczekać od kilku dni do 2 tygodni.

za dużo kwasu hialuronowego w ustach ?
za dużo kwasu hialuronowego w ustach ?

Jak przy każdym zabiegu, również przy botoksie coś może pójść nie tak. Zdarza się, że nie złapie on równomiernie i jedna brew wyląduje wyżej niż druga. Zdarza się, że pacjentka miała już jakiś mięsień sparaliżowany (np. przez niewielki wylew w mózgu) i po wstrzyknięciu botoksu, powieka zaczyna opadać, bo jedyny mięsień który ją trzymał został unieruchomiony. Takie ryzyko występuje szczególnie u pacjentek w starszym wieku. Te niepożądane efekty utrzymają się dopóki toksyna nie zostanie rozłożona przez organizm.

Nie wiadomo zbyt wiele o długotrwałym oddziaływaniu botoksu na organizm. Co prawda jest używany w medycynie od wielu lat, ale stosuje się go w znikomych ilościach. Jak dotąd nie ma jednoznacznych badań wskazujących na istnienie długofalowych skutków ubocznych używania botoksu. Biorąc pod uwagę to jak często, w jakich ilościach i jak długo stosują go celebryci, myślę że gdyby rzeczywiście były skutki uboczne związane z botoksem, to już by się one ujawniły. Gwiazdy zaczynają stosować zapobiegawczo botoks tuż po dwudziestce, zanim ujawnią się jakiekolwiek zmarszczki, a kończą chyba dopiero po śmierci. Można sobie tylko wyobrazić jakimi ilościami są szpikowane przez te 50 lat! I jak na razie (oprócz komicznego czasem wyglądu) nie mają żadnych skutków ubocznych.

Cena zabiegu: 300 – 600 zł  za okolicę np. kurze łapki

Kwas hialuronowy

kości policzkowe ?
kości policzkowe ?

To naturalna substancja występująca w skórze człowieka. Kwas hialuronowy jest odpowiedzialny między innymi za nawilżenie skóry, ponieważ wiąże dużo wody. Kwas stosowany w medycynie estetycznej jest jednak inny od tego naturalnego. Naturalny kwas hialuronowy po rozpuszczeniu w wodzie tworzy bardzo rzadki, podobny do wody roztwór, natomiast ten do wypełnień jest w postaci galaretki. Postać galaretki jest konieczna, aby kwas wypchał nasze zmarszczki od środka a także by dłużej utrzymał się w skórze. Aby uzyskać tą galaretkę stosuje się sieciowanie, czyli kwas do wypełnień to kwas „usieciowany”. Sieciowanie to proces chemiczny i niestety resztki chemikaliów użytych do tego procesu pozostają w preparacie. Dlatego pomimo, że kwas hialuronowy jest substancją występującą w organizmie ludzkim, to ten usieciowany może powodować alergie. Z tego powodu przeciwskazaniem do zabiegu oprócz ciąży i karmienia są także silne alergie, zakażenia skóry (w tym opryszczka), skłonność do bliznowacenia, zaburzenia krzepliwości i jeszcze kilka innych.

Kwas działa inaczej niż botoks- jest to typowy wypełniacz. Zostaje on wstrzyknięty pod skórę, lub do wnętrza skóry gdzie tworzy zgrubienie i wypycha na zewnątrz miejsce wstrzyknięcia. Można wypełniać nim zmarszczki, bruzdy np. nosowo – wargowe, ubytki skóry spowodowane bliznami, powiększać usta i piersi. Wstrzykuje się go także do stawów w różnych chorobach stawowych.  Kwas sobie siedzi w skórze, np. w ustach, wypycha nam je na zewnątrz, powiększa i uwypukla, a po 3-12 miesiącach się rozpuszcza i znika. Oczywiście nasze usta z powrotem się zapadają. Czym głębiej zostanie podany, tym szybciej jest rozkładany przez organizm, czym płycej, tym dłużej nam służy.

Lekarze stosują różne rodzaje kwasu hialuronowego do różnych zastosowań, są kwasy bardziej miękkie i twarde. Gdy np. trzeba unieść kości policzkowe, wstrzykując na nie poduszeczki z kwasu (widziałyście Hannę Lis?) stosuje się twardy kwas i wstrzykuje głęboko pod skórę. Gdy trzeba wypełnić zapadnięte oczodoły- stosuje się mięciutki, rzadki kwas, który daje bardziej naturalny efekt. Twardy kwas jest bardziej trwały ponieważ zawiera wyższe stężenie, ale jest mniej komfortowy „w noszeniu”, po prostu jest bardziej wyczuwalny pod skórą.

W przeciwieństwie do botoksu, kwas nie uniesie powiek ani brwi, więc nie da efektu „odświeżenia” twarzy. Dlatego rzadziej stosuje się go wokół oczu, lub stosuje się go w połączeniu z botoksem.

Trzeba wiedzieć jeszcze jedno o kwasie – ma on swoją masę. 1 ampułka kwasu waży mniej więcej tyle samo co 1 grosz. Niby to malutko, ale jeżeli ma to dźwigać delikatna skóra np. wokół oczu, to jest to całkiem sporo. Efekt jest taki, że skóra może zacząć szybko obwisać i straci jędrność. Z przerażeniem parzę na młodziutkie dziewczyny aplikujące sobie w usta mnóstwo kwasu hialuronowego. Skóra się niestety łatwo naciąga i po pięćdziesiątce wargi  będą wisieć do podbródka.

metody wypełniania ust w plemionach afrykańskich
metody wypełniania ust w plemionach afrykańskich
i w plemionach Ameryki Płn.
i w plemionach Ameryki Płn.

Sam zabieg jest bardziej skomplikowany niż przy botoksie. Kwas wstrzykuje się głęboko i jest go dużo i to po prostu boli. Dlatego konieczne jest znieczulenie, albo maścią, albo miejscowe, również zastrzykiem. Niektóre preparaty zawierają w sobie substancję znieczulającą, dlatego dobrze jest wiedzieć czy przypadkiem nie jesteś na nią uczulona. Lekarz wykonuje zastrzyki w wybranych miejscach wciskając odpowiednią ilość kwasu. Następnie rozmasowuje ten kwas pod skórą aby gładko się ułożył. Na koniec jeszcze maść antyseptyczna, zapobiegająca zakażeniom i już. Efekt jest od razu widoczny.

Niestety po zabiegu skóra zazwyczaj jest opuchnięta i obolała. Często też posiniaczona. Może to potrwać nawet do 2 tygodni.

Możliwe komplikacje to nierównomierne rozłożenie materiału i w związku z tym grudki i nierówności (to ewidentna wina lekarza), może być zaczerwienienie, opuchlizna, zsinienie, przebarwienia skóry, utrata jędrności w miejscu podania i niestety martwica skóry w rzadkich przypadkach. Na szczęście, jeżeli nie jesteś zadowolona z efektów wstrzyknięcia kwasu hialuronowego, istnieje substancja, którą się również wstrzykuje w skórę i ona ten kwas rozłoży.

Tak samo jak w botoksie, nie ma danych świadczących o ujemnych skutkach długotrwałego stosowania kwasu hialuronowego.

Cena zabiegu: 800 – 1200 zł za ampułkę (która zazwyczaj starcza na 1 okolicę,  np. usta)

Ja myślę że najgorszym powikłaniem w przypadku tych zabiegów, jak na razie jest uzależnienie się od nich i znaczna przesada w ich stosowaniu. Moim zdaniem, jeżeli skorzystałaś z pomocy chirurga plastyka i wszyscy Ci mówią, że pięknie wyglądasz, to wspaniale. Ale jeżeli zaczynają mówić ” o zrobiłaś usta !” to już jest kiepsko. Nie po to też natura stworzyła tak różne typy urody, żebyśmy miały wszystkie wyglądać jak lalki barbie.

I pamiętajcie, uśmiech dodaje więcej urody niż dziesięciu chirurgów plastyków!

 

Jak wyglądać młodziej niż pokazuje metryka

Zainteresowałam się ostatnio następującą kwestią: dlaczego wielu ludzi „nie wygląda” na swój wiek? Wielu ludzi wygląda starzej niż wskazuje ich metryka, ale również wielu wygląda młodziej niż wynikałoby to z kalendarza.

Oczywiście, większości z nas zależy na tym aby wyglądać młodziej, więc skupiłam się na tym zagadnieniu: jak wyglądać młodziej niż wskazuje na to kalendarz. Przekopałam internet, przeczytałam różne prace psychologiczne i doszłam do pewnych wniosków, które przedstawię Wam poniżej.

Przede wszystkim, kwestia oceny naszego wyglądu, zależy od tego jak oceniają nas inni, a nie my sami. Z reguły każdy z nas wie ile ma lat i już sama ta wiedza wpływa na to co dostrzegamy w lustrze. Natomiast ludzie, którzy nas nie znają, muszą zgadywać nasz wiek z naszego wyglądu. To znaczna różnica, ponieważ my oglądamy się o wiele dokładniej i bardziej z bliska niż inni nas oglądają. Poza tym z reguły oglądamy się w pozycjach statycznych, rzadko kiedy w ruchu, to zupełnie inny punkt widzenia niż osób które na nas patrzą.

Wiele osób, które zapytamy, jak to robią, że tak dobrze wyglądają, odpowie, że to zasługa genów. To prawda, że geny odgrywają tu sporą rolę, ale nie jedyną. Na dodatek genotypu nie możemy sobie wymienić, więc nie warto skupiać się na czymś, na co i tak nie mamy wpływu. Muszę Wam zresztą wyznać, że z moich poszukiwać wynika, że my Polacy jesteśmy pod względem genotypu na uprzywilejowanej pozycji. Osoby z Europy Wschodniej, szczególnie te o jasnej karnacji i włosach, są oceniane jako młodsze niż są w rzeczywistości. Wysokie kości policzkowe, jasne włosy i cera, to wszystko sprawia, że wyglądamy młodziej.

Co jeszcze? Przede wszystkim figura i sposób poruszania się. Pamiętaj, że zanim ktoś dostrzeże twoje zmarszczki, najpierw ujrzy twoją sylwetkę i zobaczy jak się ruszasz. Niestety, niestety, szczupła wysportowana sylwetka to podstawa młodego wyglądu. Wyprostowana postawa, zwinne ruchy są równie ważne, świadczą o młodości, zdrowiu i dobrym samopoczuciu. Więc żegnaj czekolado i ulubiony fotelu, witaj gimnastyko ! Niestety, to co w młodości mamy za darmo, w późniejszym wieku musimy wypracować wyrzeczeniami i ciężką pracą. Zdrowa dieta i sporo ruchy służą to nie tylko urodzie, ale też zdrowiu, więc warto podjąć ten wysiłek i walczyć o każdy centymetr.

Jeżeli jesteś szczęściarą i od czasów liceum (które minęły już dawno, dawno temu) wciąż wbijasz się w ten sam rozmiar dżinsów, niech Cię nigdy nie skusi żeby nosić te same dżinsy. Mimo, że wydaje się, że klasyka jest zawsze w modzie, to nawet klasyka się zmienia z czasem. Nie musisz ślepo podążać za modą, ale nowoczesne ubrania, fryzury i makijaż bardzo Cię odmłodzą. To nie chodzi o to, żeby przebrać się za nastolatkę, tylko o nowoczesny krój, kolory, tkaniny, biżuterię. Pamiętaj, że osoby, które na Ciebie patrzą są z reguły tak bardzo zajęte sobą, że oceniają Cię bardzo powierzchownie, dlatego twoje ciuchy powinny dać jasny sygnał z jakiej epoki jesteś.

Głowa pełna włosów, bez najmniejszych oznak siwizny. Włosy w starszym wieku stają się rzadsze, matowe i siwe (to nieraz nawet w młodszym wieku). Z siwizną i zmatowieniem łatwo sobie poradzić za pomocą kosmetyków. Gorzej z ich przerzedzeniem, choć na wszystko są metody, wszystko zależy od możliwości finansowych oczywiście. Jasne włosy wyglądają młodziej niż ciemne. Warto więc farbować je na kolor jaśniejszy o ton lub dwa od naszego naturalnego, ewentualnie zrobić pasemka czy cieniowanie kolorem.

Jasna cera. Medycyna i kosmetyka aktualnie niesamowicie skupiają się na zmarszczkach i jędrności skóry. Zgoda- to bardzo ważne czynniki, ale nie jedyne. Jest jeden czynnik niedoceniany a niezwykle istotny: jasność skóry. Młodsze osoby mają jasną promienną cerę, z wiekiem skóra staje się ciemniejsza i matowa, z wieloma przebarwieniami. O ile zmarszczki czy jędrność skóry, w sposób radykalny poprawi tylko chirurg plastyk, o tyle z kolorytem łatwo poradzimy sobie same za pomocą peelingów, filtrów i witaminy C.

A teraz najważniejsza sprawa…. uśmiech. Uśmiech jest uniwersalnym językiem, rozpoznawanym przez wszystkich ludzi na świecie. Sprawia, że wyglądamy młodziej, że czujemy się młodziej i wszystkim jest z nim lepiej. Abyśmy śmiały się do rozpuku i bez zahamowań, musimy dbać o zęby. Wszelkie ubytki w uzębieniu są niedopuszczalne, dziura między zębami sprawia, że ciało zapada się w tym miejscu i rysy twarzy są zniekształcone. Zęby wraz z wiekiem stają się coraz ciemniejsze, więc wybielenie ich odejmie nam ładnych parę lat.

I te wszystkie starania i zabiegi sprawią, że będziemy się uśmiechać na swój widok w lustrze:)

Życie bez kąpieli- czy właśnie taka przyszłość nas czeka ?

Z wielkim przerażeniem przeczytałam ostatnio, że  David Whitlock, inżynier biochemii z Bostonu nie kąpał się przez 12 lat. Co będzie, pomyślałam, jeżeli właśnie taka moda zapanuje wśród inżynierów? Jeżeli to rozprzestrzeni się też na inne grupy społeczne i inne kraje? No cóż, świat może wyglądać (a raczej pachnieć ) zupełnie inaczej w przyszłości.

Nie myślcie jednak, że David Whitlock jest jakimś zapuszczonym menelem. Wręcz przeciwnie, bardzo dba o higienę, spryskując się codziennie … sprayem z bakteriami.

David Whitlock pryska się sprayem z bakteriami
David Whitlock pryska się sprayem z bakteriami

Ten utalentowany inżynier doszedł do wniosku, że nasze zamiłowanie do kąpieli i mycia ciała detergentami ma niewiele wspólnego z naturą. Co więcej, nigdy nie przeprowadzono badań w jaki sposób na nasze zdrowie wpływa częste mycie ciała. Choć mydła używamy od wielu lat, nikt nie zbadał czy ono nam przypadkiem nie szkodzi.  Hmmm, coś tu jest na rzeczy.

Nasze ciało, zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz jest zasiedlone przez tryliony bakterii. Na każdą komórkę naszego ciała przypada 10 mikroorganizmów. U zdrowego człowieka większość z nich to bakterie nieszkodliwe, a duża ich część ma pozytywne działanie na zdrowie człowieka. To właśnie dlatego antybiotyki mają tak negatywny wpływ na nasze zdrowie. Wraz ze szkodliwymi bakteriami, zabijają te dobre, bez których nasz organizm kiepsko sobie radzi.

Warto sobie uświadomić, że każdorazowe umycie ciała mydłem (lub nawet tylko chlorowaną wodą), to taka właśnie antybiotykoterapia dla naszej skóry. Zabija wszelkie znajdujące się na niej drobnoustroje. Zarówno te chorobotwórcze, jak i te mające dobroczynne dla niej działanie. Nie wszystkie bakterie są jednakowo podatne na działanie mydła. Niestety szczególnie podatne na zniszczenie są dobroczynne bakterie nitryfikacyjne (AOB). Są to bakterie bardzo rozpowszechnione w środowisku, znajdują się w wodzie, glebie, ale zabrakło ich na ludzkim ciele z powodu naszej nadmiernej higieny- tak twierdzi pan David. Bakterie te rozkładają amoniak oraz mocznik do nieszkodliwych związków, które mają pozytywny wpływ na naszą skórę. Amoniak i mocznik są to jedne z tych substancji, które nadają niemytemu ciału brzydki zapach. Wniosek stąd taki, że jeżeli popryskamy się odpowiednimi bakteriami a one „zjedzą  nasz pot”, to nadal będziemy dobrze pachnieć. Dodatkowo, bakterie te, z amoniaku i mocznika wytwarzają azotyn oraz tlenek azotu. Te dwa związki, mówiąc najogólniej, uczestniczą w leczeniu podrażnień i ran w naszym ciele. Są więc niezwykle przydatne, szczególnie dla skóry z problemami. Udowodniono nawet, że bakterie AOB mogą być bardzo pomocne w leczeniu trądziku oraz owrzodzeń.  Badanie przeprowadzono na 24 ochotników, którzy pryskali skórę głowy bakteriami przez 2 tygodnie. Niestety podczas terapii bakteriami, nie można stosować żadnych  kosmetyków, czyli trzeba zrezygnować również z mycia.

Pan inżynier, jak sam przyznaje, wcale nie miał zamiaru przestać się kąpać. Zrobił to początkowo, ponieważ prowadził eksperymenty z bakteriami nitryfikacyjnymi na własnym ciele i nie chciał ich zabić mydłem. Po jakimś czasie uznał, że wcale nie potrzebuje kąpieli, o ile nie jest czymś ubrudzony. Z zapachem ciała doskonale poradzą sobie bakterie. Whitlock stworzył nawet linię kosmetyków z wyizolowanymi przez siebie bakteriami o nazwie Mother Dirt (matka ziemia). Można je kupić w USA, ale z powodu bardzo krótkiego terminu przydatności do użycia, raczej nie będą szybko dostępne w Polsce.

Gdy myślę o takim sprayu z bakteriami, to coś mi on nie bardzo skleja się z  rzeczywistością. Po pierwsze, widziałam już w życiu ludzi, którzy się wcale nie myli i na pewno byli zasiedleni przez wszelkiego rodzaju  bakterie. Uwierzcie mi, śmierdzieli niesamowicie. Po drugie, mój pies, który na pewno ma na sobie mnóstwo tych bakterii (pływanie w jeziorze, tarzanie się na ziemi), też bez kąpieli nieładnie pachnie.Z tego wynika, że wyłącznie bakterie nie wystarczą. Skóra oprócz amoniaku wytwarza także łój i inne „aromatyczne” związki. Zresztą, skoro te bakterie są tak rozpowszechnione w przyrodzie, to nie lepiej spryskać się deszczówką, zamiast płacić 50$ za butelkę?

Jest jednak w tym całym pomyśle kilka idei, które bardzo mi się podobają i wierzę, że będą przyszłością higieny naszej i naszego otoczenia. Po pierwsze, musimy zacząć odróżniać czystość od sterylności. Nie zawsze, nie wszędzie i nie codziennie musimy zabijać 99,99% bakterii. Nadmierna sterylność rodzi problemy w postaci alergii i innych chorób autoimmunologicznych. Po drugie, bardzo podoba mi się idea używania dobroczynnych bakterii, zamiast detergentów. To rozwiązanie bardzo ekologiczne.

Bakterie AOB zjadają pot
Bakterie AOB zjadają pot

Już w tej chwili mamy na rynku wiele preparatów, zawierających żywe bakterie do usuwania zapachów organicznych. Spryskujesz takim preparatem śmietnik, bakterie „wyjadają” resztki pokarmowe i przestaje cuchnąć! Firma Miessence od dawna ma płyn do mycia, oparty na enzymach, który zawiera bakterie probiotyczne. Bakterie probiotyczne zasiedlają czyszczone powierzchnie i nie pozwalają mikrobom chorobotwórczym się na nich rozwijać. Płyn jest tak skuteczny, że ma dopuszczenia do stosowania w szpitalach. Jednocześnie nie ma też żadnego ryzyka, że te bakterie mogłyby jakoś zmutować i nam zaszkodzić. Dzięki temu nie wprowadzamy w środowisko agresywnych chemikaliów, a bakterie z reguły giną po zastosowaniu.  Jest również bardzo wiele osób z chorobami skóry, dla których taka terapia może okazać się wybawieniem. Wiele osób uczulonych na środki czystości, będzie mogło odetchnąć z ulgą, gdy zmniejszą częstotliwość kąpieli. Jak na razie nie ma takich preparatów wiele i nie są one tanie niestety, ale kto wie, może w przyszłości zamiast brać prysznic, będziemy się pryskać bakteriami.

Szare mydło: mało seksowne – mocno praktyczne

Szare mydło to bardzo popularna marka w Polsce. Kogokolwiek byś nie zapytała to bez zastanowienia wyjaśni Ci co to jest szare mydło. Niestety w większości przypadków wyjaśnienia te będą błędne. Szare mydło kojarzy nam się z szarą kostką mydła gospodarczego, lub płatkami mydlanymi, najczęściej typu „Biały Jeleń”. Nie perfumowane, dobrze czyszczące, za to kiepsko pielęgnujące. Niestety to nie jest wcale szare mydło.

Szare mydło to mydło wytworzone za pomocą ługu potasowego, a nie sodowego. Ług potasowy wytwarza mydło miękkie, ma ono postać pasty. Nie można uformować z niego kostki, za to dosyć łatwo się rozpuszcza i z wodą tworzy przezroczyste roztwory. Często więc mydło szare, potasowe nazywane jest „mydłem w płynie”. Pamiętaj: szare mydło nie może być w postaci kostki.

Szare mydło jest niezwykle przydatne w każdym domu. Jest doskonałe do prania i czyszczenia. Niesamowicie usuwa tłuszcz- czyszczenie przypalonego tłuszczu tym mydłem to prawie przyjemność. Z łatwością myje piekarniki, ruszty do grilla, kominki itp. rzeczy. Ja robię szare mydło w domu, takie świeżo zrobione mydło jest dosyć żrące- wystarczy rozpuścić je w gorącej wodzie i włożyć w to na parę minut przypalone blachy czy ruszt z grilla, brud schodzi praktycznie sam. Mydło potasowe zostawia bardzo niewielki osad, w przeciwieństwie do mydła sodowego w kostkach, dlatego doskonale nadaje się do mycia większości rzeczy w domu. Osad, choć niewielki to jednak pozostaje, więc nie polecam tego mydła do mycia szyb. Jeżeli umyjesz nim np. szklane drzwiczki od piekarnika i zależy Ci na krystalicznej czystości- to zmyj resztki mydła wodą z octem. Kwaśny odczyn zmyje resztki mydła. Oczywiście, nie muszę Wam tłumaczyć, że szare mydło, szczególnie takie zrobione w domu, jest bardzo ekologiczne- nie zawiera żadnej niepotrzebnej chemii, substancji alergizujących, jest całkowicie biodegradalne, nietoksyczne dla środowiska. Takie mydło ma specyficzny zapach naturalnego mydła i pozostałości zapachu oleju z którego je przygotowano, możesz go zmienić dodając dowolne olejki eteryczne.  Pranie wyprane w szarym mydle niestety zachowa jego zapach, zaletą jest to że takie mydło doskonale wywabia plamy. Spróbuj je zawsze w niewidocznym miejscu, bo niektóre kolory też może usunąć:)

Szare mydło jest również bardzo przydatne w ogrodzie. Jest naturalnym środkiem zwalczającym mszyce, przędziorki i inne szkodliwe owady. Stosowanie go zmniejsza ryzyko zachorowania roślin na choroby grzybowe i bakteryjne. Do użycia w ogrodzie mydło rozpuszcza się w wodzie i wykonuje oprysk lub przemywa się nim rośliny. Najlepiej w słoneczny dzień. Takie opryski są dopuszczone w ogrodnictwie ekologicznym, choć niestety całkowicie ekologiczne też nie są, ponieważ oprócz szkodliwych owadów giną również te pożyteczne. Jednak użycie szarego mydła jest całkowicie bezpieczne dla ludzi oraz większych niż owady zwierząt, a poza tym nie używamy niezwykle szkodliwych środków chemicznych. Szczególnie zapobieganie infekcjom grzybowym u roślin jest szczególnie ważne, ponieważ środki grzybobójcze są niezwykle szkodliwe dla naszego zdrowia.

Szare mydło stosuje się również dość często w aptekach do sporządzania maści, płukanek i tym podobnych leków. Szare mydło zmniejsza barierę jaką stanowi naskórek i sebum i pomaga leczniczym substancjom dostać się w głąb skóry. Teraz już pewnie domyślasz się dlaczego nie jest polecane do pielęgnacji skóry- jest po prostu zbyt agresywne aby stosować je w codziennej pielęgnacji. Również podczas prac domowych zaleca się używanie rękawiczek- to mydło nie tylko odtłuści twój piekarnik- twoją skórę też. Jedynym szarym mydłem używanym do pielęgnacji ciała jest savon noir – czarne mydło. Jest to mydło potasowe wytworzone w 100% z oliwy z oliwek, czasem z dodatkiem zmielonych czarnych oliwek. Jest to tradycyjne mydło używane w zabiegu Hammam, czyli łaźni typowej dla krajów o tradycjach arabskich, np. Turcji, Maroka.  Mydła tego nie używa się do codziennej pielęgnacji, tylko od czasu do czasu do peelingu. Nałożone na skórę w łaźni parowej niezbyt mocno się pieni, ale bardzo zmiękcza naskórek, przygotowując go do peelingu. Następnie wykonuje się peeling szorstką rękawicą tzw. Kessa, czasem z dodatkiem glinki Rhassoul. To pozwala uzyskać niezwykłą gładkość skóry, nie osiągalną innymi sposobami peelingu. Użycie czarnego mydła bez peelingu rękawicą działa jak delikatny peeling enzymatyczny.

Przeglądałam oferty różnych sklepów i stwierdzam, że choć nazwa jest nadal popularna w społeczeństwie, to wcale nie tak łatwo jest kupić szare mydło w dzisiejszych czasach. Można je kupić jako mydło malarskie- do zmywania ścian, mydło ogrodnicze do oprysków roślin oraz… w aptekach do sporządzania różnorakich maści. W internecie jest dostępne czarne mydło do peelingu- savon noir. Ceny są dość wysokie, zważywszy na to, że to co kupujesz, to nie czyste mydło szare, tylko jego wodny rozwór, np. 1l mydła ogrodniczego kosztuje ok. 14 zł. To wystarczy na zaledwie 5 litrów roztworu do oprysków. Na szczęście takie mydło dość łatwo i niezwykle tanio można zrobić w domu. Jest bardzo skuteczne oraz ekologiczne- spróbujcie je zrobić sami.  poniżej znajdziecie recepturę oraz film pokazujący jak je zrobić. Identycznie robi się czarne mydło, tylko receptura jest inna, znajdziesz ją również poniżej.

Obejrzyj film na YOUTUBE: https://youtu.be/4ORFfqkpvSw

Szare mydło do celów gospodarczych:

400gr olej rzepakowy

78 gr wodorotlenek potasu 90% (KOH)- wodorotlenek potasu występuje w różnych stężeniach, sprawdź jakie jest stężenie twojego, być może będziesz musiała dostosować ilość!

152gr woda destylowana

Savon noir

Sposób wytwarzania jest taki sam jak zwykłego szarego mydła- zobacz na filmie. A oto receptura:

400gr oliwa z oliwek

77 gr wodorotlenek potasu 90% (KOH)- wodorotlenek potasu występuje w różnych stężeniach, sprawdź jakie jest stężenie twojego, być może będziesz musiała dostosować ilość!

152gr woda destylowana

Mydło wytwarzanie, historia i skład.

Mydło jest najczęściej używanym kosmetykiem. Sięgamy po nie wielokrotnie w ciągu dnia, towarzyszy nam praktycznie przez całe życie. Główne jego zadanie to zmycie z naszych ciał brudu, zlikwidowanie nieprzyjemnych zapachów, likwidacja drobnoustrojów, które mogły się na nich znaleźć.

Z punktu widzenia chemicznego, mydło jest solą 🙂 Jest to wynik reakcji silnej zasady (ługu) i kwasów tłuszczowych, czyli popularnie mówiąc tłuszczu. Jeżeli chodzi o ług to używa się wodorotlenku sodu( NaOH), który wytwarza mydła twarde lub wodorotlenku potasu (KOH) z którego uzyskuje się mydła w płynie. Tłuszczy można użyć dowolnych. Sprawdzą się zarówno tłuszcze roślinne, jak i te pochodzenia zwierzęcego.  Mydła wytworzone z różnych tłuszczy różnią się pod wieloma względami. Każdy tłuszcz wytwarza mydło o innej twardości, innej pianie, innym kolorze i innych właściwościach czyszczących.

Mydło było znane już w czasach starożytnych. Przez starożytnych było  wykorzystywane do prania, natomiast nie  było używane do mycia ciała. Mydło w tamtych czasach było wytwarzane z ługu pozyskiwanego z popiołu oraz tłuszczu, często łoju pozostałego po uboju zwierząt. Oczywiście starożytni nie mogli dokładnie wymierzyć stężenia zasady w ługu, wszystko było robione „na oko”, więc mydła te były często bardzo żrące. W sam raz do czyszczenia i prania, ale zbyt drażniące dla skóry. Dlatego starożytni oczyszczali ciało oliwą z oliwek.

Mydlarnia w Marsylii
Mydlarnia w Marsylii

Produkcja mydła na większą skalę rozpowszechniła się w Europie w średniowieczu. Nadal było ono środkiem czyszczącym, nie używanym do mycia ciała. Wytwarzano mydło z tłuszczów najpopularniejszych i najtańszych w danym regionie- w rejonie morza Śródziemnego z oliwy z oliwek, w krajach północnych z tłuszczu zwierzęcego, w krajach skandynawskich nawet z tranu. Ług pozyskiwano płucząc popiół drzewny w deszczówce z następnie gotując go tak długo aż część wody wyparowała i ług miał odpowiednie stężenie. Ług musiał być tak silny, by rozpuścić wrzucone do niego piórko.

Savon Noir
Savon Noir
Gotowanie mydła dawniej
Gotowanie mydła dawniej

Była to praca niezdrowa i niebezpieczna a wytworzone mydło tworzyło szarą maź zamiast ładnych kosteczek. W Polsce jeszcze całkiem niedawno na wsiach, prano pościel gotując ją z popiołem. Zabrudzenia, które zazwyczaj są tłuszczowe, reagowały z ługiem, tworząc podczas gotowania mydło i piorąc pościel. Identyczny efekt uzyskujemy, szorując popiołem naczynia, o czym wie każdy harcerz. Ług uzyskiwany z popiołu to ług potasowy, dlatego mydło powstałe z niego jest płynne. Już wtedy zauważono, że mydła wytworzone z oliwy z oliwek są bardziej delikatne i nawilżające od tych wytworzonych z innych tłuszczów. Do dziś pozostała sława mydła marsylskiego czy kastylskiego, jako niezwykle przyjaznego dla skóry. Podobną metodą, jak mydła z popiołu,  po dziś dzień w krajach arabskich wytwarza się peelingujące czarne mydło, czyli savon noir. Oczywiście obecnie używa się wodorotleneku potasu wytworzonego laboratoryjnie, nie wypłukuje się już popiołu drzewnego. Taka technologia pozwala na kontrolę zasadowości mydła, a więc na wytwarzanie jak najbardziej łagodnych mydeł.

Innym sławnym mydłem pochodzącym z Syrii, jest mydło Alep– savon d’Alep. Zawiera ono olejek laurowy, który nadaje mu charakterystyczny ziołowy zapach, niezwykły kolor jasno brązowy na wierzchu i zielony w środku, oraz właściwości lecznicze. Mydło jest bardzo delikatne, można nim myć nawet twarz i doskonale nadaje się do cery tłustej, zanieczyszczonej trądzikowej.

Mydło Alep
Mydło Alep

Gdy nauczono się otrzymywać  wodorotlenek sodu, zaczęto robić również mydła przy jego udziale. Wytwarza on mydła twarde, dobrze myjące i białe, czyli podobne do tych jakie znamy ze sklepów. Podobne ponieważ… większość sklepowych mydeł to wcale nie są mydła ! Są to syntetyczne kostki, składające się ze środków powierzchniowo czynnych. Obecne ustawodawstwo zakazuje takie wyroby nazywać mydłem, dlatego uczciwi producenci nazywają je np. kostki myjące. Gdy spojrzysz na skład prawdziwego mydła to powinnaś zobaczyć z jakiego tłuszczu i z jakiej zasady jest wytworzone. Producenci albo piszą poszczególne składniki osobno, np: aqua (woda), coconut oil (olej kokosowy), Sodium hydroxide (wodorotlenek sodu), po czym następują dodatki zapachowe i barwiące, lub można  pisać w skrócie. Na przykład: Sodium Cocoate oznacza mydło sodowe wytworzone z olejku kokosowego i wodorotlenku sodu, a Potassium Olivate oznacza mydło z oliwy z oliwek i wodorotlenku potasu. Nowoczesne środki myjące, żele, mydła, szampony wytworzone są nie z mydeł a z detergentów SLS (Sodium Lauryl Sulfate) oraz SLES (Sodium Laureth Sulfate). Po wprowadzeniu tych detergentów, wydawało się, że są one cudownymi substancjami, które całkowicie wyprą mydło z obiegu. Nie mają one zapachu, są całkowicie przezroczyste, więc można je dowolnie barwić oraz perfumować, produkują przepiękną pianę oraz można z nich produkować kosmetyki które mają PH zbliżone do naturalnego PH skóry, czyli lekko kwaśne. Na dodatek, nie trzeba do ich produkcji używać drogich tłuszczy ! Niestety z biegiem czasu okazało się, że pomimo przyjaznego PH, detergenty te wysuszają i podrażniają skórę, nie usuwają tak dobrze drobnoustrojów jak mydło a co najgorsze, często są zanieczyszczone 1,4-dioxanem (używanym do ich produkcji), który jest rakotwórczy. Dlatego następuje powolny odwrót od SLSów w kierunku prawdziwego mydła. Pomimo, że mydło ma lekko zasadowy odczyn, to jednak znika on ze skóry po spłukaniu wodą. Ten właśnie odczyn sprawia, że mydło jest tak skuteczne w walce z wirusami i bakteriami. Jeżeli więc wokół panuje jelitówka a ty nie chcesz się zarazić, to lepiej zaopatrz się w prawdziwe mydło, inaczej mycie rąk ma niewielki sens.

Jeszcze o mydle przezroczystym, tzw. glicerynowym. To nieprawda, że wytwarza się je z gliceryny, czy też że zawiera ono więcej gliceryny niż inne. Każde naturalne mydło zawiera duże ilości gliceryny. Tłuszcz rozpadając się pod wpływem ługu tworzy sole oraz glicerynę. Mydło staje się przezroczyste po dodaniu do niego alkoholu. W rzeczywistości jest ono wysuszające i nieprzyjazne dla skóry, dlatego często dolewa się do niego trochę gliceryny, by choć trochę polepszyć jego właściwości.

Mydło jest naturalnym produktem, tak jak wino czy ogórki kiszone i kiedyś było wytwarzane przez gospodynie w domach. Ty też możesz zrobić w domu własne naturalne mydełko. Jest to i łatwe i trudne jednocześnie. Łatwe ponieważ wystarczy trzymać się receptury i zazwyczaj mydło wyjdzie dobre. Ale z drugiej strony, często się ono nie udaje- wychodzi zbyt kruche, zbyt miękkie czy w inny sposób złe. Dlaczego? Ponieważ na produkcję mydła ma wpływ bardzo wiele czynników: temperatury składników i otoczenia, wilgotność, jakość tłuszczy itp. I choć nie zawsze wyjdzie i też wcale nie jest taniej niż kupienie naturalnego mydła w sklepie, to jednak zabawa jest bardzo wciągająca.

Poniżej możesz zobaczyć film jak robię mydło sodowe. Jeszcze niżej zamieszczam jego recepturę, gdybyś chciała spróbować sama. Trzymaj się ściśle receptury,waż wszystko na dokładnej wadze, nie zamieniaj tłuszczy na inne, ani nie zmieniaj proporcji, bo mydełko może wyjść żrące !

200gr olej palmowy (może być margaryna „planta”)

200gr olej kokosowy (do kupienia w dobrym sklepie spożywczym lub przez internet)

80 gr oliwy z oliwek (najtańsza jaką znajdziesz, czym jaśniejsza i mniej pachnąca tym lepsza)

185gr woda destylowana (koniecznie destylowana, kupisz w sklepie a na pewno na stacji benzynowej, porządnie schłodź ją przed użyciem)

81gr wodorotlenku sodu (kupuj tylko czysty wodorotlenek w sklepie chemicznym lub przez internet)

barwniki, aromaty- możesz eksperymentować, nie mam w tym dużego doświadczenia, bo często otrzymuje się zupełnie coś innego niż się włożyło 🙂

Po pokrojeniu w kostki mydło musi leżakować od 4 do 6 tygodni zanim będzie nadawało się do użycia !