Witamina C, ważna i w diecie i w kosmetyce.

Dzika róża
Dzika róża- naturalne źródło witaminy C

Witamina C to jedna z najbardziej znanych witamin. Każdy z nas wie jak wielka jest jej rola w zachowaniu zdrowia naszego organizmu.

Witamina C w diecie

Zazwyczaj przypominamy sobie o niej podczas przeziębienia, ponieważ jak wieść gminna niesie pomaga w szybszym wyleczeniu niewielkich infekcji. Czy wiesz jednak, że żadne badania nie potwierdziły pozytywnego wpływu przyjmowania witaminy C na długość infekcji. Przyjmowanie więc suplementów witaminy C raczej nie ma sensu. Za to jedzenie owoców jest zawsze bardzo korzystne dla zdrowia. Witamina C działa w naszym organiźmie na wiele sposobów: poprawia pracę układu krążenia, zapewnia prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, wykazuje działanie bakteriobójcze a także działa przeciwnowotworowo. Niestety wit. C nie jest w stanie wyleczyć nikogo z nowotworu. Jej działanie polega na niszczeniu wolnych rodników, które są odpowiedzialne za powstawanie niektórych typów nowotworów, ale także za przedwczesne starzenie się. Walka z wolnymi rodnikami jest szczególnie ważna dla osób, które żyją w smogu lub palą papierosy.

Czarna porzeczka
Czarna porzeczka to prawdziwa bomba witaminowa.

Obie te substancje dostarczają naszemu organizmowi potężną dawkę zabójczych wolnych rodników. Wit. C uczestniczy też w procesie syntezy kolagenu, który sprawia, że nasze stawy są elastyczne, dziąsła dobrze trzymają zęby, nie jesteśmy narażeni na cellulit i rozstępy. Warto więc zapewnić sobie odpowiednią podaż wit. C. Nie warto jednak inwestować w suplementy diety.  Badania wykazały jednoznacznie, że syntetyczna wit. C  nie wchłania się tak dobrze jak ta pozyskane z naturalnych produktów, a po drugie krócej utrzymuje się w organiźmie. W dzisiejszym świecie, gdy warzywa i owoce są dostępne przez cały rok, niedobory witaminy C występują naprawdę sporadycznie, ponieważ jest ona bardzo rozpowszechniona w pożywieniu. Wśród produktów, które zawierają wit. C, króluje owoc dzikiej róży, papryka, natka pietruszki, brukselka, jarmuż, truskawki, owoce cytrusowe.  Wystarczy więc dieta zawierająca owoce i warzywa, aby dostarczyć sobie odpowiednią ilość wit. C. Niestety witamina ta jest bardzo nietrwała, jej ilość w produkcie zmniejsza się wraz z gotowaniem, obieraniem ze skórki, suszeniem i inną obróbką. Z tego powodu dobrze jest jeść świeże owoce czy warzywa kilka razy dziennie.

Witamina C w kosmetyce

Krem z wyciągiem z cytrusów
Krem z wyciągiem z cytrusów – witamina C dla skóry

Witamina C jest jedną z najlepiej przebadanych w kosmetyce substancji. Jest też jedną z niewielu substancji, której działanie przeciwstarzeniowe zostało potwierdzone licznymi badaniami naukowymi. Zastosowanie tej witaminy w pielęgnacji cery przynosi korzyści wszelkim typom skóry, jest ona pod tym względem niezwykle uniwersalna.  jak już wspomniałam wcześniej, chroni ona nas przed wolnymi rodnikami, które atakują również skórę z zewnątrz, niszcząc i siejąc spustoszenie. Witamina C działa rozjaśniająco, regulując poziom wydzielanej przez skórę melaniny. Z jej pomocą pozbędziemy się przebarwień posłonecznych, plam wynikających ze starzenia się skóry ale także ciemnego zabarwienia plam potrądzikowych itp. Pomoże rozjaśnić naturalne piegi. Jej działanie rozświetlające wynika również z tego, że złuszcza ona delikatnie naskórek, dzięki czemu skóra jest gładsza, delikatniejsza, pełna blasku. Bardzo ważnym jej działaniem jest stymulacja produkcji kolagenu. Bez tej witaminy kolagen przestaje się wytwarzać co prowadzi do choroby zwanej szkorbutem. Niedostatek kolagenu w naszej skórze powoduje, niezależnie od wieku, utratę jej jędrności i sprężystości. Taka skóra zaczyna obwisać, tworzą się w niej głębokie zmarszczki i bruzdy, staje się bardzo cienka, jakby „papierowa”.

Krem rokitnikowy
Rokitnik to bardzo cenny owoc. Warto włączyc go nie tylko w kosmetykę, ale także w dietę.

Oczywiście kolagenu ubywa nam cały czas z wiekiem i jeżeli będziemy miały szczęście dożyć starości, to taka nas właśnie czeka przyszłość, ale często ten proces jest znacznie przyspieszony u młodych osób poprzez nadmierne opalanie się. Promienie UV na wiele sposobów niszczą naszą skórę, a jednym z nich jest niszczenie witaminy C. Dlatego nawet latem krem z witaminą C jest bardzo dobrym wyborem. Jednak z witaminą C w kosmetykach jest ten sam problem co w żywności- jest ona dosyć nietrwała. Dlatego niewiele kosmetyków ją zawiera, sprawia ona producentom wiele problemów. Dobrym rozwiązaniem jest stosowanie naturalnych kosmetyków z wyciągami z owoców, które są naturalnie w nią bogate. Można również z tych samych owoców czy warzyw, przygotowywać sobie domowe maseczki, które dostarczą naszej skórze tej cennej witaminy.

Witamina C lewoskrętna, prawoskrętna i inne mity

W internecie krążą różne mity na temat witaminy C, które aktualnie żyją własnym życiem. Najgroźniejszym z nich jest ten, że witamina C leczy raka. Przyjmowanie nawet dużych dawek witaminy C nie zaszkodzi twojemu zdrowiu (o ile masz zdrowe nerki), ale na pewno nie wyleczy raka. Absolutnie nie można rezygnować z leczenia nowotworu proponowanego przez normalną medycynę.  Kolejnym bardzo częstym mitem jest oferowanie tzw. lewoskrętnej witaminy C. Nie wdając się w teorie chemiczne, bo rodzajów skrętności jest kilka a oszuści nigdy nie mówią o który im chodzi, trzeba stwierdzić, że witamina C występuje zawsze w jednej formie. Nie warto więc przepłacać za witaminę, którą natura oferuje nam w tak pysznej i taniej formie.

Małe zmiany- duży efekt dla ekologii

Poniżej przedstawiam Wam kilka prostych rzeczy, które możecie zrobić by żyć bardziej ekologicznie. To proste rzeczy, nie wymagają wiele wysiłku a pglobalnie przynoszą mnóstwo korzyści.

  1. ekologiczne zakupy
    Zakupy ekologiczne

    Kupuj mądrze. Kupujemy za dużo rzeczy. Część z nich używamy raz, dwa razy a potem te rzeczy zalegają nam bezużytecznie w szafkach. Część z nich kupujemy w tak złej jakości, że bardzo szybko nadają się tylko na śmietnik. Kupowanie ekologiczne, to kupowanie wyłącznie rzeczy niezbędnych, ale w jak najlepszej jakości.  Chodzi o to, żebyśmy mogli te rzeczy używać długo, bo w ten sposób produkujemy mniej śmieci. Choć zajmuje to trochę czasu, to jednak najlepiej jest przed zakupami sporządzać listę potrzebnych produktów. Impulsywne zakupy, to najczęściej zakupy podczas których kupujemy rzeczy niepotrzebne oraz w zbyt dużej ilości. Najczęstszym impulsem do kupowania zbędnego plastiku są dla nas dzieci. Dzieciom nie potrafimy się oprzeć i kupujemy kolejną beznadziejną zabawkę, albo nadziewane plastikiem jajko, które zaraz wylądują w koszu. Jednak warto tłumaczyć im, że lepiej kupić jedną naprawdę wymarzoną zabawkę niż mnóstwo plastikowego badziewia, o którym zaraz zapomną. Mądre zakupy, to zakupy z własną, wielorazową torbą na zakupy. Przemyślmy również sprawę kupowania żywności- Polska przoduje wśród krajów, które marnują żywność. Czy na pewno zjemy tyle, ile kupiliśmy ? Czy musimy kupować na zapas? Wybierajmy też krajowe warzywa, owoce, ryby i inne produkty. Kupowanie lokalnych produktów to znaczne korzyści dla środowiska. Staraj się wybierać produkty, które zostały wyprodukowane z poszanowaniem środowiska naturalnego, odpowiednie oznaczenia znajdziesz na etykietach.

  2. Recykling
    Recykling daj rzeczom nowe życie

    Daj rzeczom drugie życie. No dobra, byłaś w sklepie, zapomniałaś torby wielorazowej i przyniosłaś do domu mnóstwo jednorazowych foliówek. Możesz je wykorzystać, np. jako worki na śmieci, w ten sposób szkoda dla środowiska będzie mniejsza. Wymiana z innymi ubrań, sprzedawanie niepotrzebnych rzeczy, zamiast wyrzucania, to wszystko są działania, które nie tylko są pro-ekologiczne, ale przyniosą Ci również korzyści finansowe. I znowu pole do popisu mają tutaj rodzice dzieci, które bardzo szybko rosną i często nie zdążą zniszczyć ubrań, zabawek, sprzętu sportowego a już trzeba wymienić go na nowy. Kto ma zdolności do majsterkowania, może je wspaniale wykorzystać i ze zbędnych rzeczy stworzyć coś nowego. Na przykład z kartonów, szmatek, sznurków, można robić fantastyczne zabawki dla zwierząt. Internet jest pełen inspiracji. Segregowanie śmieci, również pozwala wykorzystać surowce wtórne jeszcze raz, z wielkim pożytkiem dla środowiska.

  3. Ekologiczna żywność
    Ekologiczna żywność

    Nie wyrzucaj żywności. Staraj się w jak najmniejszym stopniu marnować żywność. Produkcja żywności wiąże się z ogromnym zniszczeniem środowiska naturalnego: zabieramy tereny siedliskowe dzikim zwierzętom i roślinom, wydzielamy mnóstwo dwutlenku węgla, opryskujemy środowisko chemią oraz zużywamy mnóstwo wody. Dlatego kupuj tylko tyle żywności ile jesteś w stanie zjeść. Jeżeli masz możliwość, załóż kompost aby tam przetwarzać resztki lub … załóż hodowlę drobiu. Hodowla drobiu jest teraz bardzo modna na zachodzie, ponieważ daje dwie korzyści: pozbywasz się resztek z kuchni i masz świeże, zdrowe jajka 🙂

  4. Temperatura
    Temperatura

    Troszeczkę chłodniej, troszeczkę cieplej. Komfort cieplny jest bardzo ważny dla każdego z nas, ale być może dasz radę przeżyć w mieszkaniu o 1 stopień chłodniejszym zimą lub o 1 stopień cieplejszym latem? Ogrzewanie domów, tak samo jak klimatyzacja, wiąże się z ogromnym kosztem do środowiska. Ogrzewanie gazem, drewnem czy węglem powoduje wydzielanie do atmosfery dużych ilości dwutlenku węgla oraz substancji smolistych powodujących smog. Wcale nie jest lepiej, jeżeli ogrzewasz swój dom prądem, lub też włączyłaś klimatyzację. W Polsce większość prądu pochodzi z elektrowni węglowych, więc używając prądu, tak naprawdę spalasz węgiel.

Bardzo sucha skóra- bardzo duży problem

Po wizycie w drogerii i obejrzeniu ogromnej liczby nawilżających  kremów, toników,lotionów, balsamów i wszelkiej innej maści kosmetyków nawilżających, możesz mieć wrażenie, że z suchą skórą można łatwo sobie poradzić. Nic bardziej mylnego. Sucha skóra może być ogromnym utrapieniem dla osób, które jej doświadczają.

Sucha skóra to dla niektórych problem przejściowy a dla innych trwały. Wysuszenie skóry ma  różne stopnie nasilenia:

  1. Ściągnięcie – jest to specyficzne uczucia, jakby ściągania, kurczenia się skóry,
  2. Szorstkość– niewystarczająca ilość wody w skórze powoduje, że naskórek wysycha szybciej niż powinien i staje się szorstki, nierówny. Skóra traci ładny kolor, powierzchniowa wysuszona warstwa naskórka nadaje jej szary odcień. Bardzo szybko skórę pokrywa siateczka maleńkich zmarszczek, które będą powiększać się z czasem.
  3. Pieczenie, swędzenie – popękany, wysuszony naskórek przestaje stanowić dla skóry odpowiednią barierę ochronną. Skóra o wiele szybciej się podrażnia. Jest bardziej podatna na zanieczyszczenia z powietrza, alergeny, podrażnienie wywołane działaniem słońca oraz na coraz szybsze wysychanie.
  4. Łuszczenie się – wysuszanie i pękanie naskórka, powoduje jego przyspieszone złuszczenie, co jest widoczne w postaci mniejszych czy większych białych płatków, lub przylegających do skóry suchych łusek.
Prawidłowa skóra
Prawidłowo nawilżona skóra, posiada w wystarczającej ilości czynniki nawilżające w skórze właściwej, oraz lipidy między komórkami naskórka. Wilgoć pozostaje wewnątrz.

Aby skóra była odpowiednio nawilżona, konieczne jest prawidłowe funkcjonowanie dwóch mechanizmów. Pierwszym są tzw. NMF (natural moisturising factors), które znajdują się w naskórku i skórze właściwej. Są to substancje, które wiążą duże ilości wody i tym samym utrzymują nawilżenie skóry. Są to: mocznik (urea), kwas mlekowy, inne sole i cukry. Są to substancje, które tak jak np.  żelatyna wchłaniają duże ilości wody, ale nie zapobiegają jej odparowaniu. Żeby woda nie wyparowywała szybko z naskórka konieczne jest działanie lipidów, czyli tłuszczy wytwarzanych przez skórę, które ograniczają parowanie. Jeżeli jeden z tych mechanizmów zawodzi, mamy do czynienia z suchą skórą.

Gdy brakuje w skórze NMF, wówczas nic nie zatrzymuje wody w skórze, więc jest ona sucha. Mechanizmy skóry starają się usilnie jak najbardziej ograniczyć parowanie i skóra produkuje coraz więcej sebub. To może się skończyć łojotokiem z jednoczesnym suchym, łuszczącym się naskórkiem.

Gdy natomiast sebum jest produkowane w zbyt małej ilości, bądź te jego skład jest niewłaściwy, wówczas nic nie stanowi bariery pomiędzy naskórkiem a środowiskiem zewnętrznym i skóra bardzo szybko wysycha. Staje się cienka, pergaminowa, matowa, pokryta siateczką zmarszczek. Ta sytuacja często dotyczy skóry narażonej na agresywne środki chemiczne, jak np. detergenty.

Niestety gdy coraz bardziej „dorastamy” oba te mechanizmy w naszej skórze zaczynają szwankować i z wiekiem skóra staje się coraz bardziej sucha.

Skóra sucha
Skóra sucha cierpi na brak czynników nawilżających oraz lipidów zapobiegających parowaniu. Cała wilgoć wyparowuje ze skóry.

Czynniki, które najczęściej powodują wysuszenie skóry to:

  1. Wilgotność zewnętrzna– bardzo suche powietrze w sposób oczywisty mocno wysusza skórę. W Polsce takie warunki występują podczas mrozu w zimę. Mroźne powietrze jest bardzo suche, do tego dochodzi suche, ogrzewane powietrze w pomieszczeniach i już mamy problemy. Bardzo suche powietrze występuje też w pomieszczeniach klimatyzowanych. Do czynników klimatycznychwysuszających skórę należy również promieniowanie UV.
  2. Wiek– niestety im jesteśmy starsze, tym nasza skóra staje się coraz bardziej sucha. Winę za to ponosi zmniejszone wydzielanie sebum oraz niedobór czynników nawilżających NMF wewnątrz skóry.
  3. Dieta/ odwodnienie– jeżeli jesteś odwodniona to w sposób zupełnie oczywisty twoja skóra również będzie przesuszona. Także niedobór pewnych składników odżywczych może zaburzyć delikatną równowagę twojej skóry.
  4. Leki/choroby– niektóre leki i choroby również mogą przyczyniać się do przesuszania skóry.
  5. Zewnętrzne środki drażniące/ wysuszające– problem z suchą skórą dłoni mają najczęściej osoby, które często stykają się z detergentami, środkami czyszczącymi, lub są zmuszone często myć dłonie- np. lekarze.
Jak sobie radzić z suchą skórą
Jak sobie radzić z suchą skórą

Możesz spróbować poradzić sobie z suchą skórą sama, jeżeli problem nie jest bardzo poważny.

Jak sobie radzić z suchą skórą:

  1. Wyeliminuj czynniki zewnętrzne: nawilżaj powietrze w domu, oszczędnie używaj klimatyzacji i ogrzewania. Równie oszczędnie należy korzystać ze słońca i solarium, które bardzo silnie wysusza naskórek. Unikaj gorących kąpieli i pamiętaj aby bezpośrednio po myciu od razu nawilżać ciało. Mimo, że wydaje się że woda powinna nawilżyć twoją skórę, niestety tak nie jest. Gdy woda odparowuje z powierzchni skóry porywa ze sobą również tą wilgoć, która znajdowała się w naskórku, co sprawia, że jest on jeszcze bardziej suchy. Dla osób o suchej skórze o wiele bardziej korzystny jest szybki prysznic niż wylegiwanie się w wannie pełnej bąbelków. Jeżeli jednak uwielbiasz kąpiel, dodaj do niej olejek zamiast pieniącego się płynu. Pamiętaj: wszystko co się pieni wysusza skórę !  Noś rękawiczki zawsze gdy to możliwe przy pracach domowych.
  2. Zmień dietę – pij sporo wody, herbatek ziołowych, zielonej herbaty. Musisz wziąść pod uwagę, że napoje takie jak kawa, piwo, napoje energetyczne itp. zwiększają diurezę, czyli jeszcze bardziej odwadniają organizm. Osobom z problemem suchej skóry często bardzo pomaga zwiększenie w diecie ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych, a więc większa ilość olejów roślinnych. Bardzo dobry skład ma olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia oraz oliwa z oliwek. można też łykać kapsułki z olejem z ogórecznika czy też wiesiołka. Zimą świetnym uzupełnieniem diety jest tran, który zawiera mnóstwo składników pomagających utrzymać piękno i zdrowie.
  3. Używaj kosmetyków, które wyrównują braki czynników nawilżających oraz lipidów.  Kosmetyki przeznaczone do skóry suchej powinny być bardzo delikatne, ponieważ sucha skóra jest najczęściej podrażniona przez to, że jej bariera ochronna nie działa prawidłowo. Wybierając kosmetyki należy pamiętać o tym, aby do prania swoich ubrań również używać bardzo łagodnych detergentów czy płynów do płukania. Resztki tych środków chemicznych pozostają na ubraniach i mogą podrażniać suchą skórę. Jeżeli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne to bardzo skuteczne są kosmetyki zawierające mocznik (Urea). Pamiętacie pewnie, że jest to jeden z naturalnych czynników nawilżających znajdujących się w skórze. Dodatkowo, kosmetyki powinny zawierać lipidy, które zapobiegają wyparowywaniu wody z naskórka. W tej roli świetnie sprawdzają się różne naturalne olejki, ceramidy, lanolina (tłuszcz z wełny owczej). W kosmetykach tradycyjnych tą rolę wypełnia parafina lub wazelina, czyli tłuszcz pochodzący z przetwórstwa ropy naftowej. Ważną rzeczą jest dobranie odpowiedniego, bardzo łagodnego środka myjącego. Do twarzy najlepiej stosować delikatne mleczka czy płyny micelarne, natomiast do ciała oliwkowe, naturalne mydła lub żele do mycia oparte na betainie. Kosmetyki delikatne to takie, które mają prosty skład i jak najmniej składników takich jak środki zapachowe, barwniki i środki konserwujące. Wszystkie te składniki najczęściej odpowiadają za podrażnienia. Bardzo sucha skóra często się łuszczy, jeżeli nie jest podrażniona, można zastosować delikatny enzymatyczny peeling, aby pozbyć się łuszczącego naskórka. Trzeba z nim uważać, musi być bardzo delikatny. Należy unikać agresywnych, intensywnych peelingów.

Sucha skóra to nie tylko niewygoda i problem estetyczny, jest ona sklasyfikowana jako jednostka chorobowa ! Jeżeli masz duży, trwały  problem z suchą skórą- powinnaś się udać do dermatologa, który dokładnie zdiagnozuje problem i zaleci właściwą terapię.

Domowy tonik z octem

Tonik możesz tez przygotować z octu kupionego w sklepie lub przygotować ocet samodzielnie.

Tonik z zawartością octu przywraca skórze naturalne PH, nawilża, wygładza, usuwa przebarwienia i odmładza skórę. Powinnaś go używać, zwłaszcza jeżeli używasz do mycia twarzy naturalnego mydła, co zresztą bardzo Ci polecam.

Swoje działanie zawdzięcza zawartości kwasu octowego oraz kwasom AHA charakterystycznym dla owoców z których  go wykonano. Zawiera on również całe bogactwo witamin i minerałów zawartych w owocach z których go wykonano. Między innymi tak cenną dla skóry witaminę C.

Kwasy AHA działają na skórę silnie nawilżająco a w większych stężeniach złuszczają naskórek, wybielają przebarwienia i odmładzają skórę.

Tonik, który stosujemy na co dzień, nie powinien być zbyt intensywny, powinien przywrócić skórze prawidłowe PH, usunąć resztki środków myjących (mydła, żele, mleczka) i nawilżyć naskórek.

Receptura jest niezwykle prosta:

1 szklanka wody (destylowanej lub przegotowanej)

0,5 łyżeczki octu domowego z owoców lub jabłkowego ze sklepu

Taki tonik ma PH ok. 5,5 czyli idealne PH dla naszej skóry, jest delikatny ale wspaniale nawilżający. Ja taki tonik trzymam w buteleczce ze spryskiwaczem i spryskuję nim twarz oraz włosy, które też uwielbiają działanie octu. Można używać go do całego ciała, w tym stężeniu zapach octu jest niewyczuwalny. Kolor również nie ma znaczenia.

Teraz chwilka o składnikach: dobrze jest używać wody destylowanej, ponieważ jest ona pozbawiona wszelkich bakteriioraz związków mineralnych i nasz tonik po prostu jest dłużej przydatny do użycia. W wodzie wodociągowej, również mineralnej jest mnóstwo minerałów, które mogą zareagować z kwasami i po prostu pozbawić ich działania. Nie powinno się używać gazowanej wody mineralnej, ponieważ taka woda ma odczyn kwaśny, uzyskany tonik po dodaniu octu będzie miał wysoką kwasowość. Możesz natomiast użyć hydrolatu, wody kwiatowej, odpowiedniego do swojego typu cery.

Raz lub dwa razy w roku możesz zastosować intensywną kurację kwasami. Taka kuracja rozjaśni twoją cerę, zmniejszy przebarwienia, zmarszczki, nawilży ją i pobudzi do produkcji kolagenu. Ponieważ skóra potraktowana silnymi kwasami staje się bardziej podatna na słońce, powinnaś wybrać jak najciemniejsze miesiące roku: idealne na to są listopad i grudzień. Pomimo ciemności i tak będziesz musiała zabezpieczyć skórę kremem z wysokim filtrem przeciwsłonecznym- minimum SPF 30 w trakcie kuracji i przez ok. tydzień później.

Przepis na silniejszy tonik jest taki sam jak na słabszy, trzeba tylko dodać więcej octu. Zwiększanie stężenia octu trzeba robić stopniowo, aby przyzwyczaić skórę. Cała kuracja powinna potrwać ok 10 dni a ocet powinien osiągnąć maksymalne stężenie 20%. Do takiej kuracji należy użyć ocet o jasnym kolorze (np. jabłkowy) aby nie zafarbował skóry.

Proponuję zacząć kurację od zrobienia toniku z 200ml wody destylowanej i 10ml (2 łyżeczki do herbaty) octu. Następnie co drugi dzień dolewać do niego 5ml octu (1 łyżeczkę) i dopełniać wodą do 200ml. W ten sposób w 9 dniu osiągniemy maksymalne stężenie 30ml octu w 200ml wody czyli 15%. Możesz zwiększyć to stężenie dolewając w dniu 7 i 9 po dwie łyżeczki octu.

Podczas takiej kuracji musisz się przygotować (głównie psychicznie 🙂 ) na swędzenie, łuszczenie się naskórka oraz wypryski. Jednak warto, bo niedogodności trwają kilka dni, a potem cera jest jak marzenie.

Mam nadzieję, że przekonałam Cię do samodzielnego przygotowania toniku octu.

Octowa płukanka do włosów- naturalny blask i miękkość

Oto kolejny odcinek o tym do czego możesz wykorzystać ocet domowej produkcji. Do wykonania takiej płukanki, możesz użyć także octu winnego lub jabłkowego kupionego w sklepie.

Dzięki tej płukance twoje włosy staną się miękkie i bardzo błyszczące. Kwasy zawarte w occie zamykają łuski włosów. To sprawia, że włosy są gładkie, mniej się plączą i stają się błyszczące. Dodatkowo kwas octowy bardzo dobrze rozpuszcza wszelkie minerały zawarte w wodzie i wypłukuje je z włosów. Wiele polskich miast oferuje mieszkańcom twardą wodę. Taka woda powoduje powstawanie kamienia na naczyniach, armaturze sanitarnej, te same minerały osadzają się w naszych włosach powodując ich sztywność i brak połysku. Kolejnym problemem związanym z twardą wodą jest to, że mydła mniej się w niej pienią. Z pewnością zauważyłaś ten efekt podczas podróży- nasze włosy po umyciu są zupełnie inne w różnych miejscowościach! Słabe rozpuszczanie mydła to też słabe wypłukiwanie środków myjących z włosów, a pozostałości resztek szamponów we włosach i na skórze głowy to powód sztywności i splątania oraz możliwość podrażnień i łupieżu. I tutaj z pomocą przychodzi ocet: ponieważ wytrąca on z wody osady mineralne, to woda staje się bardzo miękka i łatwo spłukuje pozostałości szamponów. Jeżeli myjesz włosy naturalnym mydłem lub sodą, to octowa płukanka jest konieczna aby spłukać je z włosów do końca.

Płukanka octowa może pomóc Ci także w delikatnej zmianie odcienia włosów. Jeżeli użyjesz octu przygotowanego z cytryn- płukanka będzie rozjaśniać jasne włosy. Użycie octu czerwonego- np. winnego, z czarnych porzeczek, z wiśni, zneutralizuje żółte odcienie pojawiające się szczególnie we włosach farbowanych. Jednak by zmienić odcień włosów musisz zrobić płukankę o wysokim stężeniu octu. Płukanki w mniejszych stężeniach chronią kolor włosów farbowanych, ponieważ domykają ich łuski, dzięki czemu pigmenty nie utleniają się tak szybko. Płukanki octowe w wyższych stężeniach powodują, że włosy się mniej przesuszają, co bardzo docenią posiadaczki włosów przetłuszczających się.

Przygotowanie takiej płukanki jest banalnie proste- mieszamy wodę i ocet w proporcji 1 łyżka stołowa octu na szklankę wody.  Zawartość octu można zwiększyć nawet do pół szklanki octu na pół szklanki wody, ale tak jak pisałam to będzie przesuszać włosy, więc polecam tylko osobom mającym problemy z ich przetłuszczaniem się. Najlepiej użyć zimnej wody, to dodatkowo wygładza włosy. Płukanki możesz też przygotować mieszając ocet z naparami z ziół. Jest wiele ziół, które zmieniają kolor włosów, np. rumianek, orzech włoski lub je wzmacniają, np. skrzyp, pokrzywa. O działaniu ziół na włosy napiszę innym razem, teraz jak stosować taką płukankę.

Płukanką należy spłukać włosy na samym końcu ich mycia i  nie płukać już więcej wodą. Jeżeli myjesz włosy mydłem lub sodą, to musisz użyć płukanki octowej także pomiędzy szamponem a odżywką. Czyli schematy mycia w zależności od użytych kosmetyków są następujące:

1. szampon – płukanie wodą – odżywka do spłukiwania- płukanie wodą- płukanka octowa

2. szampon- płukanie wodą – płukanka octowa – odżywka bez spłukiwania

3. mydło naturalne lub soda oczyszczona- płukanie wodą- płukanka octowa- odżywka- płukanka octowa

Płukanka różnie pachnie w zależności od stężenia octu, ale nie musisz się tym martwić- zapach octu na pewno nie pozostanie w twoich włosach po ich wysuszeniu.

Najlepszy naturalny odświeżacz powietrza do łazienki

Ciągle poszukuję pięknych zapachów do mojego domu. Nie mogę używać chemicznych zapachów w domu. Po pierwsze mój dom jest pełny alergików, a sztuczne zapachy, szczególnie w postaci sprayu mogą nasilać czy wręcz powodować astmę, a poza tym sama jestem dosyć wyczulona na zapachy i zazwyczaj przeszkadzają mi te sztuczne.

Poszukując naturalnych zapachów staram się znaleźć takie, które są trwałe i intensywne. Jeżeli porządnie zastanowicie się nad naturalnymi zapachami, to z pewnością stwierdzicie, że najsilniej i najtrwalej pachnie ryba, cebula i czosnek:) Hmmm, powinny jeszcze być świeże i przyjemne.

Dzisiaj chciałam napisać Wam o moim ostatnim odkryciu, jeżeli chodzi o odświeżanie atmosfery w łazience.  Jest to szczególne pomieszczenie, w którym świeżość jest jak najbardziej pożądane a tym trudniejsza do osiągnięcia, gdyż łazienki są z reguły niezbyt duże, pomieszczenia te stoją zamknięte i przepływ powietrza jest tam tylko wtedy gdy my tam przebywamy.

Moim łazienkowym hitem jest świeża mięta. Mam miętę w ogrodzie i wystarczy jeden malutki bukiecik w wazoniku aby bardzo skutecznie odświeżyć powietrze na kilka dni. Świeża mięta pachnie bardzo pięknie, ale dla kogoś kto wchodzi do łazienki wcale nie jest oczywiste że to mięta. Pachnie świeżością. Ponadto mięta w wazonie bardzo ozdobnie wygląda.  Jeszcze intensywniej pachnie mięta, która więdnie, czyli pozostawiona bez wody. Niestety jej zapach utrzymuje się krócej, no i sama niezbyt dekoracyjnie wygląda.

Mięta występuje w bardzo wielu gatunkach, jej wielkość i zapach mogą się bardzo różnić między sobą. Jeżeli nie masz ogrodu możesz miętę hodować na parapecie w doniczce.  Te osoby, które mają okno w łazience wygrały los na loterii. Ja niestety nie mam okna. Wyjście z tego jest takie, że można hodować miętę gdzie indziej i tradycyjnie zrywać z niej bukiet. Można też mieć więcej doniczek z miętą (3-4)  i rotacyjnie wkładać po jednej do łazienki na dzień- dwa a resztę trzymać na parapecie. Takie krótkotrwałe zaciemnienie roślinie nie zaszkodzi a będzie ona zapewniać nam piękny zapach. Mięta lubi półcień, obfite podlewanie i żyzną ziemię.

Pamiętaj też, że każda mięta jest jadalna. Kwiaty mięty również są jadalne i mogą stanowić niebanalny dodatek do deserów.

Mięta występuje w setkach odmian. Oto kilka ciekawych odmian dobrych do uprawy doniczkowej:

1. Mięta cytrynowa- Mentha spp Hillary’s Sweet Lemon- dorasta do wysokości 30cm, ma zielone liście i purpurowe kwiaty. Zapach bardzo silny miętowo- cytrynowy.

mentha lemon

2. Mięta bananowa- Mentha arvensis Banana- wolno rosnąca, niewielka mięta, której zapach ma domieszkę zapachu bananów.

mięta bananowa
mięta bananowa

3. Mięta czekoladowa – Mentha x piperita f. citrata Chocolate- niewielka mięta z domieszką zapachu czekolady. Ma ciemnozielone liście i białe kwiaty.

mięta czekoladowa
mięta czekoladowa

4. Mięta ananasowa-  Mentha suaveolens Variegata (Pineapple)- pachnie ananasowo i ma ozdobne biało- zielone listki.

mięta ananasowa
mięta ananasowa

5. Mięta jeżynowo-śmietankowa- Mentha spp Berries and Cream- ma bardzo ładne ciemnozielone listki, ładny pokrój i miętowy zapach. Jest ulubienicą barmanów i kucharzy z uwagi na swój niezwykły owocowy smak.

mięta jeżynowo-śmietankowa
mięta jeżynowo-śmietankowa

Przetrwać upały – zrób domowy spray do torebki

Upały dają nam mocno w kość, ale są dobre sposoby aby poprawić sobie jakość życia nawet w ten trudny czas. Jeżeli zapytacie mnie o najlepszy sposób na upał, to oczywiście jest to hamak pod palmą, nad brzegiem morza i drink z parasolką w ręce 🙂 Niestety nie zawsze życie jest tak hojne, żebyśmy mogły wypoczywać.

Upały są nie tylko uciążliwe, ale wręcz niebezpieczne dla naszego zdrowia, dlatego pamiętacie na pewno, aby w czasie upałów dużo pić. Woda także przydaje się do schłodzenia ciała i przyniesie nam ulgę podczas spiekoty. Mam w domu dyżurną buteleczkę ze sprayem i w czasie upałów noszę ją w torebce i spryskuję twarz oraz kark. To przynosi ogromną ulgę. Małą buteleczkę ze sprayem możecie kupić w drogerii, ja swoją kupiłam w Rossmanie.

A oto co można do niej wlać:

1. Woda mineralna– super pomysł, woda powinna być niegazowana. Gazowana woda ma kwaśny odczyn, który może podrażniać skórę podczas upałów. Zwróć uwagę, żeby woda była średnio-  lub wysoko- zmineralizowana. Taka woda oddaje skórze minerały i nawilża ją. Woda pozbawiona minerałów, lub o niskiej zawartości minerałów wysusza skórę, zamiast ją nawilżać. Woda nigdy nie powoduje uczuleń ani podrażnień.

2. Słaby napar z rumianku lub hydrolat rumiankowy – odświeża, pięknie pachnie, zmniejsza zaczerwienienia i podrażnienia. Napar z rumianku ma żółty kolor, dlatego powinien być bardzo słaby, aby nie zostały nam żółte plamy na twarzy i ubraniach.  Hydrolat rumiankowy to woda pozostała po uzyskiwaniu olejku eterycznego z rumianku, również pięknie pachnie, również uspokaja skórę, jest natomiast bezbarwny co stanowi wielką zaletę. Rumianek lekko rozjaśnia jasne włosy, również brwi i rzęsy, jeżeli chciałabyś tego uniknąć – wybierz inną opcję.

3. Wyciąg ze świeżego ogórka– kawałek ogórka zetrzyj na tarce, wrzuć do wody i chwilę w niej potrzymaj. Następnie przecedź wodę przez gęste sitko, przelej do spryskiwacza i masz wspaniały orzeźwiający spray, przydatny szczególnie do cery tłustej. Odświeża, matuje, zmniejsza pory i ujędrnia skórę. Taki sam efekt osiągniesz dodając kropelkę olejku z nasion ogórka do wody.

4. Aloes– jeżeli uprawiasz na parapecie świeży aloes, możesz postąpić z nim zupełnie tak jak z ogórkiem powyżej. Możesz też użyć do wody trochę koncentratu, soku, czy suszu z aloesu. Aloes wspaniale nawilża i odświeża.

5. Napar z zielonej herbaty– wspaniale orzeźwia, nawilża oraz zwalcza wolne rodniki, których mnóstwo jest w klimatyzowanych pomieszczeniach oraz w dużych miastach.

Taki spray nie ma długiego terminu przydatności, nie należy zostawiać go w rozgrzanym samochodzie. Codziennie należy umyć butelkę i przygotować nowy. Chyba, że będziesz go przechowywać w lodówce, wtedy może postać 3-4 dni.

Pamiętaj, że podczas upalnej pogody twoja skóra jest o wiele bardziej skłonna do podrażnień i alergii niż gdy jest normalna temperatura. Wiąże się to z tym, że ogólnie organizm jest bardziej osłabiony i trudniej mu sobie radzić z trudnościami. Dlatego wszelkie intensywne kuracje kosmetyczne warto odłożyć na chłodniejsze dni. Nie wszystkie kosmetyki można używać na słońcu, mogą spowodować uszkodzenia skóry lub przebarwienia. Zwłaszcza należy uważać na kosmetyki z kwasami oraz retinolem, silne peelingi i mikrodembrazje. Niestety również leki czy zioła, mogą pozostawić trwały ślad na twojej skórze w postaci przebarwień:( I to nie tylko maści, ale również te, przyjmowane doustnie, np. dziurawiec (uwaga na preparaty ułatwiające trawienie z dziurawcem), leki hormonalne (antykoncepcja) a nawet przeciwzapalne. Z tego wynika, że najbezpieczniej jest po prostu chronić się przed słońcem i cieszyć się latem w cieniu:)

W poszukiwaniu pięknego zapachu- zrób bomby do toalety !

Nie będę Was przekonywać, że czystość i piękny zapach to wizytówka naszego domu. Te dwie cechy jest szczególnie trudno uzyskać w toalecie.

Proponuję Wam zrobienie naturalnych bomb czyszcząco- odświeżających do toalety. Zrobienie ich to świetna zabawa, możecie zaprosić do niej dzieci. Będą zachwycone mogąc spędzić z Wami czas i wytworzyć coś niezwykłego i pożytecznego. Również używanie bomb toaletowych jest przyjemne i łatwe – nie będziecie musiały przypominać o tym ani Waszym dzieciom ani mężczyznom 🙂

Taka bomba wpada do toalety, musuje, rozpuszcza się, czyści toaletę i wydziela przyjemny zapach.

Na końcu artykułu znajdziecie filmik pokazujący jak robię bomby toaletowe oraz prezentację ich działania, a tutaj jest spis potrzebnych rzeczy:

Warstwa musująca:

100gr kwasek cytrynowy

200gr soda oczyszczona (spożywcza)

100gr cukier puder

olejek zapachowy lub perfumy

opcjonalnie: barwniki

Wkład czyszczący:

soda do prania i/lub starte mydło i/lub chlor w proszku i/lub nadwęglan sodu (oxy clean, następnym razem napiszę jak go zrobić i do czego używać)

woda

A tutaj jak je wykonać:

Zimą skóra cierpi

Mam nadzieję, że lubicie zimę. Ja bardzo lubię, gdy dzień staje się coraz dłuższy, śnieg przykryje szarzyznę a mróz tworzy swoje arcydzieła na drzewach i krzewach. Spacery w pogodny, mroźny dzień są tak bardzo przyjemne i odświeżające.

Jednak dla naszej skóry zima to istny koszmar. Człowiek nie jest przystosowany przez naturę do niskich temperatur. Nie mamy futra ani nie zapadamy w sen zimowy (choć pewnie niejeden by chciał). Nic w tym dziwnego, w końcu człowiek pochodzi z Afryki. Można powiedzieć, że jesteśmy zwierzętami afrykańskimi, które dzięki różnym sztuczkom zasiedliły inne regiony świata. Centralne ogrzewanie ani ciepła odzież niestety nie pomogą naszej skórze w przetrwaniu zimy, dlatego że zimą głównym problemem jest wysuszanie.

Gdy temperatura powietrza spada poniżej zera, cała zawarta w nim para wodna zamarza i opada na ziemię w postaci szronu. Takie powietrze staje się bardzo suche. Nawet gdy dostanie się do naszego domu, a my je podgrzejemy- nadal pozostaje bardzo suche. W takich warunkach wilgoć ze skóry odparowuje bardzo szybko. Sytuację pogarsza jeszcze różnica temperatury pomiędzy ciepłą skórą a mroźnym powietrzem.

Spodziewacie się na pewno co będę Wam doradzać, jeżeli chodzi o kosmetyki. Tak, oczywiście, nawilżajcie skórę na wszelkie sposoby: kremy, maseczki, żele maści, wszystko co dostarczy wilgoci Waszej skórze jest na wagę złota. Na spacery w mroźny dzień czy na narty, dobrze jest użyć gęstszych, tłuściejszych kosmetyków. Olejki w nich zawarte stanowią barierę ochronną, która ogranicza odparowywanie wilgoci ze skóry, a jednocześnie chroni ją przed wychłodzeniem. Bardzo dobrym pomysłem jest używanie zimą podkładów mineralnych w olejku Marula lub w kremie babassu. Olejki chronią przed wysuszeniem i zimnem, a minerały przed promieniowaniem UV. No a poza tym podkład oczywiście upiększa, ujednolica kolor skóry, ukrywa zaczerwienienia i niedoskonałości.

Zimą wybierajmy kosmetyki maksymalnie delikatne , ponieważ wysuszona skóra bardzo łatwo ulega podrażnieniom. Utrzymujące się podrażnienia oraz przesuszenie to prosta droga do przedwczesnego starzenia się. Najbardziej podrażniającymi substancjami znajdującymi się w kosmetykach są środki zapachowe oraz barwiące, dlatego tych substancji powinnyśmy unikać szczególnie zimą. Pamiętajcie, że skórę mamy nie tylko na twarzy, nasza skóra na dłoniach i reszcie ciała też wymaga delikatności. Wybierając mydła, żele do mycia i inne codzienne kosmetyki warto wybierać te nie-kolorowe i bezzapachowe.

Zimą należy unikać agresywnych zabiegów kosmetycznych, to zbyt dużo dla naszej skóry, ale nie unikaj zwykłych peelingów raz na tydzień lub dwa. Przesuszona skóra szybciej rogowacieje. Gruba warstwa martwych komórek, nie tylko sprawia, że skóra wygląda na zmęczoną i szarą, ale może też utrudnić składnikom nawilżającym zawartym w kremach dotarcie w głębsze jej warstwy. Może okazać się, że pomimo stosowania dobrych kremów czy maseczek, są one nieskuteczne. Po prostu aktywne składniki zatrzymuję się na rogowej warstwie naskórka i nie nawilżają skóry w miejscu, w którym czynić to powinny.

Unikajcie gorących kąpieli. To wysuszy Waszą skórę jeszcze bardziej. Ciepła woda jest o wiele bardziej delikatna. Po kąpieli czy prysznicu masz 3 minuty na użycie balsamu do ciała, olejku, masła czy  innego środka nawilżającego. 3 minuty to czas w jakim twoja rozgrzana po kąpieli skóra odparuje wilgoć i ulegnie przesuszeniu.

Oprócz pielęgnacji bardzo ważna jest dieta! Aby utrzymać odpowiednie nawilżenie skóry powinnyśmy dostarczać organizmowi dużo odpowiedniej jakości tłuszczy nienasyconych. A więc jemy  ryby, oliwę z oliwek, tłoczony na zimno olej rzepakowy, orzechy, awokado. A jeżeli w naszej diecie nie ma wystarczającej ilości tłuszczy nienasyconych to zawsze można przyjmować tran, bardzo dobry na cerę jest też olej z ogórecznika i/lub z wiesiołka. Tych składników w diecie nie powinnaś sobie odmawiać.

Dobrym pomysłem zimą jest też nawilżanie pomieszczeń. Zimą bardzo dużo czasu spędzamy wewnątrz pomieszczeń, dlatego odpowiednie nawilżenie powietrza we wnętrzach jest dobrym sposobem na utrzymanie właściwej wilgotności również naszej skóry.

Dieta przeciwko cellulitowi

Choć pogoda nas nie rozpieszczała tej wiosny, to tak naprawdę lato jest tuż, tuż. Wszyscy mamy nadzieję, że już niedługo zawita do nas przyjemna ciepła pogoda i będziemy mogli zrzucić z siebie ciepłe ubrania a z szafy wyciągnąć szorty i krótkie spodenki. Te przyjemne chwile niejednej z nas popsuje cellulit. Te mniejsze i większe, czasem bolesne grudki, umiejscawiają się na naszych udach, pośladkach, brzuchu i ramionach, wszędzie tam gdzie gromadzi się tkanka tłuszczowa. Cellulit, czyli pomarańczowa skórka dotyczy bardzo wielu kobiet. Szacuje się , że pojawia się u aż 85 % pań i to wcale nie tylko tych z nadwagą. To nieprawda również, że cellulit dotyczy tylko starszych pań, u osób podatnych na cellulit, pojawia się on już po 25 roku życia. U osób starszych zmiany są po prostu o wiele bardziej zaawansowane, a również bardziej widoczne z powodu osłabienia skóry. Wielu lekarzy uważa obecnie, że cellulit jest naturalnym sposobem magazynowania tkanki tłuszczowej u wielu kobiet. Naturalny czy nie, nie można powiedzieć , że jest to estetyczny standard o jakim marzymy.  Oprócz słabych doznań estetycznych, zaawansowany cellulit może też powodować doznania bólowe, puchnięcie, niedokrwienie części tkanek.

Jeżeli więc postanowiłaś walczyć u siebie z tym zjawiskiem, zacznij od podstaw, czyli zmiany diety. Jasne, jest bardzo wiele kosmetyków, które mają na celu pozbycie się problemu, ale odpowiednia dieta jest o wiele skuteczniejsza w zapobieganiu i leczeniu cellulitu od wszelkich mazideł. Ponadto, odpowiednia dieta, nie tylko pomoże wam w walce z cellulitem, ale także wpłynie pozytywnie na zdrowie i piękno całej skóry, a także włosów i paznokci.

Oto czynniki kluczowe w diecie antycellulitowej:

  1. Prawidłowe nawodnienie i drenaż. Mówiąc w skrócie, cellulit to nierównomiernie rozłożona tkanka tłuszczowa. Tkanka tłuszczowa rozrasta się w postaci grudek, blokując przepływ krwi i limfy w tkankach.  Utrudniony jest również transport składników pokarmowych oraz odprowadzanie toksyn powstałych podczas przemiany materii. To nakręca cellulitową spiralę, ponieważ słaby przepływ krwi i limfy osłabia tkankę łączną i powoduje nieprawidłowe odkładanie się tłuszczów. Dlatego tak bardzo ważny jest odpowiedni drenaż organizmu. Powinnyśmy więc zapewnić, aby przez nasz organizm przepływało odpowiednio dużo wody i oczywiście, żeby ona nigdzie nie zatrzymywała się powodując puchnięcie. Aby poprawić drenaż trzeba przede wszystkich odpowiednio nawadniać organizm, a więc sporo pić. Najlepiej jest oczywiście pić czystą wodę (jeżeli mineralna to tylko niskosodowa), mogą być też niesłodzone napoje, napary ziołowe, owocowe, z herbat dobra jest zielona herbata. Po drugie aby poprawić drenaż, dobrze jest spożywać pokarmy lekko moczopędne. Należą do nich np. seler, pietruszka, truskawki, czereśnie. Świetny efekt moczopędny zapewnia nam kawa, więc 2-3 filiżanki kawy bez cukru, pomogą zapobiegać i leczyć cellulit.
  2. Przeciwdziałanie obrzękom. Utrudniony odpływ limfy powoduje powstawanie obrzęków, te natomiast jeszcze bardziej utrudniają przepływ limfy, więc zamyka się błędne koło problemu puchnięcia. W tym zadaniu pomoże nam potas, zawarty w dużych ilościach w takich produktach jak suszone morele i figi,awokado, banany, pomidory, sałata i ziemniaki. Obrzęki pojawiają się nie tylko z powodu cellulitu, ale są powszechnym problemem kobiet pojawiającym się przed miesiączką w okolicach brzucha. Również worki pod oczami są spowodowane zastojem limfy i obrzękami. Warto więc zadbać o codzienne dostarczanie w diecie sporej ilości potasu.
  3. Pobudzanie powstawania kolagenu. Kolagen wzmacnia tkanki, zapobiega zwiotczeniu i utracie elastyczności.  Czynnikiem, który pobudza wytwarzanie kolagenu jest zwykła witamina C. Bardzo dużo jest jej w świeżych warzywach i owocach, szczególnie w papryce, brokułach, natce pietruszki (która działa również moczopędnie), porzeczkach, kiwi, owocach cytrusowych. Badania wykazały również, że duże spożycie witaminy C wspomaga spalanie tłuszczów podczas wysiłku fizycznego. Warto więc dostarczać sobie witaminy C. Problem z tą witaminą jest jednak taki, że jest ona nietrwała. To dlatego w każdym posiłku powinny być obecne świeże warzywa i owoce, W ten sposób zapewniamy sobie stałą podaż witaminy C.
  4. Przeciwdziałanie powstawaniu wolnych rodników. Wolne rodniki,  które krążą w naszym organizmie, to cząsteczki, które mają o jeden elektron za mało. Są bardzo agresywne i aktywne w poszukiwaniu tego brakującego elektronu. Bardzo szybko znajdują cząstkę której mogą  ukraść ten brakujący elektron. Jeżeli wezmą go od białka, tworzącego nasze ciało to zniszczą część naszej tkanki. Wolne rodniki naturalnie występują w środowisku, a także wytwarzają się w trakcie oddychania. Jednak szczególnie dużo jest ich w zanieczyszczonym powietrzu, podczas smogu, w niewietrzonych pomieszczeniach, zwłaszcza wyposażonych w klimatyzację, no i w dymie papierosowym. Substancjami, które neutralizują wolne rodniki, bez uszczerbku dla organizmu są antyoksydanty. Wszelkie surowe warzywa i owoce są bogate w antyoksydanty, ale szczególnie dużo mają ich owoce jagodowe, zielona herbata, kakao, czerwone wino. Generalnie wszelkie pokarmy roślinne, które mają intensywny czerwony, zielony lub fioletowy kolor są bogate w antyoksydanty.
  5. Wzmacnianie tkanki łącznej. Tkanka łączna ulegając osłabieniu pozwala na nieprawidłowy rozrost komórek tłuszczowych- to właśnie jest cellulit. Wzmocnienie tej tkanki zapobiega powstawaniu cellulitu oraz zmniejsza istniejące zmiany. Składnikiem pokarmowym wzmacniającą tkankę łączną,  jest witamina B6. Witamina ta znajduje się w dużych ilościach w pełnoziarnistych produktach zbożowych: kaszach, pełnoziarnistym pieczywie, makaronach pełnoziarnistych i tego typu produktach. Mnóstwo jest jej także w drożdżach, w żółtkach jaj i w wątróbce. Dobrym źródłem witamin z grupy B jest brokuł, który zawiera także kwas foliowy ułatwiający wchłanianie tychże witamin.

Jeżeli mówimy o diecie, to oczywiście należy wspomnieć jakie produkty działają niekorzystnie i pogłębiają problem cellulitu. Nie będzie na pewno zaskoczone jeżeli usłyszycie, że należy ograniczyć w diecie sól, cukier, alkohol i papierosy.

Przy tej okazji należy wspomnieć również o jeszcze jednej, bardzo ważnej rzeczy. Naturalne produkty w diecie, są zawsze lepsze, niż nawet najlepsze suplementy. Producenci suplementów atakują nas ze wszystkich stron reklamami, ale nie można im do końca wierzyć. Suplementy diety, to nie leki, nie są wcale dokładnie przebadane a ich działanie nie musi być udowodnione. Badania wykazały, że minerały i witaminy z tabletki wchłaniają się o wiele słabiej niż te naturalne. Bogactwo witamin i minerałów zawartych w naturalnym produkcie jest nie do odtworzenia w tabletce. Ponadto warzywa czy owoce zawierają inne substancje, których tabletka nie zawiera: garbniki, błonnik, tłuszcze, mikroelementy, to wszystko sprawia, że ich skład jest tak wyjątkowy. Co więcej, niedawne badania wykazały, że przyjmowanie preparatów witaminowych, może być wręcz szkodliwe dla zdrowia.